Komandosi wyszkolą WOT - Mariusz Kamieniecki

 


Szkolenia będą prowadzić nie tylko polscy, ale również amerykańscy instruktorzy

Komandosi wyszkolą WOT

Z gen. dyw. Romanem Polką, byłym dowódcą Jednostki Specjalnej GROM, w latach 2006-2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Mariusz Kamieniecki Byli komandosi na prośbę Ministerstwa Obrony Narodowej będą szkolić Obronę Terytorialną.

Czy to dobry pomysł, a zważając na poziom wyszkolenia komandosów, czy nie jest on za wysoki dla Obrony Terytorialnej?
- Idea, aby Wojska Obrony Terytorialnej były szkolone przez komandosów, to bardzo dobry pomysł. To wskazuje, że wreszcie ktoś traktuje poważnie OT, nie jako mięso armatnie albo wojsko typu "łopata, ziemia, powietrze", a więc przydatne tylko do kopania rowów. Tym bardziej z tej decyzji należy się cieszyć i ją docenić. Ponadto komandosi w naturalny sposób najczęściej współdziałają z OT. Wykonując misje specjalne, właściwie podczas każdych ćwiczeń szuka się dostępu czy kontaktu z lokalną ludnością. Zresztą specyfika działań nieregularnych komandosów i WOT, mimo z jednej strony profesjonalizmu, a z drugiej, nazwijmy to, "amatorskiego" działania, jest bardzo podobna. W obu przypadkach mamy do czynienia z prowadzeniem działań nieregularnych. To pokazuje, że OT to nie są wojska drugiej kategorii, ale że w jej szeregach są ludzie inteligentni, którzy mają wiedzę, umiejętności i doświadczenie wyniesione z cywila, a komandosi najlepiej pokażą im, czy też wydobędą z nich talenty i wskażą, jak umiejętności nabyte przez nich w cywilu wykorzystać podczas działań bojowych, wojennych. Uważam, że to połączenie komandosów z WOT jest doskonałym rozwiązaniem i gen. Wiesław Kukuła, dowódca WOT, robi to doskonale.

Czy jednak mamy wystarczającą ilość kadr, które podejmą się tego typu szkoleń?
- Mówiąc krótko: mamy. Zagospodarowanie potencjału byłych żołnierzy wojsk specjalnych - ludzi doskonale wyszkolonych, z doświadczeniem w misjach zagranicznych - to dobry pomysł. Dysponujemy dużą niezagospodarowaną w odpowiedni sposób grupą doskonałych żołnierzy, którzy odeszli do rezerwy, choć bardziej adekwatne byłoby tu określenie, że wyrzucono ich do rezerwy. W poprzednim systemie zarządzania wojskiem, po 12 latach służby, mimo doświadczenia bojowego na misjach zagranicznych, ministrowie Bogdan Klich czy Tomasz Siemoniak zwalniali takich żołnierzy. Z całą pewnością spośród tych ludzi będzie - już jest - rekrutowana kadra, która z jednej strony będzie uczestniczyła w działaniach obrony terytorialnej, ale też będzie się zajmowała szkoleniem żołnierzy WOT. To nie są treści wyciągnięte z kapelusza. Całkiem niedawno wspomniany gen. Wiesław Kukuła w Jednostce Wojskowej GROM czy w Jednostce Wojskowej Komandosów w Lublińcu organizował spotkania z byłymi komandosami, których pozyskiwał do realizacji tego projektu. Dodajmy, że szkolenia będą prowadzić nie tylko polscy, ale również amerykańscy instruktorzy.

Co mogą na nasz grunt wnieść amerykańscy komandosi, zważywszy, że specyfika ich działań w Stanach Zjednoczonych jest nieco inna niż w Polsce?
- Nie do końca jest tak, jak pan mówi. Na przykład Gwardia Narodowa stanu Illinois współpracuje z siłami zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej od blisko 25 lat. Ta współpraca ma duże znaczenie nie tylko militarne, ale także gdy chodzi o relacje cywilno-wojskowe. Jak wynika z wypowiedzi min. Antoniego Macierewicza i gen. Wiesława Kukuły, doświadczenia - również jeśli chodzi o OT - też są stamtąd czerpane, zwłaszcza pod kątem szkoleniowym. Mówię to na przekór tym wszystkim malkontentom, którzy krytykują te szkolenia, twierdząc, że są one źle pomyślane. Tymczasem są one przeniesione właśnie z Gwardii Narodowej stanu Illinois i skoro tam się sprawdzają, to niby dlaczego nie miałyby się sprawdzić u nas. Ponadto wskazane jest spojrzenie z zewnątrz, z boku, co będzie wpływało motywująco na naszych żołnierzy, żeby pracowali na pełnych obrotach, ale także na żołnierzy Gwardii Narodowej, którzy zobaczą, że można czerpać poczucie dumy ze służby, nawet jeśli jest to tylko służba niezawodowa. Powtórzę jeszcze raz, że WOT to nie jest gorsze wojsko, co było słychać szczególnie w wojskach lądowych. Pojawiała się nieuzasadniona krytyka , że WOT to nie jest wojsko, że formacja ta będzie dysponować starą, zdezelowaną bronią, której zawodowi żołnierze nie będą już chcieli używać. Na całe szczęście nic takiego nie ma miejsca, a WOT są tworzone w oparciu o dobre, sprawdzone wzorce, z dobrej jakości sprzętem. W każdej sytuacji, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszej Ojczyzny, WOT będzie to bardzo wartościowy komponent.

Na czym ma polegać system szkolenia WOT przez komandosów?
- Z całą pewnością oprócz podnoszenia podstawowych umiejętności wojskowych, strzeleckich itp. na pierwszym miejscu będzie wykorzystanie lokalnych zasobów, specyfiki danego terenu, umiejętności, które poszczególny kandydat będzie wnosił. Dajmy na to, jeśli będzie to ktoś, kto w cywilu na co dzień zajmuje się informatyką, to w WOT będzie prowadził działania z zakresu cyberprzestrzeni, będzie opracowywał czy może pomagał w opracowywaniu misji z wykorzystaniem narzędzi informatycznych. Jeśli zaś chodzi o szkolenie podstawowe, to będzie ono służyło podnoszeniu podstawowych umiejętności wojskowych, strzeleckich, podejmowania i prowadzenia działań w terenie zurbanizowanym, w terenie leśnym, a więc sposobów prowadzenia działań partyzanckich, nieregularnych, czyli jak podchodzić do obiektów, jak je obserwować, jakie elementy rozpoznania są ważne, istotne. I nawet tutaj widać potrzebę takich szkoleń, bo jeśli misje specjalne mają być prowadzone przeciwko ważnym obiektom, gdzie znajduje się wróg, to warto wykorzystać lokalne zasoby chociażby w postaci OT. WOT, znając topografię terenu, będą wiedziały, co raportować profesjonalnemu wojsku - specjalsom, jaka wiedza będzie im potrzebna i jakie elementy infrastruktury czy ugrupowania przeciwnika są szczególnie wrażliwe i co zrobić, żeby zdestabilizować jego ewentualne działania. Dotyczy to również działań dywersyjnych, które WOT musiałyby prowadzić same wobec przeciwnika.

Zatem dobrze wyszkolone WOT są w stanie skutecznie powstrzymać agresywne zapędy obcych wojsk?
- Zdecydowanie tak. Przemawia za tym atut znajomości własnego terenu, znajomości infrastruktury, ludzi oraz wiedza, w jaki sposób należy działać przeciwko dywersantom w postaci np. tzw. zielonych ludzików czy też w postaci regularnych wojsk, które będą próbowały się "rozgościć" na naszym terenie. I dobre przygotowanie WOT do prowadzenia działań nieregularnych będzie skutecznie osłabiać przeciwnika, jego potencjał, morale i zdolności do prowadzenia walki.

Jak w praktyce może wyglądać użycie WOT?
- Tak jak regularne wojsko, OT będzie wykorzystywana zarówno do działań typowo bojowych, jak i do ochrony oraz wsparcia miejscowej ludności. Decyzje i rozkazy będą oczywiście wychodziły od dowództwa WOT, stosownie do zagrożenia i jego charakteru. Pewną swobodę działania będzie miało dowództwo OT na szczeblu regionów, współpracujące z lokalnymi władzami różnego szczebla. Ponadto WOT mogą mieć zastosowanie także w okresie pokoju, np. w przypadku klęsk żywiołowych. Innymi słowy - zresztą tak jak Pan wspomniał - wygląda na to, że WOT to nie będzie zabawa w wojsko.? - WOT będą częścią polskiej armii. I bardzo dobrze, że tak się dzieje. Rzeczywiście ktoś - jak wspomniałem wcześniej - potraktował poważnie ten ogromny potencjał tkwiący w ludziach, którzy są mądrzy, inteligentni, wykształceni i nie wstępują do wojska dlatego, że nie mieli pomysłu na życie, ale dlatego, że chcą służyć Ojczyźnie, a jednocześnie mają swoje wyuczone zawody, w których z powodzeniem się realizują w cywilu. To jest pozytywna selekcja, pozytywny nabór, a nie jak to było do tej pory w Narodowych Siłach Rezerwowych, w których szeregi ściągano bądź to nieudaczników, bądź zmuszaliśmy ludzi do założenia tego swoistego "worka pokutnego" po to, aby musiał przejść tę drogę cierpiętniczą, żeby później dostać się w szeregi zawodowej armii. To, co zasługuje na uwagę, to również fakt, że młodzi ludzie sami dzisiaj garną się do WOT. - Wcale się nie dziwię, bo jest to dobrze tworzona armia, która ma mocną podbudowę, której towarzyszy poczucie dumy, a więc to wszystko, co powinno stać u podstaw decyzji o służbie Polsce, i to nie w wojsku drugiej czy trzeciej kategorii, ale w wojsku mądrze i sprawnie dowodzonym i doskonale wyszkolonym.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

29.01.2017r.
Nasz Dziennik

 
RUCH RODAKÓW: O Ruchu - Dołącz do nas - Aktualności RR - Nasze drogi - Czytelnia RR
RODAKpress: W skrócie - RODAKvision - Rodakwave - Galeria - Animacje - Linki - Kontakt
COPYRIGHT: RODAKnet