Warto trzymać rękę na pulsie - Mariusz Kamieniecki

 


Zdjęcie: Ministerstwo Obrony Narodowej

W przypadku tzw. Państwa Islamskiego
w 99-procentach jest to niestety bilet w jedną stronę

Warto trzymać rękę na pulsie

Warto trzymać rękę na pulsie Środa, 8 marca 2017 (05:18) Z gen. bryg. rez. dr. inż. Tomaszem Bąkiem, dyrektorem Instytutu Studiów nad Terroryzmem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Polak poszukiwany przez Interpol Jakub Jakus, 24-latek z Sandomierza, walczący w szeregach tzw. Państwa Islamskiego, zginął, dokonując zamachu w rejonie Aleppo. Jak komentować tę wiadomość?
- No cóż, mamy coraz więcej informacji na temat obywateli państw Unii Europejskiej, ale nie tylko, którzy stają się członkami tzw. Państwa Islamskiego. Są to zazwyczaj ludzie w bardzo młodym wieku, sfrustrowani sytuacją, jaka ma miejsce w kraju, w którym żyją. W konsekwencji zmieniają swoje poglądy, wyznanie, indoktrynują się i sprzymierzają się w ramach tzw. Państwa Islamskiego. Biorą udział w walkach na terenie Syrii, Iraku czy innych państw, a niejednokrotnie decydują się na śmierć samobójczą, dokonując zamachów. 24-latek z Sandomierza nie jest pierwszym przypadkiem samobójczej śmierci Polaka bądź obywatela pochodzenia polskiego działającego w ramach ISIS. Wcześniej w 2015 r. zginął, walcząc po stronie ISIS, Maksymilian R., który większość swojego życia mieszkał wraz z rodzicami - Polakami w Bonn. Nie jest też żadną tajemnicą, że wiele państw europejskich takich jak Francja, Niemczy czy Szwecja mówi, że ich obywatele - niestety - wyjeżdżają na Bliski Wschód w rejon walk głównie do Syrii czy Iraku i tam sprzymierzają się z tzw. Państwem Islamskim. Jest to poważne zagrożenie, ponieważ o ile sam ich udział w wojnie w Syrii możemy oceniać z punktu widzenia sytuacji międzynarodowej, o tyle jest to także bardzo niebezpieczne zjawisko z punktu widzenia poszczególnych państw. Często się zdarza, że te osoby zindoktrynowane - mając europejski paszport - wracają do swoich rodzimych państw po to, żeby stać się zalążkiem organizacji terrorystycznych Państwa Islamskiego i przygotowywać kolejne zamachy.

Europol szacuje, że ok. 40 Polaków może walczyć w szeregach tzw. Państwa Islamskiego lub innych organizacji dżihadu. Co przyciąga często wykształconych, inteligentnych, znających języki młodych ludzi do wejścia w szeregi zbrodniczej organizacji?
- Szacunki dotyczące liczby Polaków walczących w szeregach ISIS są bardzo różne. Trzeba pamiętać o kilku kwestiach. Część osób, które decydują się na walkę w ramach jakiegoś konfliktu zbrojnego - i to bez względu na to, czy jest to wojna domowa, czy konflikt o szerszym zasięgu - czyni to z powodów finansowych. Są najemnikami i walczą za pieniądze. Słyszymy o najemnikach walczących w Donbasie czy o polskich najemnikach w Afryce Północnej czy na Bliskim Wschodzie. Drugą grupę, która przyłącza się i walczy, stanowią ludzie, którzy czynią to w ramach zmiany i radykalizacji swoich poglądów na skutek - jak wspomniałem - frustracji, jakich doznają na terenie państw swojego pochodzenia bądź w ogóle w Europie. I ci ludzie wyjeżdżają, podejmują walkę, a często też ponoszą śmierć jako terroryści-samobójcy, zabijając innych ludzi.

Jak odbywa się pozyskiwanie kandydatów do ISIS?
- Niestety, dla nas wszystkich tzw. Państwo Islamskie robi to dobrze. Scenariusz pozyskiwania jest - generalnie rzecz ujmując - jeden i stały dla wielu organizacji terrorystycznych, nie tylko dla ISIS. Wystarczy tylko wspomnieć, że podobne mechanizmy stosowały Boko Haram czy Al-Kaida. Jest to przede wszystkim dobrze zorganizowany wywiad, rozpoznanie i obserwacja szczególnie ludzi młodych, ludzi, którzy są zmęczeni czy znużeni codziennym życiem, trudnościami, sfrustrowani. Często też te poszukiwania i nabór dotyczą ludzi inteligentnych. Z informacji, jakie do nas docierają, wynika, że 24-latek z Sandomierza ponoć posługiwał się biegle trzema językami, w tym językiem arabskim. A zatem nie można mówić, że była to osoba z marginesu. Tak czy inaczej znalezienie odpowiedniego kandydata, który będzie dobrym materiałem na terrorystę, który będzie się odznaczył określonymi cechami charakteru, którego obraz psychologiczny będzie taki, a nie inny i będzie pasował do portretu psychologicznego terrorysty, to jest pierwszy etap procesu pozyskiwania. Później przychodzi czas na indoktrynację, radykalizowanie takiej osoby, aby stała się narzędziem w ręku organizacji terrorystycznej.

Czy rzeczywiście - bo tak się mówi - łatwiej jest zindoktrynować osobę wierzącą niż ateistę?
- Ateistę należy najpierw nakłonić, żeby stał się osobą głęboko wierzącą na tyle, żeby móc w stanie poświęcić swoje życie dla określonej idei. Natomiast człowiek religijny to osoba bardziej ideowa, która w coś wierzy, co więcej - często ta wiara może przybierać skrajny charakter. I taką osobę jest dużo łatwiej zindoktrynować, wystarczy tylko przesunąć nieco wektor.

W czym radykalny islam może być atrakcyjny, czym przyciąga młodych ludzi?
- Tak jak wspomniałem, najłatwiej dotrzeć do osoby głęboko rozczarowanej. Islam radykalny, jego idea bywa atrakcyjna intelektualnie. Ponadto przyciąga się pieniędzmi, działaniami, które mogą imponować młodym ludziom będącym na rozdrożu, poszukującym własnej tożsamości. Niektórym można zaimponować pieniędzmi, hulaszczym życiem, możliwością wydawania potężnych kwot w stosunkowo krótkim czasie. I w ten sposób wciąga się taką osobę w sidła organizacji terrorystycznej.

Czy można powiedzieć, że wejście w szeregi ISIS to bilet zawsze w jedną stronę, skąd nie ma odwrotu?
- Nie można uznać w sposób kategoryczny, że zbliżenie z tzw. Państwem Islamskim to wyrok skazujący na zawsze. Znamy osoby, które wchodziły w szeregi różnych organizacji terrorystycznych bądź organizacji narodowo-wyzwoleńczych i po pewnym czasie rezygnowały z udziału w tego typu strukturach i wracały do kraju pochodzenia ponosząc odpowiedzialność karną. Mimo to decydowały się na powrót do normalnego życia. W przypadku tzw. Państwa Islamskiego w 99-procentach jest to niestety bilet w jedną stronę. ISIS jest skazane na zagładę i to nie ulega wątpliwości, ale na razie jest największą i najlepiej zorganizowaną organizacją terrorystyczną, która jest groźna nie tylko w Syrii, Iraku czy innych państwach Bliskiego Wschodu bądź Afryki Północnej, ale jest także głównym wrogiem Stanów Zjednoczonych i zjednoczonej Europy. Warto tu przypomnieć deklaracje prezydenta Donalda Trumpa, który stwierdził jednoznacznie, że Stany Zjednoczone doprowadzą do unicestwienia tzw. Państwa Islamskiego, a więc organizacji o bardzo szerokim spektrum działania. Trzeba też pamiętać, że to tzw. Państwo Islamskie w swoich założeniach chce na obszarze Europy utworzyć kalifat. Miałoby to dotyczyć m.in. takich państw jak Hiszpania, kraje Półwyspu Bałkańskiego czy części Francji. Jest to bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy.

Jak w tej chwili Europa radzi sobie z zagrożeniem terrorystycznym?
- Ocena skuteczności działań służb państw europejskich może być dwuznaczna. Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę zamachy, jakie miały miejsce w Belgii, we Francji czy w Niemczech - mam tu na myśli ostatni zamach w Berlinie w grudniu ubiegłego roku - i jeśli przypatrzymy się doniesieniom medialnym dotyczącym ilości aresztowań, zatrzymań osób podejrzanych o współpracę, to musimy mieć świadomość, że te osoby przygotowywały bądź to siebie, bądź sytuacje do dokonania zamachu terrorystycznego. I zatrzymanie ich jest tak naprawdę udaremnieniem zamachów, które być może miałyby miejsce na terenie Europy. Idąc dalej, to niestety - jeśli chodzi o koordynację i działalność służb specjalnych oraz o świadomość ogólnospołeczną, to trzeba powiedzieć, że pozostawia to dużo do życzenia, a mówiąc wprost - jest z tym bardzo źle. Proszę też pamiętać, że wciąż narastającym, nierozwiązanym problemem pozostaje niekontrolowana, nielegalna migracja na terytorium Europy z państw Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Jest to zjawisko masowe i wciąż trudne do opanowania. Wciąż trwa dyskusja, jak sobie z tym problemem poradzić. Są państwa, które nie do końca sobie radzą z problemem niekontrolowanej migracji, jak chociażby Szwecja, Niemcy, Francja, które - owszem - wrażenie robią dobre, chociażby poprzez wypowiedzi przedstawicieli swoich władz politycznych czy służb specjalnych, ale rzeczywistość jest zgoła inna. Przecież sami widzimy, co się dzieje w tej materii.

A jak z tym problemem radzi sobie Polska? Wprawdzie nie widzimy i nie słyszymy o zagrożeniach - może i dobrze - ale czy to oznacza, że ich nie ma?
- To, że my nie widzimy zagrożeń to dobrze. Mam nadzieję, że takie zagrożenia widzą nasze służby specjalne. To, że na terenie Polski nie dochodzi do zamachów terrorystycznych, to nie jest wynikiem tego - jak niektórzy twierdzą, że Polacy są powszechnie lubiani i w ten sposób identyfikowani także wśród ekstremistów organizacji terrorystycznych państw arabskich. To nie są czasy, kiedy Polacy budowali np. drogi w Iraku bądź cementownie w Egipcie. Dzisiaj Polska jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, jest członkiem Unii Europejskiej i dzisiaj nasi żołnierze zatrzymują czy eliminują terrorystów w Afganistanie, w Iraku czy w innych miejscach na świecie i w związku z tym jesteśmy na liście potencjalnych wrogów czy przeciwników takich organizacji terrorystycznych jak tzw. Państwo Islamskie. Trzeba mieć tego świadomość i być może to, że do tej pory nie doszło do zamachu terrorystycznego w Polsce, należy zawdzięczać skutecznym działaniom służb specjalnych. Oczywiście my nie musimy wiedzieć, jak te służby pracują. Ważne jest to, żeby ich działalność była skuteczna i na razie jest skuteczna. Być może również to, że Polska nie dopuściła do masowego przyjmowania imigrantów z państw Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej, co próbowano nam narzucić poprzez tzw. kwoty uchodźców, może mieć wpływ na to, że mamy większą kontrolę nad obcokrajowcami, którzy przybywają do Polski.

Czy zatem Polska jest obecnie krajem bezpiecznym?
- Ważne jest to, żeby utrzymać obecny stan rzeczy, taki poziom bezpieczeństwa, bo biorąc pod uwagę bardzo dynamiczną sytuację, odpuszczanie tematu czy wręcz bagatelizowanie sprawy byłoby wysoce nierozsądne. Przestrzegałbym jednak przed wpadaniem w zbytnią euforię, że skoro jest spokojnie, to znaczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Takie myślenie byłoby błędem. Świat się zmienia, Europa również, sytuacja jest bardzo napięta zarówno w stosunkach Rosja - Europa czy na linii Rosja - Stany Zjednoczone, jak i jeśli chodzi o zagrożenie terrorystyczne, gdzie głównym wrogiem organizacji terrorystycznych, w tym dla tzw. Państwa Islamskiego, są dzisiaj Europejczycy. I o tym też należy pamiętać. Przecież w grudniu 2016 r. to polski obywatel zginął w zamachu w Berlinie. To polscy obywatele zginęli w marcu 2015 r. w zamachu na Muzeum Bardo Tunezji, to Polacy zostali zamordowani w innych zamachach, m.in. w 2016 r. w brukselskim metrze, i o tym nie wolno nam zapominać. Osobiście wyznaję jedną zasadę, słuszną prawdę, a mianowicie, że każdy zamach skierowany przeciwko obywatelowi Polski powinien być traktowany jako zamach przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

09.03.2017r.
Nasz Dziennik

 
RUCH RODAKÓW: O Ruchu - Dołącz do nas - Aktualności RR - Nasze drogi - Czytelnia RR
RODAKpress: W skrócie - RODAKvision - Rodakwave - Galeria - Animacje - Linki - Kontakt
COPYRIGHT: RODAKnet