CIEŃ - Aleksander Ścios


Rzecz dla
Rzeczpospolitej


W 30 rocznicę śmierci


Afera marszałkowa -
bo tak nazwałem cykl wydarzeń z lat 2007-2008 jest ,,matką" wszystkich afer z czasów rządów PO-PSL





 
Od redakcji RODAKpress:
Szanowni Państwo,

Aleksander Ścios od lat swoimi tekstami tworzy wspólnotę niezależnej myśli.
W tej trudnej pracy powinniśmy go wspierać i dlatego redakcja w imieniu Autora zwraca się do Państwa o dokonywanie dobrowolnych wpłat.
W tym celu przejdź na blog Aleksandra Ściosa

Kliknij na przycisk
"Przekaż darowiznę"
i dalej według instrukcji na stronie.
Dziękujemy wszystkim, którzy okażą wsparcie.

Wąż Wystygły"...słowa Marszałka sprzed blisko stu lat są znowu aktualne"
CIEŃ

Był cień, który biegł koło mnie - to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle. Cieniów takich było mnóstwo, cienie te otaczały mnie zawsze, cienie nieodstępne, chodzące krok w krok, śledzące mnie i przedrzeźniające.

Cień ten nieodstępny koło mnie ścigał mnie i prześladował. Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba - rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie - ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie, ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski. (...)
Potworny karzeł, wylęgły z bagien rodzimych. Bity po pysku przez każdego z zaborców, sprzedawany z rąk do rąk, płatny. (...)
     Nie znam zjawiska bardziej stałego, bardziej metodycznie prowadzonego jak to dotykanie rodzinnych stosunków, przed którymi każdy człowiek się zatrzymuje, jak to dotykanie moich przyjaciół, mojego otoczenia, każdego nieledwie człowieka, który się do mnie zbliżył, brudnymi rękoma, brudną duszą, brudnymi słowami i brudnym, stęchłym powietrzem.
Miałem przyjaciół, którzy się zmęczyli i odeszli, miałem współpracowników, z którymi źle czy dobrze współpracowałem, którzy w ten czy inny sposób ode mnie odchodzili.
Ale to paskudztwo duszy, które do mnie przylepiano, było tak nieodłączne, tak systematyczne, że gdy myślę o przeszłości, zawsze się oglądam, czy ubranie moje jeszcze nie cuchnie. (…)
Wylęgać się takie zjawiska mogą tylko w bagnie niewoli, przez które narody przechodzą.

Józef Piłsudski,w Hotelu Bristol,3 lipca 1923r.

Aleksander ŒŚcios
Blog autora

ŚŒCIOS PYTAŁ KOMOROWSKIEGO, a TERAZ PYTA NASZYCH WYBRAŃCÓW

Czytelnikom Aleksandra ŒŚciosa i jego komentatorom na blogu oraz TT:
Aleksander ŒŚcios 19 maja 2016 21:43

Szanowni Państwo,

Najmocniej przepraszam stałych Czytelników bezdekretu za dyskomfort związany z lekturą niektórych "komentarzy" i za obecnoć treści, które nie powinny znaleść się w tym miejscu.

Od wielu lat staram się prowadzić blog w ten sposób, by nie pojawiały się tu dezinformacje, łgarstwa lub esbeckie "wrzutki". Dość ich w tzw. wolnych mediach i na "prawicowych" forach internetowych.

Nie dopuszczam również do głosu klasycznych idiotów, ćwierćinteligentów ani zadaniowanych funkcjonariuszy.

Nie ma tu miejsca dla teoretyków spisku żydo-masońskiego, wyznawców endokomuny i narodowych bolszewików, dla sierot po Urbanie, esbeckich prowokatorów lub zwolenników "trzeciej drogi".

Nie mam czasu ani ochoty, by prowadzić polemiki na poziomie uwłaczającym ludziom rozumnym. Nie uważam też za konieczne objaśniania rzeczy oczywistych.

To kwestia zasad, higieny psychicznej oraz szacunku wobec gości i przyjaciół bezdekretu.

Chcę więc wyraźnie podkreślić, że od tej chwili wszelkie brednie o "wspólnych posiedzeniach rządów polskiego i izraelskiego z ojcowskim nadzorem Amerykanów" itp. rewelacje, których autorzy węszą spiski żydowsko-amerykańskie, będą stąd natychmiast usuwane i nie doczekają się odpowiedzi.

Będę również kasował "komentarze" w stylu zaprezentowanym przez pana "Kowalski Jaroslaw". Nie ma tu miejsca na niewybredne insynuacje ani na łgarstwa powielane na forach Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa itp. organizacji.

Nie interesuje mnie - co o takich praktykach pomyślą autorzy takich wypowiedzi. Będę ich usilnie zniechęcał do odwiedzania mojego bloga i dbał, by nie zaśmiecali tego miejsca.

Z komentarzy na blogu Autora:

Szanowny Panie Aleksandrze,

ja także szukałem jakichś słów, myśli, metafor, które oddałyby to, co się zadziało. Zwłaszcza w Warszawie, Łodzi, Legionowie. Coś, co mogłoby oddać choćby w małej części tę bezsilność, która dotykać musi córkę Jolanty Brzeskiej.
Na twitterze napisał Pan:
"Ustrój", w którym kretyn stawia na idiotę, łajdak głosuje na złodzieja, a czerwona zgraja wybiera dzieci komunistycznych bandytów, nie jest żadną demokracją lecz głęboką patologią.
Jeśli Polska ma przetrwać, ten "ustrój" narzucony nam przez Obcych w r.1989 musi zostać obalony.

Skomentowałem ten wpis retwittując: "Słowa godne męża stanu, z ducha Piłsudskiego. Najważniejsza i ostateczna diagnoza".
Zaraz potem zajrzałem tutaj, na Pański blog. I tu też spotkałem Marszałka. Jego opowieść o cieniu. I o zniewoleniu, którego cień dziś jest jeszcze bardziej mroczny.

Pozdrawiam

Szanowny Panie Kazefie,

Żyjemy w czasach wyjątkowych – acz nie na tyle, by dotykające nas wydarzenia, były niepowtarzalne. Historia, którą większość naszych rodaków ignoruje, odrzuca lub, zwyczajnie -nie zna, ma tę zadziwiająca prawidłowość, że powiela pewne sekwencje – w różnych wprawdzie okolicznościach, lecz o podobnych skutkach.
„Cienie” zawsze towarzyszyły naszym dziejom.
Od królów niegodnych ciężaru korony, sprzedajnych możnowładców i ogłupiałych szlachetków, po hierarchów na ruskim żołdzie, pospolitych zdrajców i szumowiny. Powiedziałbym nawet, że bywały okresy, gdy „cieni” było więcej niż postaci świetlistych, a mrok panujący nad Polską zdawał się niepokonany.
Józef Piłsudski, do którego myśli często sięgam i staram się je przybliżać czytelnikom, doświadczał tych „cieni” aż nadto - w życiu prywatnym, osobistym, atakowany przez zgraję „narodowych” nędzników, i w życiu publicznym, politycznym, gdy – aż do dziś – przyprawiano mu gębę zdrajcy, zamordysty i dyktatora.
Słowa, jakich użył do opisania tego „potwornego karła, wylęgłego z bagien rodzimych”, pokazują wielkość prawdziwego męża stanu – na tle „demokratycznego” pospólstwa. Ujawniają język, o jakim mogą tylko marzyć współcześni, zniewieściali „politycy”.
Nie ma w tych słowach krzty niemęskiej skargi ani pustego żalu, lecz twarde, dosadne nazwanie rzeczy po imieniu.
Bo o „cieniach” trzeba mówić głośno. Pokazywać je palcem, stawiać w (nieznośnym dla nich) świetle.
Dziś, gdy wokół spraw polskich, wokół nas, wokół mnie, tyle potwornych „cieni” - to nazywanie po imieniu staje się obowiązkiem.
Dziękuję, że zechciał Pan dostrzec słowa z twittera i zestawił je z myślą Piłsudskiego.

Pozdrawiam serdecznie

***

Panie Aleksandrze!

To zadziwiające, jak bardzo przytoczone przez Pana słowa Marszałka sprzed blisko stu lat są znowu aktualne dziś, na początku XXI wieku. Aż trudno uwierzyć, ilu ludzi - przyznających się do patriotyzmu, wyznających wartości narodowe, często zresztą mówiących także słuszne rzeczy - za wszelką cenę usiłuje unurzać postać Piłsudskiego w błocie, strącić go z piedestału, pozbawić wszelkich zasług, sponiewierać, ośmieszyć. Wystarczy posłuchać, co wygadują w Internecie - i to wcale nie komuniści, tylko głównie pogrobowcy narodowej demokracji, którzy wciąż usiłują odgrzewać dawno przebrzmiałe animozje tak jakby przez ostatnie sto lat nic się nie wydarzyło.

Pozdrawiam Pana

Wąż Wystygły,

Jeśli są aktualne, to już nie w odniesieniu do jakiejkolwiek postaci dzisiejszego życia politycznego.
Pozostały raczej pseudo-polityczne mrzonki, sprowadzone do prymitywnej retoryki i aktywności agentury wpływu.
Podoba mi się użyte przez Pana określenie - „pogrobowcy narodowej demokracji”.
Ponieważ jedna z podstawowych „idei” Dmowskiego – sojuszu z Rosją, doznała historycznej klęski, wolno nam mówić o politycznej kompromitacji wyznawców tego polityka. Bo nie ma i nie będzie rzeczy bardziej godnej pogardy,ale też bardziej groźnej dla spraw polskich, jak „idea” jakiegokolwiek paktu z Rosją.
„Idea” u Dmowskiego tak natrętna, że człowiek ten, występując w interesie Rosji, nie wahał się w roku 1904 torpedować wysiłki Piłsudskiego podczas jego wyprawy do Japonii, gdzie działacze PPS próbowali uzyskać środki na uzbrojenie oddziałów Organizacji Bojowej do walki z Rosjanami.
To wręcz zaskakujące, że po latach II wojny światowej i półwieczu okupacji sowieckiej, tak nonsensowne projekty polityczne, jakie głosił Dmowski, pojawiły się w realiach III RP.
Może dlatego, że nie stanowią one żadnego zagrożenia dla sukcesji komunistycznej.
Dmowski był przecież jednym z tych – słabych duchem Polaków, którzy przyszłość naszej ojczyzny dostrzegali w sojuszach z innymi mocarstwami. Biorąc pod uwagę ówczesne poglądy narodowców na sprawy polskie oraz ich wizje relacji z Rosją i Niemcami, dziś należeliby do grona owych „georealistów”, którzy w „opcji rosyjskiej” lub „opcji niemieckiej” pokładają nadzieje na niepodległy byt państwa polskiego.
Historia przyznała rację Piłsudskiemu i jego – zbrojnej i niezależnej od dyktatu zaborców. wizji budowania Rzeczpospolitej.
Sądzę, że właśnie ta świadomość oraz kompromitacja wszelkich „idei neoslawistycznych” itp. bredni, leży u podstaw nienawiści, jaką wyznawcy Dmowskiego obdarzali (i obdarzają) Marszałka.

Pozdrawiam Pana

***

Szanowny Panie Aleksandrze,
"Nie znam zjawiska bardziej stałego, bardziej metodycznie prowadzonego jak to dotykanie rodzinnych stosunków, przed którymi każdy człowiek się zatrzymuje, jak to dotykanie moich przyjaciół, mojego otoczenia, każdego nieledwie człowieka, który się do mnie zbliżył, brudnymi rękoma, brudną duszą, brudnymi słowami i brudnym, stęchłym powietrzem".
W pierwszym rzędzie zleceniodawcy z "tej zmiany", a zaraz potem "kamińszczakom", wąsikom i ich sforze dedykuję!

Panu zaś prawicę ściskam i zdrowia życzę

rodakvision,

Szanowny Panie Mirosławie,

I ja im dedykuję te słowa – bez nadziei, że pełniąc dziś rolę „cieni” dostrzegą nędzę swojego położenia.
Dziękuję natomiast za wszystko, co Pan robi dla propagowania myśli z bezdekretu. Ale też za wielka życzliwość, solidarność i przyjaźń.

Pozdrawiam serdecznie

***



Dla Pana:

"Lecz choćby klęska skończyła me boje,
Choćby najsrożej los na mnie się zaciął,
Nie zmarnowane będzie życie moje,
Bom tworzył pieśni i miałem przyjaciół."

Pozdrawiam serdecznie :)

Pani Urszulo,

Prawda. Mieć przyjaciół - to dar najwyższy.
Z serca dziękuję i odpowiem słowami Poety szczególnie ukochanego przez Józefa Piłsudskiego:
„Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą
Za innych śladem iść tą samą drogą.
A gdy się duma z nieszczęścia wylęgnie,
To i Bóg czoła takiego nie sięgnie,
To nawet wiara nie pochyli głowy;
A cóż dopiero piorun, miecz, okowy,
A nawet ludzkie przekleństwo i wzgarda."

Pozdrawiam serdecznie

26.10.2018r.
RODAKnet.com





RUCH RODAKÓW: O Ruchu - Docz do nas - Aktualnoi RR - Nasze drogi - Czytelnia RR
RODAKpress: W skrocie - RODAKvision - Rodakwave - Galeria - Animacje - Linki - Kontakt
COPYRIGHT: RODAKnet