O RUCHU RODAKÓW
PRZYSTAP DO RUCHU RODAKÓW
RODAKpress - head
HOME - button

Zwycięstwo Pawłokomy - Jan Lucjan Wyciślak

 

 

 

 

 

 


Zwycięstwo Pawłokomy

Na pewno wielu oglądających w TV bieżące informacje dostrzegło, że na Ukrainie przygotowano uroczyste wiece w związku z 64 rocznicą utworzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii i że wiece te spotkały się z potępieniem znacznej części obywateli Ukrainy, tych którzy pamiętają że utworzona przy boku armmii hitlerowskich Niemiec UPA mordowała nie tylko Polaków ale również licznych swoich współrodaków. W Polsce przedstawiciele cerkwi mającej siedzibę w Rzeszowie wbrew jakimkolwiek zasadom lojalności względem polskich ofiar zbrodni UPA zorganizowali w tą rocznicę uroczystości w podkarpackiej wsi Pawłokoma.
Mijają lata w czasie których wyjaśniając stopniowo niedawną krwawą historię wzajemnych polsko-ukraińskich kontaktów staramy się osiągnąć wspólne porozumienie i pojednanie.
Na drodze normalizacji stosunków stoją jednak nadal siły i występują polityczne uwarunkowania, które powodują że całkowite pojednanie obu narodów jest coraz bardziej odległe. Przyglądnijmy się raz jeszcze problemom boleśnie raniącym i oddalającym polsko-ukraińskie zbliżenie. Jednym z tych bolesnych problemów jest właśnie sprawa podkarpackiej Pawłokomy.

Pawłokomskie upamiętnienia.

"Spoczywa w Pawłokomie 366 Ukraińców zabitych w 1945 r. przez oddział AK Józefa Bissa "Wacława" w odwecie za uprowadzenie i zamordowanie 11 Polaków". Tej treści informacje sporządzane w oparciu o przygotowane przez organizacje ukraińskie komunikaty z okazji odsłonięcia w Pawłokomie upamiętnienia tamtejszych miejsc powojennych tragedii wiosną 2006r podawane były przez polskie media. Znalazły się też one wraz z rzekomą listą nazwisk tych ofiar na tablicach tamtejszego pomnika. Nastąpiło to w wyniku decyzji Prezydenta Kwaśniewskiego, a pomnik wykonywał również obecnie urzędujący minister szef ROPWiM Andrzej Przewoźnik. Obok tych informacji można spotkać podobnie tragiczne treści dotyczące innych miejsc na terenie Polski choć niemal całkowicie przemilczane są wymierzone przeciwko ludności polskiej krwawe zdarzenia z Wołynia, Polesia czy też Wschodniej Małopolski.
Publikuje się że:
"21 marca 1945 r., rzekomo polski, 2 Samodzielny Batalion Operacyjny Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego dokonał pacyfikacji wsi Lubliniec Stary, w wyniku której zamordowano co najmniej 58 osób. Ten sam batalion 5 kwietnia dokonał napadu na wieś Gorajec (pow. lubaczowski) i zamordował co najmniej 155 osób, w tym kobiety i dzieci. Wieś obrabowano i spalono. Identycznie wojsko postąpiło 2 marca z mieszkańcami i wsią Zaliski". Pod tymi informacjami widnieją podpisy ukraińskich autorów nieraz z profesorskimi tytułami.
Nikt tego nie prostuje mimo, że jak wykazują dane historyczne zawarte w dostępnych archiwach wojskowych, wojska polskiego w kraju wtedy nie było bo jeszcze walczyło o Berlin i Pragę, wewnątrz kraju były jedynie oddziały armii czerwonej.
Rzekomy Korpus Bezpieczeństwa Publicznego był na początku całkowicie nie polski. Próbowano dopiero powołać Korpus uchwałą Rady Ministrów RP z 26.III.1945r. Z powodu braku odpowiednich działań organizacyjnych ponownie podjęto tą uchwałę 24.V. 1945r. i rozpoczęto formowanie 15 polskich pułków bezpieczeństwa, wojska innego nadal nie było, a milicja całkowicie nie dawała sobie rady.
19.04 1945r. rozkazem organizacyjnym Dow. KBW wg. Etatu nr.0012/1-7 o strukturze powołano: samodzielny batalion (późniejszy 2 batalion 1 Brygady KBW) w Górnym koło Sokołowa (woj.rzeszowskie), oraz 2 samodzielny batalion operacyjny w Lubaczowie. Warto tutaj przypomnieć, że niemal pod bokiem tego oddziału w sąsiednich Oleszycach działał cały czas głównodowodzący rejonem UPA "Zachód", Mirosław Onyszkiewicz "Orest".
16.X.1946r. rozkazem organizacyjnym 028/E/Org. Dowódcy KBW utworzono w Rzeszowie 4 Brygadę powołując 2394 poborowych.(rozpoczęto szkolenie ich przy ul. Langiewicza i Dądrowskiego), wydzielono z nich w ramach GO KBW "Wisła" grupy: GO "Dynów", GO "Sanok", GO "Sieniawa", GO "Przemyśl".
Od 25.V.1945r.-15.V.1947r. oddziały KBW przeprowadziły na terenie kraju 6358 akcji przeciwko formacjom głównie polskiej opozycji.
12.04 1947r do działań przeciwko UPA sformowano w Rzeszowie Dywizję KBW-dca ppłk. Wincenty Rożkowski, a od maja płk. Edward Kuźmicz. Dodatkowo utworzono 3 Brygadę - d-ca ppłk. Piotr Raługin. Ogółem 4528 żołnierzy.
Od 24.04.1947r. postanowiono detaszować oddziały KBW do działań antyupowskich:
1 Bryg.-Cisna, 2 Bryg. Berehy Górne, 3 Bryg.-Ustrzyki Górne.(Berehy G.i Ustrzyki G. były na terenie ZSRR). Rozpoczynano akcję "Wisła". /archiwum KBW/
A więc zupełnie inne daty i działania, no ale współautorzy doniesień o mordach ludności ukraińskiej wiedzą lepiej. Podobnie jest również z komunikatami o Pawłokomie.

Droga do Pawłokomy.

Gdy w połowie roku 1942 zaczęto tworzyć przez Niemców i przy ich współudziale na terenach okupowanej Małopolski Wschodniej oddziały UPA, a po tamtejszych wsiach zaczęły rozchodzić się jej rozkazy typu "Będziemy prowadzić śmiertelną walkę z Polakami i bolszewikami, aż do wyzwolenia się z niewoli" i wkrótce rozpoczęła się rzeź ludności polskiej na niespotykaną we współczesnej historii skalę. We wsiach mordowano setki, a często i tysiące osób /Huta Stepańska,Wola Ostrowska itp./ Wsie zaskoczone tymi wydarzeniami nie miały zorganizowanej samoobrony, a oddziały AK były zbyt słabe by skutecznie walczyć z Niemcami i UPA. Na terenach nad Sanem aktywne od początku wojny elementy nacjonalistów ukraińskich nasiliły denuncjacje i donosy do władz okupacyjnych by ich rękami rozpocząć likwidację swoich dotychczasowych polskich sąsiadów. Wkrótce zaczęto obserwować, że również na terenach nad Sanem i Bugiem zaczyna powstawać UPA. Zbliżający się szybkimi krokami front sowiecko-niemiecki przyniósł częściowe uspokojenie sytuacji, bo większość oddziałów UPA przeszła w rejony środkowych Karpat by tam schować się i doczekać swobodnej możliwości działania na terenach opanowanych przez sowietów. Wkrótce też wraz z przesuwającym się frontem zaczęły się ich powroty. UPA niszczone na terenach Wschodniej Małopolski, przez sowiecką partyzantkę i oddziały NKWD szukały spokoju na ziemiach "zakierzońskiego kraju". Fala mordów przesuwała się w kierunku obecnych granic Polski by wkrótce je przekroczyć. W latach 1939-1946 zginęło 160,000 ludzi, z tego 120,000 Polaków i 40,000 Ukrainców przeciwnych OUN i powstałej z niego UPA. Dodać do tych strat należy mordy popełnione na Polakach przez pułki policyjne SS Galizien oraz sporadyczne akty zemsty Polaków na Ukraińcach /pisze ukraiński naukowiec dr Pawliszczuk /. UPA zaczęła rozgłaszać, że będzie dążyć wszelkimi sposobami do całkowitego opuszczenia zajmowanych terenów przez ludność polską. Likwidowano posterunki policji i szerzyły się mordy. Tereny nad Sanem w tym teren wokół wsi Pawłokoma gdzie w okresie międzywojennym lokalne statystyki wykazywały, że zamieszkuje ją 1.253 osób , w tym: 898 deklarowało zdecydowanie narodowość ukraińską, a 273 zdecydowanie polską zaczęły się szczególnie aktywizować. Nie tylko zaczęto obserwować, że ukraińscy sąsiedzi wstępują do nowych formacji UPA ale po wsiach zaczęto tworzyć zaplecza techniczne tej formacji: magazyny, fabryczki sprzętu, broni, bunkry, zaplecza itp.
Przy licznych tego typu wcześniejszych akcjach w marcu 1943 roku policja ukraińska złożyła kolejny donos do gestapo. W wyniku którego czterech mieszkańców tej wsi zostało aresztowanych i osadzonych w Oświęcimiu, gdzie zginęli: Franciszek Guc, Jan Kosztowski, Andrzej Łach, Anna Szpak - Ukrainka, sympatyzująca z Polakami.
Dowodzący rejonem UPA "Zachód". Mirosław Onyszkiewicz "Orest" /w tej rodzinie było przynajmniej trzech zajmujących się wojskiem byli jeszcze: Mirosław Onyszkiewicz "Myron" d-ca sotni UPA i Janusz Onyszkiewicz niedawny minister III RP obecnie kandydat SLD/UW/ wydał obwieszczenie by do 6 kwietnia 1944r wszyscy Polacy bez wyjątków opuścili opanowane przez UPA części województw: rzeszowskiego i lubelskiego w myśl haseł "Ukraina bude no bez Lachiw". Meldunki polskich oddziałów partyzanckich mówiły o tragicznym losie kolejnych polskich wsi palonych zarówno nocami jak i we dnie.
W kwietniu 1944 roku policja ukraińska z Jawornika Ruskiego aresztowała pięciu mieszkańców Pawłokomy pod zarzutem przynależności do AK i posiadania broni. Aresztowanymi byli: Jan Kuś, Jan Radon, Jan Ulanowski, Maria Ulanowska i Katarzyna Kocyło oraz jeden mieszkaniec z Dylągowej. Próby odbicia aresztowanych dokonał oddział AK dowodzony przez ppor. Aleksandra Grube ps. "Sęp" 25 kwietnia podczas ataku na posterunek w Jaworniku Ruskim, który to wraz kilku sąsiednimi budynkami zostały spalone. Zabito jednego i raniono dwu policjantów oraz zabito kilku stawiających opór Ukraińców, mieszkańców wsi w tym sołtysa. Aresztowanych jednak nie uwolniono ponieważ na posterunku już ich nie było. Zaginęli bez wieści. Terenowe kierownictwo AK podjęło decyzje o karaniu nacjonalistów ukraińskich współpracujących z okupantem niemieckim i podejrzanych o donosy do gestapo. Wydano i wykonano w latach 1943 -1944 wyroki śmierci na tamtejszych Ukraińcach: Mikołaju Lewickim, Iwanie Karpie, Iwanie Szpaku i Eugeniuszu Trojanie.
25 kwietnia 1944 roku w południe w rewanżu za te wyroki, policja ukraińska i cywile z bronią otoczyli wieś Dylągową, zganiali ludność z pól do domów, zabili jednego nieznanego mężczyznę z Górnej Dylągowej, a drugi zaś został raniony. Pozostałych mężczyzn zgromadzili na Karasiówce - łącznie 150 ludzi. Udało się ich uratować jedynie dzięki interwencji oficera Wehrmahtu sprzyjającego Polakom. Na terenach wsi nad Sanem polska ludność zaczynała wtedy tworzyć oddziały samoobrony.
W pierwszych dniach września 1944 przybył ze Lwowa do Jarosławia ppłk Franciszek Rekucki "Topór", Komendant Okręgu Lwów "Nie", oraz mjr Bolesław Tomaszewski szef sztabu Okręgu "Warta" i zaczęli na rzeszowszczyźnie organizować zgrupowanie przybyłych ze wschodu lwowskich oddziałów leśnych nazwane "Warta". Formacja ta miała służyć pomocą terroryzowanym mieszkańcom tych ziem i czekać na swój powrót z odsieczą do Lwowa gdyby udało się odzyskać od sowietów tereny wschodnie. Wraz z tymi oddziałami nadeszły szczegółowe wieści o krwawych poczynaniach ukraińskich nacjonalistów na Kresach Wschodnich.
W kraju oprócz mordów ludności cywilnej zaczęli też ginąć polscy księża katoliccy.
Zamordowani przez UPA zostali:
ks Franciszek Stańko 29 czerwca 1941Równe /pracował w Tarnawce, Piątkowej/
Marcin Kędzierski 12 czerwca 1943 Jarocin
Michał Kucab 9 luty 1944 Zarzecze
Józef Chmurowicz 19 luty 1944 /Lesko więzienie/
Albin Harnaś 21 luty1944 Szutowa
Jan Mazur 11 lipca `1944r Tarnawka
Józef Kopeć 12 lipca 1944r Borowica
Marceli Zmora 13 lipca 1944r Husaków
Franciszek Pasiak 14 lipca 1944r Piątkowa Ruska /poszukiwany przez UPA uszedł z życiem/
W styczniu 1945 roku oddział UPA w sile około 60 ludzi uprowadził ze wsi mieszkańców Pawłokomy, a byli to: Stanisław Banaś, Marek Diablik, Edmund Dzióbczyński, Andrzej Łańczak, Jan Marszałek, Kacper Radon (sołtys), Antoni Trojan, Ignacy Wilk (delegat do Gminnej Rady Narodowej), Katarzyna Kosztowska, 29 lat, Ukrainka sprzyjająca Polakom, dwaj nieznani milicjanci pełniący służbę w Dynowie, nieznana kobieta, ok. 45 lat (przebywała w tym czasie u Antoniego Trojana) z Dynowa, Jan Gąsecki, dwaj bracia Gierul.
Wszyscy oni odtąd znikli bez śladu.
Polscy mieszkańcy Pawłokomy widzieli, że ani wojsko ani milicja nie stara się zapewnić im bezpieczeństwa. Wystraszeni mieszkańcy niedalekich wsi: Kalwaria Pacławska i Nowosiółki Dydyńskie zaczęli pisać do władz petycje by ta przysłała wojsko, a ich samych ewakuowała za San. Wojska jednak nadal nie było terror narastał. Komitet Wojewódzki PZPR w Rzeszowie skarżył się władzom, że nie ma wojska ani amunicji by chronić masowo likwidowane posterunki milicji. W ściśle tajnej instrukcji KC PPR nr 1/26/45-Z z 1945 r. przyszła odpowiedź Ukraińców której zalecono: "Broń Ukraińców jest skierowana wyłącznie przeciw faszystom z AK. W porozumieniu z NKWD nie dopuszczać, aby wojsko lub milicja interweniowały w tym kierunku. Działać przy tym bardzo OSTROŻNIE". W tym czasie w rejonie Sanu stacjonowały jeszcze liczne oddziały sowieckiego NKWD.
Tymczasem 19.01.1945 rozkazem komendanta Armii Krajowej gen.Leopolda Okulickiego nastąpiło rozwiązanie AK, a jej żołnierze zaczęli stopniowo rozpraszać się po terenie kraju. Broniąca dotychczas ludności formacja przestawała istnieć.
Na prośbę okolicznej ludności polskiej w nocy z 1 na 2 marca 1945 roku w rejonie plebani w Dylągowej dokonano koncentracji członków polskiej samoobrony z Dynowa, Bartkówki i innych miejscowości oraz resztek poakowskiego oddziału "Wacława" liczącego wtedy około 40 osób.
3 marca 1945 r. przybyłe do Pawłokomy oddziały starały się uzyskać od przebywających tam mieszkańców członków UPA wiadomości: gdzie znajdują sią uprowadzeni ostatnio Polacy. Okrążający wieś oddział "Wacława" osłaniał jedynie stronę wschodnią na wypadek gdyby Ukraińcom z Pawłokomy przyszła odsiecz UPA, ponadto mieli też za zadanie blokować ewentualną ucieczkę upowców ze wsi. Było kilka takich prób przerwania się przez pas okrążenia ze strony banderowców. Jednego uciekającego z bronią na pewno zastrzelono, a drugiego prawdopodobnie, kilku z bronią w ręku złapano. Byli to dawni policjanci ukraińscy w służbie niemieckiej, a obecnie w służbie UPA. Kilkuosobowa grupa z oddziału "Wacława" dokonała rewizji na wieży cerkiewnej, gdzie znaleziono łuski od naboi i metalową taśmę od CKM. Przypadkowe podpalenie dwu domów ukraińskich w pobliżu cerkwi pozwoliło stwierdzić, że broń, a szczególnie amunicję i granaty mieli Ukraińcy ukryte w prywatnych budynkach mieszkalnych. Podczas pożaru tych dwu domów kanonada rozrywających się pocisków karabinowych i granatów wskazywała, że było ich tam sporo. Podczas rozmów z Ukrainkami dowiedziano się, że UPA posiada bunkry "gdzieś na wzgórzach niedaleko Pawłokomy. Tam mają się ukrywać upowcy, tam mają magazyny żywności, broni i amunicji". Tę informację potwierdził również zatrzymany w Dylągowej Ukrainiec z dokumentami na nazwisko Teofil Szpak. Ale nie potrafił określić gdzie bunkry są.
Nie mogąc otrzymać informacji o zabranych ze wsi w styczniu Polakach oddzielono wszystkich mężczyzn, którzy byli lokalnymi członkami i współpracownikami UPA w wieku od 17 do 75 lat. Wszystkie kobiety z dziećmi pod eskortą wyprowadzono ze wsi w kierunku Piątkowej, tam zwolniono i kazano im iść na Ukrainę. Wypędzone ukraińskie kobiety z dziećmi udały się ze skargą do sowieckiego komendanta wojennego w Sanoku. Wkrótce wysłany został oddział NKWD, który dokonał w połowie kwietnia 1945 roku w Dynowie i jego rejonie aresztowania 282 Polaków podejrzanych o udział w akcji odwetowej w Pawłokomie.
Z tej grupy 82 skazano na więzienia i łagry i zesłano w głąb ZSRR. Władze Polski Ludowej również dokonały aresztowań kilkunastu Polaków podejrzanych o udział w akcji odwetowej w Pawłokomie. Część z nich skazały na więzienia do 6 lat. Tymczasem zatrzymanych we wsi mężczyzn poddano przesłuchaniu, które sprowadzało się do dwu pytań: "Kto uprowadził Polaków - mieszkańców Pawłokomy? Jeżeli zostali zastrzeleni to gdzie są zakopane ich zwłoki?"
Brak odpowiedzi na zadane pytania i próby pogróżek ze strony zatrzymanych sprawił, że podjęto decyzję rozstrzelania wszystkich zatrzymanych mężczyzn pochodzenia ukraińskiego. Wydzielona grupa samoobrony wyprowadziła ich na cmentarz, gdzie wykopano trzy nieduże doły, czasie późniejszych przesłuchań i tortur na UB zeznawano, że rozstrzelano od 120 do 150 Ukraińców, sami żyjący świadkowie tragedii mówią obecnie, że było ich około 80. Zwłoki zasypano ziemią . Te mogiły istnieją po dzień dzisiejszy. Nikt nie słucha jednak żyjących jeszcze polskich świadków wydarzeń, liczą się tylko informacje ukraińskie.
W czerwcu 1945r. powstał w Rzeszowie Wojewódzki Komitet do Walki z Bandytyzmem w składzie: Przewodniczący - Wojewoda Podkarpacki, członkowie: Z-ca dcy 9 DP, Jan Mirek członek PPS, Piotr Świetlik członek SL, Stefania Romaniuk sekretarz KWPPR, Edward Sobczyński szef WUBP. Od nich to pochodzi głównie informacja: "o zastrzeleniu 300 mieszkańców Pawłokomy" skierowana do władz w Warszawie w celu przyspieszenia dyslokacji na rzeszowszczyznę, mających ochraniać władze komunistów oddziałów wojska. Polskich ofiar pogromów nie próbowano wtedy policzyć. 21 kwietnia 1945 r. za udział mieszkańców w napadzie na Pawłokomę została spalona przez oddziały ukraińskie w odwecie wieś Borownica. Zabito co najmniej 27 osób.
Za to samo sotnie UPA "Hromenki" i "Buriaki" 3 października spaliły wsie: Dylągowa, Bartkówka, Jączki, Sielnicę oraz Pawłokomę zasiedloną po likwidacji Ukraińców Polakami.
18 maja oddziały UPA napadły na wsie Radków, Jachowce, Rzeplin i Posadów, w których spalono większość zabudowań i zabito około 60 osób.
5 października 1945r odziały UPA ponownie wkroczyły do Pawłokomy paląc polskie i puste poukraińskie gospodarstwa i rozstrzeliwując około 6 mieszkańców wsi.
7 lipca 1945 roku została zamordowana przez miejscowych "Striłciw" z SKW "Smicha" i "Jastruba" Polka powracająca z przymusowych robót z Niemiec Karolina Kaszycka.
W nocy z 4 na 5 października 1945 roku bojówki UPA dokonały napadu na Pawłokomę. Spaliły większość budynków polskich i poukraińskich oraz zamordowały 5 napotkanych Polaków.
W dniu 12 lutego 1946 roku w nocy banda UPA uprowadziła z Pawłokomy 13 osób. Z grupy tej zwolniła z nieustalonych przyczyn czteroosobową rodzinę Fedzugów, a jednej osobie Emilowi Michalikowi udało się uciec i dzięki temu ocalał. Pozostałych 8 osób zostało zamordowanych w rejonie Woli Wołodzkiej. Byli to: Jan Marszałek 37 lat, Józef Pantol 25 lat Władysław Ulanowski 24 lata, Andrzej Żańczak 45 lat.
W marcu 1946 roku zostało zamordowanych trzech mieszkańców Pawłokomy, (mieszkali czasowo po zachodniej stronie Sanu).
W dniu 23 października 1946 roku podczas napadu bojówki UPA został zastrzelony w czasie ucieczki: Ludwik Potoczny, Józefa Łach 12 lat i Zbigniew Biela około 11 lat  - utopili się w Sanie podczas ucieczki.
Przystąpiono jednak do kontruderzeń i 15 kwietnia oddział Batalionów Chłopskich przeprowadził antyupowską akcję w Małkowie, 17 kwietnia połączone oddziały Narodowej Organizacji Wojskowej "Mewy" i "Wołyniaka" zamordowały, według źródeł ukraińskich, co najmniej 358 mieszkańców wsi Piskorowice. Polskie źródła podają liczbę 140 osób, w tym 10 Polaków czyli miejscowych komunistów. 6 czerwca oddziały Narodowych Sił Zbrojnych "Szarego", "Sokoła", "Zemsty", "Romana" i "Jacka" napadły na wieś Wierzchowiny. Po tych akcjach UPA poczuła strach, likwidowano jej zaplecza, przestawała czuć się bezpiecznie.
W miesiącach kwiecień - maj 1945 r. w Siedliskach i Rudzie Różanieckiej UPA zmuszone wydarzeniami rozpoczęła rozmowy z przedstawicielami WiN i resztek zgrupowania "Wart". Efektem rozmów było polsko-ukraińskie zawieszenie broni. Do wielu polskich wsi za wyjątkiem Pawłokomy powoli zaczęło powracać bezpieczeństwo.

Efekty "pojednania"

Cel zamierzony przez organizacje ukraińskie zostaje obecnie powoli osiągany. Liczne komunikaty o rzekomych zbrodniach AK wykazują, że Armia Krajowa to tacy sami bandyci jak UPA. I stawia się pomiędzy nimi znak równania. To tylko w II Rzeczpospolitej za obrażanie honoru polskiej armii karano więzieniem. Strona polska próbująca osiągnąć polsko-ukraińskie porozumienie nadal nawet nie jest w stanie policzyć i określić imiennie ilości polskich ofiar upowskich mordów.
W wyniku obecnego "pojednania" polsko-ukraińskiego postanowiono nie tylko upamiętnić ofiary w Pawłokomie, organizacje ukraińskie w kolejności dążą do dalszych tego typu pomników podając dowolnie duże, przez nikogo nie udokumentowane ilości ofiar w kolejnych miejscach. Podczas obecności w polskim rządzie panów Onyszkiewicza i Kuronia zawieszono uchwalanie przygotowanej już ustawy potępiającej zbrodnie Ukraińskiej Powstańczej Armii. Setki postawionych dotychczas nielegalnie w Polsce wschodniej pomników upamiętniających "bohaterów UPA" mają pozostać nienaruszone. Wystąpiono oficjalnie z pismem o likwidacje wszystkich pomników postawionych polskim milicjantom poległym w walkach z UPA jako "upamiętnieniom okresu komunistycznego niegodnym dalszego zachowania". Tymczasem wdrożone przez Instytut Pamięci Narodowej śledztwo w sprawie rzekomego mordu w Pawłokomie jak wykazują zebrane dotąd dokumenty wykazuje że na liście nazwisk zamieszczonej na pawłokomskim pomniku autentycznych jest tylko 65 nazwisk, a w grobie pochowanych jest około 80 osób. Istnieją dokumenty świadczące, że oddział Józefa Bissa wystawiał 3 marca 1945r., mieszkańcom Pawłokomy przepustki pozwalające opuścić ten rejon. Od czasów przeglądania grobu przez stalinowskich prokuratorów nikt do chwili obecnej nie przeglądał miejsc tych pochówków mimo, że istnieją społeczne i parlamentarne wnioski o ekshumację. Dziwnym trafem oryginalny protokół z częściowej ekshumacji w latach pięćdziesiątych to jest w okresie kiedy próbowano zastrzelić skrytobójczo Józefa Bissa zaginął. Ktoś zrobił odręczną notatkę przez nikogo nie podpisaną umieszczając ją w prokuratorskich archiwach, notatkę z treści której czerpią informacje współczesne źródła ukraińskie poszerzając ją o rzekome zeznania świadków tamtych wydarzeń, którzy w ówczesnych latach byli dziećmi noszonymi jeszcze na rękach swoich rodziców. Mimo posiadanej wiedzy na temat pawłokomskich wydarzeń nikt nie usiłuje sprostować podanej na tablicach tamtejszego pomnika liczby zabitych utrwalając ją tym samym w umysłach współczesnych jako fakt rzekomej polskiej zbrodni. Wszystko dla politycznego celu jakim są wymogi mocarstw zachodnich pragnących zdobycia zaufania rządów obecnej Ukrainy. Ale czy zaufanie można budować na kłamstwach.

Tymczasem na wschodzie nie został dokończony nawet cmentarz lwowskich Orląt pospiesznie otwarty z intencji panów Kwaśniewskiego i Przewoźnika. O reszcie nawet się nie wspomina. Biedne polskie stowarzyszenia jak choćby "Pamięć" z Nadwórnej na Ukrainie porządkujące dawne kresowe cmentarze na próżno zabiegają o jakiekolwiek środki finansowe na swoją działalność. Jak na razie takie są realne dotychczasowe efekty "pojednania".

Jan Lucjan Wyciślak

***

Andrzej Sadoś, rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych:

- Wszyscy wiemy, czym była UPA. Jeśli będzie polska reakcja w tej sprawie, to - z uwagi na to, że była to wypowiedź prezydenta Ukrainy - odpowiedź będzie na poziomie Kancelarii Prezydenta.

Proszę pamiętać o złożonym procesie historycznym polsko-ukraińskiego pojednania i o tym, że go kontynuujemy. Niewątpliwie jeśli chodzi o rolę i działalność organizacji UPA, przed polskimi i ukraińskimi historykami jeszcze długa dyskusja.
not. AMJ

Dyskusja? Do tego potrzeba dwóch usposobionych...

***

Szanowni Panowie Posłowie
Szanowny Panie Ministrze Sprawiedliwości
Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej


Na terenie Rzeczypospolitej Polskiej popełnione zostało przestępstwo przeciw jej Konstytucji, którego popełnianie karze polski Kodeks Karny dlatego zwracam się do Państwa o podjęcie czynności wyjaśniających i ustalenie osób winnych popełnienia przestępstwa jak też doprowadzenie do ich ukarania oraz uniemożliwienia w przyszłości dokonywania podobnych czynów przestępczych .

Uzasadnienie.

W dniu 13 maja 2006r zostało na terenie Polskiej wsi Pawłokoma w obecności Prezydenta Rzeczpospolitej urządzone odsłonięcie pomnika upamiętnienia poległych w roku 1945 obywateli polskich narodowości ukraińskiej. W czasie tej uroczystości dopuszczono i nie zapobieżono temu, że na terenie tej wsi w bezpośredniej obecności Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej dopuszczono się czynów karalnych poprzez publiczne pokazywanie i gloryfikowanie symboli i organizacji nacjonalistycznych których działania od lat były wymierzone w suwerenność Państwa Polskiego. Publicznie prezentowali swoje istnienie eksponując swoje sztandary przestępcy wojenni z organizacji nacjonalistów ukraińskich takich jak Ukraińska Powstańcza Armia, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, członkowie byłej formacji SS Galizien.

Ponieważ prawo konstytucyjne głosi:

KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Rozdział I

Art. 13.
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Rozdział II

Art. 43.
Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu.

Kodeks Karny zabrania:

Kodeks Karny:

Art. 133. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Dlatego osoby winne naruszenia prawa:

Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

- winny być odnalezione i zgodnie z prawem ponieść wszelkie konsekwencje dopuszczenia się czynów karalnych.

Ponadto kierując się wynikami śledztw pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej:

- Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1945-1946 na szkodę ludności polskiej zamieszkałej na terenie Temeszowa, Ulucza, Witryłowa pow. Brzozów, w wyniku czego śmierć poniosło co najmniej kilkunastu mieszkańców tych miejscowości - tj. o przestępstwo z art. 148 § 2 pkt 1, 2 i 4 oraz § 3 kk w zw. z art. 1 pkt 1 lit. a ustawy o IPN-KŚZpNP, podjęte 15 lutego 2001 r.

-Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej byłego powiatu sanockiego (nie ustalono jeszcze liczby ofiar) w latach 1944-1947 - tj. o przestępstwo z art. 148 § 2 pkt 2, 3 i 4 oraz § 3 kk w zw. z art. 3 ustawy o IPN-KŚZpNP, podjęte 14 listopada 2000 r

- Czynności sprawdzające w sprawie zamordowania około 368 ukraińskich mieszkańców wsi Pawłokoma 3 marca 1945 r.

Należy bezwzględnie doprowadzić w oparciu o :

Kodeks Karny Rozdział XVI

Art. 118.
§ 1. Kto, w celu wyniszczenia w całości albo w części grupy narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub grupy o określonym światopoglądzie, dopuszcza się zabójstwa albo powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu osoby należącej do takiej grupy, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Art. 119.
§ 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Art. 123.
§ 2. Kto, naruszając prawo międzynarodowe, powoduje u osób wymienionych w § 1 ciężki uszczerbek na zdrowiu, poddaje te osoby torturom, okrutnemu lub nieludzkiemu traktowaniu, dokonuje na nich, nawet za ich zgodą, eksperymentów poznawczych, używa ich do ochraniania swoją obecnością określonego terenu lub obiektu przed działaniami zbrojnymi albo własnych oddziałów lub zatrzymuje jako zakładników, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

Rozdział XVII

Art. 127.
§ 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

- do zatrzymania i przesłuchania osób podejrzanych o dokonanie tych przestępstw obecnych na uroczystości i obecnie przebywających na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

Prawne uzasadnienie organizacji podobnych imprez należy poddać ocenie Trybunału Konstytucyjnego.

W załączenie przesyłam dokumentujące przestępstwo wykonane na terenie Pawłokomy w dniu 13 maja 2006r zdjęcia i sporządzoną tam informację świadków.

Jan Lucjan Wyciślak
Rzeszów 17 maja 2006r.

16. 10. 2006r.
RODAKpress

 

 



 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet
NASZE DROGI - button AKTUALNOŒCI W RR NAPISZ DO NAS