AFERA MARSZAŁKOWA, ANEKS - NIERÓWNA GRA - Aleksander Ścios


W 30 rocznicę śmierci


Afera marszałkowa -
bo tak nazwałem cykl wydarzeń z lat 2007-2008 jest ,,matką" wszystkich afer z czasów rządów PO-PSL





 
Od redakcji RODAKpress:
Szanowni Państwo,

Aleksander Ścios od lat swoimi tekstami tworzy wspólnotę niezależnej myśli.
W tej trudnej pracy powinniśmy go wspierać i dlatego redakcja w imieniu Autora zwraca się do Państwa o dokonywanie dobrowolnych wpłat.
W tym celu przejdź na blog Aleksandra Ściosa

Kliknij na przycisk
"Przekaż darowiznę"
i dalej według instrukcji na stronie.
Dziękujemy wszystkim, którzy okażą wsparcie.

UD: Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju, Panie Aleksandrze
AFERA MARSZAŁKOWA, ANEKS - NIERÓWNA GRA

"Gdyby afera marszałkowa została rzetelnie wyjaśniona, a jej mechanizmy ujawnione społeczeństwu, zablokowałoby to karierę Bronisława Komorowskiego, udaremniało jego udział w wyborach prezydenckich i oszczędziło Polakom wielu bolesnych doświadczeń i upokorzeń.
Odsłonięcie patologicznych relacji już w roku 2008 uchroniłoby nas od niebezpieczeństw wywołanych wpływem Rosji na polskie życie polityczne, zapobiegło obcym knowaniom w ramach konfliktu rząd-prezydent, a w rezultacie - o czym jestem przeświadczony, udaremniło pułapkę smoleńską i zamach z 10 kwietnia.
Nie trzeba tworzyć alternatywnej historii, by zrozumieć, że do dziś płacimy cenę za zignorowanie tego największego zagrożenia ."

Cytowany fragment pochodzi z jednego z moich tekstów z roku 2013. Przyznaję, że w tamtym czasie do głowy mi nie przyszło, że po wygranych wyborach parlamentarnych partia pana Kaczyńskiego nie powróci do wyjaśnienia okoliczności afery marszałkowej i nie pokaże Polakom, kim był człowiek sprawujący najwyższy urząd w III RP.
Choć osiem lat rządów reżimu PO-PSL obfitowało w setki najpoważniejszych występków, nie było w tym czasie sprawy równie ważnej, a zarazem symbolicznej niż afera marszałkowa - "matka" wszystkich afer.  Powstały wówczas układ, oparty na patologicznych relacjach służby-politycy-media stworzył fundament dla kolejnych szalbierstw i gier operacyjnych i do dnia dzisiejszego decyduje o kondycji tego państwa i logice wielu procesów publicznych.
Nie ma potrzeby wracać do szczegółowego opisu sprawy. Na moim blogu, pod hasłami "Komorowski" i "afera marszałkowa" widnieje kilkadziesiąt tekstów poświęconych tematowi.
Przypomnę jedynie, że afera marszałkowa  była wielowątkową kombinacją operacyjną z udziałem ludzi WSW/WSI, Bronisława Komorowskiego, ABW, prokuratury i ośrodków propagandy, zmierzającą do uzyskania dostępu do tajnego uzupełnienia (Aneksu) z Raportu z Weryfikacji WSI. Gdy okazało się to niemożliwe, podjęto działania służące skompromitowaniu członków Komisji Weryfikacyjnej i sparaliżowaniu prac Komisji oraz akcję odwetową wobec dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Działania te mogły mieć również na celu uprzedzenie ewentualnych zarzutów dotyczących powiązań polityków PO ze środowiskiem byłych WSI i były rodzajem "uderzenia wyprzedzającego". Chodziło o zdezawuowanie treści zawartych w Aneksie i wytworzenie wokół Komisji Weryfikacyjnej atmosfery podejrzeń o nielegalne działania. Priorytetem kombinacji pozostawała ochrona politycznego "patrona" wojskowych służb - Bronisława Komorowskiego.
Są w tej sprawie skandaliczne akcje prokuratury i ludzi ABW, jest wątek funkcjonariuszy ośrodków propagandy, są próby stosowania aresztów wydobywczych, rewizje, zastraszanie i nękanie świadków, są niewyjaśnione zgony.
Logikę kombinacji wytyczają słowa B. Komorowskiego ze stycznia 2008 roku - " Muszę zobaczyć aneks przed publikacją ". Padły one w reakcji na wiadomość, że prezydent Lech Kaczyński rozważa publikację Aneksu i ma wątpliwości, czy przed ujawnieniem dokumentu powinien skierować go do marszałków Sejmu i Senatu.
Komorowski, o czym w grudniu 2014 roku przypomniał Antonii Macierewicz - " robił wszystko, działał legalnie i nielegalnie, by zapoznać się z tym dokumentem i uniemożliwić jego opublikowanie, bądź go za wszelką cenę zdyskredytować."
Można przyjąć za pewnik, że wobec tak silnego imperatywu i wewnętrznego przymusu, lektura Aneksu była pierwszą czynnością, jakiej oddał się B. Komorowski po przeprowadzeniu operacji zajęcia Kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zaś oświadczenie lokatora Belwederu, złożone podczas sądowych zeznań  w sprawie afery marszałkowej - " aneks jest wymierzony we mnie ", opiera się na bezpośredniej wiedzy Komorowskiego i znajduje potwierdzenie w treści dokumentu.
Wszystko, co wiemy na temat tej ponurej postaci oraz niezwykle dramatyczne okoliczności towarzyszące aferze marszałkowej , muszą prowadzić do konkluzji, że sam zainteresowany, jak i bliskie mu środowisko b. WSI, uważało publikację Aneksu za rzecz wyjątkowo niepożądaną i wręcz groźną dla swoich interesów. W tzw. stanowisku stowarzyszenia "Sowa" do projektu  nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, z 28 listopada 2012 roku, można znaleźć opinię ludzi b. WSI na temat " rozwiązania problemu Aneksu ". "Sowa" doradzała dwa scenariusze:
" Niejawny dokument Aneks o klauzuli "ściśle tajne" otrzymuje kategorię archiwalną "A" i zostaje przekazany do archiwum centralnego, np. Archiwum Akt Nowych z zastrzeżeniem, że może być udostępniony po 50 latach, tj. po 2056 roku. Drugie: Niejawny dokument Aneks o klauzuli "ściśle tajne" otrzymuje kategorię archiwalną "Bc", co oznacza, że dokumentacja ma krótkotrwałe znaczenie praktyczne i po pełnym jej wykorzystaniu (co już nastąpiło), jest przekazywana na makulaturę - Aneks zostaje zniszczony".

Na podstawie wiedzy o aferze marszałkowej i wydarzeniach prowadzących do 10 kwietnia 2010 roku, warto postawić pytanie: jeśli po to, by nie doszło do ujawnienia Aneksu, w latach 2007-2008 prowadzono brutalną i bezprawną grę wymierzoną w ustawowy organ państwa - Komisję Weryfikacyjną, podczas której dopuszczono się szeregu poważnych przestępstw, jeśli B. Komorowski nie cofnął się przed atakami na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i usilnie zabiegał o dostęp do tajnego dokumentu, zaś środowisko b. WSI tak wielką wagę przywiązywało do jego zablokowania, a nawet doradzało całkowite zniszczenie, jak należy interpretować stanowisko prezydenta Andrzeja Dudy wyrażone w słowach - " to nie jest najważniejsza sprawa dla Polaków, mam znacznie poważniejsze sprawy do załatwienia " oraz znamienne słowa prezydenckiego ministra K. Szczerskiego z 2015 roku - " to temat, którego nie ma "?
Jest w tym wyraz nonszalancji, niewiedzy i niezrozumienia wagi tematu, czy objaw koniunkturalizmu i zakulisowych ustaleń ze środowiskiem Komorowskiego? Nie wiemy nawet, czy opinia pana Dudy powstała po uważnej lekturze Aneksu, czy też pan prezydent, nie czytając tego dokumentu, wie lepiej, co jest lub nie jest ważne dla Polaków?
A skoro pan Duda uważa sprawę Aneksu za mało ważną - dlaczego jego Kancelaria odmawia nawet odpowiedzi na pytanie: czy dokument nadal istnieje i znajduje się w prezydenckim sejfie? Skąd wyborcy pana prezydenta mają wiedzieć, czy jego poprzednik nie "rozwiązał problemu", w sposób, jaki doradzali mu ludzie b. WSI? 
Zdaję sobie sprawę, że nie ma dziś tak szokujących ani doniosłych informacji, które mogłyby wstrząsnąć opinią publiczną lub postawić polityków PO przed poważnymi zarzutami.
Już publikacja Raportu z Weryfikacji WSI dowiodła, że sprawność aparatu propagandy znacząco przewyższa dążenie do prawdy i potrzebę wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. Następnego dnia po opublikowaniu 374 stronicowego Raportu, opatrzonego obszernymi aneksami, podano opinii publicznej wyniki tzw. "sondażu", z którego miało wynikać, że 44,9 proc. Polaków ocenia dokument jako niewiarygodny, 31,2 proc. - za wiarygodny, zaś 18,7 proc.-nie ma zdania na temat dokumentu.
Jeśli Bronisław Komorowski, którego nazwisko pojawia się blisko 60 razy na kartach Raportu, nadal był uważany za solidnego polityka, a nawet został wybrany prezydentem III RP, jest w tym dowód skrajnej ignorancji Polaków, ale też prymatu propagandy nad faktami.
Niewykluczone, że również publikacja Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI nie wywołałaby większego zainteresowania, niż różne "newsy' i "sensacje dnia", jakimi karmi się naszych rodaków. Ujawnienie Aneksu, mogłoby zatem spowodować  chwilowe "wzmożenie" uwagi elektoratu i podwyższenie emocji społecznych, ale nie wiązałbym z tym wydarzeniem szczególnych nadziei. Brak woli politycznej wyklucza możliwość wykorzystania takiej okazji do likwidacji wpływów Onych i rozprawy z patologiami magdalenkowego tworu, zaś deficyt wolnych mediów i fatalna kondycja intelektualna środowiska dziennikarskiego, skutecznie blokowałyby próby przekazania Polakom tej wiedzy.
Z drugiej strony, działania ludzi WSI i ewidentny lęk B. Komorowskiego przed publikacją tajnego dokumentu, pozwalają przypuszczać, że znajdują się w nim treści, które poważnie mogłyby naruszyć interesy triumwiratu III RP lub wywołać polityczne "trzęsienie ziemi". W taki kontekście interpretowałbym również zachowania obecnego prezydenta oraz wyjątkowo gorliwe unikanie tematu przez ludzi "dobrej zmiany" i ich media.
W tej sytuacji, nie należy brać pod uwagę potencjalnych reakcji społecznych, a tym bardziej, wrzasku propagandystów, lecz skoncentrować się na rzeczywistym znaczeniu Aneksu w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego. Zakładam, że każdy, kto rozumie znaczenie wpływów " peryskopu, za pomocą którego Rosjanie pozyskiwali wiedzę o mechanizmach funkcjonowania naszego państwa "(jak onegdaj prof. Zybertowicz określił rolę WSI), będzie też zainteresowany publikacją uzupełnienia do Raportu z Weryfikacji WSI.

Gdy w latach 2008-2009 opisywałem na blogu aferę marszałkową (ówczesne "niezależne media" używały szalbierczego terminu "afera aneksowa") i przez kolejne miesiące zadawałem B. Komorowskiemu szereg pytań, publikacje te były objęte cenzurą ze strony dysponentów "niezależnego forum blogerskiego" pod nazwą Salon24. Doświadczałem też szczególnych form zainteresowania służb III RP, o których - z oczywistych powodów, nie mogę otwarcie dywagować.
W całej przestrzeni publicznej nie było wówczas przyzwolenia na niepokojenie polityka PO, ani większego zainteresowania wyjaśnieniem roli Komorowskiego w aferze marszałkowej.  Wygrana " necandusa " w tzw. wyborach prezydenckich 2010 roku sprawiła, że nad Komorowskim roztoczono szczelny parasol medialny, temat wyciszono i skazano na zapomnienie. O tej sprawie, podobnie jak o Aneksie i działaniach p.o. prezydenta, nie wolno było głośno mówić ani o nie pytać.
Choć B. Komorowski jest dziś (niesłusznie) traktowany niczym niegroźny "emeryt polityczny", a od dwóch lat doznajemy dobrodziejstw i swobód "dobrej zmiany", mam nieodparte wrażenie, że nad bohaterem afery marszałkowej i jego sprawkami nadal roztacza się polityczny parasol ochronny, zaś temat Aneksu należy do ścisłego tabu. Jeśli wtedy i dziś nie można pytać o  tę aferę ani domagać się publikacji Aneksu, jeśli Pałac Prezydencki nadal ignoruje kwestie niewygodne dla Andrzeja Dudy - gdzie przebiega granica owej "dobrej zmiany" i na czym w istocie polega?
Nie tylko nie dopuszcza się do publicznej dyskusji nad kluczowym dla naszego bezpieczeństwa dokumentem, ale nikt nie odważy się pytać pana prezydenta o powody ukrywania Aneksu, bądź nalegać na polityków partii rządzącej w sprawie wyjaśnienia afery marszałkowej i prześwietlenia działań Komorowskiego w latach 2008 -2015.
Partyjni cmokierzy i pospolici głupcy, mogą wzruszać ramionami na wagę takiej tematyki, ale już próba postawienia rzeczowych pytań obnaża absurdalność tak nierozumnej postawy.
Można bowiem zapytać:  kto i jakimi metodami zbadał, czy afera marszałkowa i zawiązany wówczas sojusz rosyjskiej agentury ze służbami III RP, miał, czy też nie miał związku z późniejszymi działaniami zmierzającymi do zastawienia pułapki smoleńskiej i doprowadzeniem do śmierci 96 Polaków, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
Czy w latach poprzedzających Smoleńsk, mogło dojść do równie spektakluranej aktywności ludzi b.WSI (w tym powołania jawnej reprezentacji ) oraz reaktywacji ich wpływów, gdyby B. Komorowski poniósł odpowiedzialność za udział w aferze marszałkowej i nie mógł kandydować na stanowisko prezydenta?
Czy bez przeprowadzenia śledztwa w sprawie układu ludzi WSI z politykami PO-PSL oraz ustalenia, jakie konsekwencje wynikały z patologicznych relacji, możliwa  jest rozprawa z ową "obcą agenturą", o której Jarosław Kaczyński informował Polaków podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej?
Jak to możliwe, że ten arcyważny temat, w którym ogniskują się interesy rosyjskiej agentury i ponure tajemnice następcy Lecha Kaczyńskiego, nie jest dziś przedmiotem zainteresowania polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie znajduje miejsca w publikacjach "wolnych mediów" i został skazany na kolejną kadencję milczenia?   
Dlaczego właśnie B. Komorowski i środowisko b. WSI wyjęci są z jakichkolwiek działań organów tego państwa, nie toczą się w ich sprawach żadne postępowania, zaś inicjatywy ustawowe związane z tym środowiskiem zostały wycofane przez prezesa PiS?   

Powstała dziś sytuacja, należy do wyjątkowo groźnych.
Można zakładać, że życzenie Komorowskiego - " muszę zobaczyć aneks przed publikacją" , zostało spełnione. Wbrew woli prezydenta Lecha Kaczyńskiego i na przekór intencjom, z jakimi został sporządzony Aneks.
Uważam za wielce prawdopodobne, że były lokator Belwederu oraz ludzie z bliskiego mu środowiska WSI posiadają nie tylko informacje na temat zawartości tajnego dokumentu, ale wiedzą, co naprawdę wydarzyło się w dniu 10 kwietnia 2010 roku.
Tej wiedzy nie mają Polacy, a dzięki postawie prezydenta Dudy, nie mają też szans poznania treści Aneksu do Raportu WSI ani zrozumienia - czego tak bardzo bał się Komorowski i jego przyjaciele?
Tworzy to niebezpieczną dysproporcję, w której tylko jedna strona dysponuje cenną wiedzą, ale też, dostatecznym materiałem, dla prowadzenia dowolnych gier i kombinacji operacyjnych. W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej oraz aktywności wewnętrznej agentury, nie mamy żadnej pewności, czy właśnie ta wiedza nie buduje uprzywilejowanej pozycji naszych największych wrogów. 
Kolejna odsłona gry "taśmami Sowy", za którą najprawdopodobniej stoi środowisko byłej wojskówki, jest wyraźnym sygnałem, że nie zakończono jeszcze procesu "formatowania" układu rządzącego, ale też dowodzi dużej swobody działania środowiska b. WSI.
Utrzymywanie stanu tak poważnej dysproporcji, zawsze będzie korzystne dla tych, którzy więcej wiedzą i mogą. Dlatego na ukrywaniu Aneksu i milczeniu wokół afery marszałkowej , wygrywa tylko Komorowski i ludzie w brązowych butach.  
Jeśli wyborcy PiS godzą się na grę o tak nierównych szansach i nie mają odwagi upomnieć o swoje bezpieczeństwo, wynik tej rozgrywki został już rozstrzygnięty.

Aleksander ŒŚcios
Blog autora

ŚŒCIOS PYTAŁ KOMOROWSKIEGO, a TERAZ PYTA NASZYCH WYBRAŃCÓW

Czytelnikom Aleksandra ŒŚciosa i jego komentatorom na blogu oraz TT:
Aleksander ŒŚcios 19 maja 2016 21:43

Szanowni Państwo,

Najmocniej przepraszam stałych Czytelników bezdekretu za dyskomfort związany z lekturą niektórych "komentarzy" i za obecnoć treści, które nie powinny znaleść się w tym miejscu.

Od wielu lat staram się prowadzić blog w ten sposób, by nie pojawiały się tu dezinformacje, łgarstwa lub esbeckie "wrzutki". Dość ich w tzw. wolnych mediach i na "prawicowych" forach internetowych.

Nie dopuszczam również do głosu klasycznych idiotów, ćwierćinteligentów ani zadaniowanych funkcjonariuszy.

Nie ma tu miejsca dla teoretyków spisku żydo-masońskiego, wyznawców endokomuny i narodowych bolszewików, dla sierot po Urbanie, esbeckich prowokatorów lub zwolenników "trzeciej drogi".

Nie mam czasu ani ochoty, by prowadzić polemiki na poziomie uwłaczającym ludziom rozumnym. Nie uważam też za konieczne objaśniania rzeczy oczywistych.

To kwestia zasad, higieny psychicznej oraz szacunku wobec gości i przyjaciół bezdekretu.

Chcę więc wyraźnie podkreślić, że od tej chwili wszelkie brednie o "wspólnych posiedzeniach rządów polskiego i izraelskiego z ojcowskim nadzorem Amerykanów" itp. rewelacje, których autorzy węszą spiski żydowsko-amerykańskie, będą stąd natychmiast usuwane i nie doczekają się odpowiedzi.

Będę również kasował "komentarze" w stylu zaprezentowanym przez pana "Kowalski Jaroslaw". Nie ma tu miejsca na niewybredne insynuacje ani na łgarstwa powielane na forach Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa itp. organizacji.

Nie interesuje mnie - co o takich praktykach pomyślą autorzy takich wypowiedzi. Będę ich usilnie zniechęcał do odwiedzania mojego bloga i dbał, by nie zaśmiecali tego miejsca.

Z komentarzy na blogu Autora:
Urszula Domyślna 13 czerwca 2017 19:39

???

Dokąd Pan się tak spieszy, Panie Aleksandrze?

Ledwo człowiek zdąży przywitać się po powrocie na blog, przeczytać zaległe publikacje i zacząć w myślach układać swoje "CO DALEJ", a tu już nowy wpis...

Dlaczego Pan się spieszy, blogerze ulubiony?

Pozdrawiam serdecznie

Aleksander Ścios 13 czerwca 2017 20:06

Za dyskomfort przepraszam, ulubiona Komentatorko.
Czasu mało.

Pozdrawiam Panią

Urszula Domyślna 13 czerwca 2017 21:01

Czasu mało?

Czyżby "Dobrej Zmianie" kończyła się dwuletnia sielanka polityczna i spieszy się Pan uprzedzić nadchodzące wydarzenia i w porę przed nimi ostrzec?

Aleksander Ścios 13 czerwca 2017 22:26

Pani Urszulo,

Ja miałbym ostrzegać "dobrą zmianę" lub uprzedzać nadchodzące wydarzenia?
Niepodobna.
Dla polityków PiS jestem śmiertelnym wrogiem, a dla wielu wyznawców pana Kaczyńskiego - agentem, a nawet (jak zidentyfikował mnie ruski Sputnik)"kretem".
Kto z tych światłych ludzi przejmowałby się pisaniną takiej persony?
Przyznam też, że niewiele mnie obchodzi - czy i kiedy skończy się "sielanka polityczna" tej odmiany systemowców III RP.
Im szybciej - tym lepiej dla tych, którzy stworzą prawdziwą opozycję.

Pozdrawiam Panią

Urszula Domyślna 14 czerwca 2017 00:09

Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju, Panie Aleksandrze,

Pozdrawiam i dobrej nocy życzę

***

Robert Kościelny 14 czerwca 2017 09:36

Szanowny Panie,
Przyznam, że dla mnie niejasne jest dlaczego Lech Kaczyński nie opublikował Aneksu, tylko zamknął w sejfie, z którego mógł go później wyciągnąć główny bohater afery marszałkowskiej. Sądzę bowiem, że Polakom, którzy wybrali Lecha Kaczyńskiego, należała się wiedza na temat zawartości Aneksu.
Czy uważa Pan, że słowa na temat Prezydenta wypowiedziane na WP przez Andrzeja Friszke to tylko chęć podzielenia pisowskiego nurtu na "konstruktywny" - spadkobiercy myśli Lecha Kaczyńskiego i "destruktywny" - poplecznicy Jego brata?
Andrzej Friszke powiedział:

"Lech Kaczyński był człowiekiem [...], który miał poczucie, że III Rzeczpospolita to jest nasze wspólne państwo. Zdawał sobie sprawę, że bardzo wiele osiągnęliśmy[...] miał ogromne poczucie wspólnoty z [...] tradycją wyjścia z komunizmu przez negocjacje Okrągłego Stołu, identyfikował się z państwem III Rzeczpospolitą".
Kłaniam się Panu

Aleksander Ścios 14 czerwca 2017 10:39

Robert Kościelny,

Nie wiem, dlaczego Lech Kaczyński nie opublikował Aneksu i mogę się jedynie domyślać prawdziwych przyczyn.
Z pewnością, przeszkodą stało się orzeczenie TK z 28 czerwca 2008 roku, w którym znalazło się następujące zalecenie:
"Organy władzy publicznej powinny wstrzymać się z podawaniem do publicznej wiadomości pełnej wersji uzupełnień raportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej bez uprzedniej anonimizacji danych osób objętych raportem. Uzupełnienia do raportu mogą zostać podane do publicznej wiadomości bez takiej anonimizacji dopiero po zapewnieniu osobom zainteresowanym odpowiednich gwarancji proceduralnych".
Mogę również przypuszczać, że na decyzji prezydenta Kaczyńskiego zaważyły opinie prezydenckich doradców i prawników. Późniejsze zachowania niektórych współpracowników z Kancelarii Prezydenta, byłyby istotną wskazówką w zakresie motywacji.
Nie wykluczam także, że brano pod uwagę tzw.względy wizerunkowe i wobec szalejącej wówczas kampanii nienawiści do Lecha Kaczyńskiego, zdecydowano o zaniechaniu publikacji.

Nie sądzę jednak, by te okoliczności miały dziś jakiekolwiek znaczenie lub mogły usprawiedliwiać postawę Andrzeja Dudy.
Obecna sytuacja jest zdecydowanie inna, niż w latach 2007-2008.
Pełnię władzy - w tym zarząd nad publicznymi mediami, sprawuje dziś PiS. Nie ma również żadnej "nagonki" na prezydenta ani konfliktu na linii rząd-prezydent. Poparcie dla ujawnienia Aneksu byłoby też zdecydowanie większe niż oczekiwania związane z publikacją Raportu z Weryfikacji WSI.
Przypomnę też ubiegłoroczną wypowiedź Sławomira Cenckiewicza:
"Aneks jest dostosowany do reguł, które prezydentowi narzucił Trybunał Konstytucyjny".
Chodzi o wymóg anonimizacji danych osób objętych raportem. Oznacza to, że nie ma żadnych formalnych przeszkód.

Nie będę oceniał cytowanej przez Pana opinii. Wypowiedzi takich person, jak A.Friszke, nie mają dla mnie najmniejszego znaczenia.

Pozdrawiam

***

Urszula Domyślna 14 czerwca 2017 17:55

Panie Aleksandrze,

Gotowy do publikacji Aneks, spełniający wymagania TK, po dwóch latach urzędowania "naszego prezydenta" pozostaje nadal w obszarze baśni o żelaznym wilku, czyli w tzw. strefie hakowej.

A ja jeszcze dziś mam w uszach wielokrotnie powtarzane, gromkie okrzyki kampanijne kandydata Andrzeja Dudy: "JESTEM CZŁOWIEKIEM NIEZŁOMNYM!" - i wiele podobnych, pustych, jak się okazało, zapewnień.

Przytomni, pamiętający umiarkowanie waleczną postawę obecnego prezydenta bezpośrednio po zamachu 10.04.2010, i jego bezbarwne, zająkliwe zeznania przed Komisją Smoleńską, pamiętają też, że waleczności starczyło mu na żółty pasek w TVN oraz urzędnika Czaplę, ale na wieść o telefonie iz Maskwy - od SAMEGO Miedwiediewa (!) nic z niej nie zostało.

Dzisiaj ten tchórzliwy, bezbarwny człowiek uzurpuje sobie, w planowanej na 2019 Konstytucji, nieograniczone zwierzchnictwo nad armią (także w czasie pokoju) pozbawiając tym samym prerogatyw ministra Obrony Narodowej.

Wódz, który kapituluje na telefoniczne polecenie z Moskwy, miałby stanąć na czele odrodzonego Wojska Polskiego?

W najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że osławiony "KOMPUTER" prezesa Kaczyńskiego wygotuje nam podobny pasztet. Widać i on, zaprogramowany na przestrzeganie OMERTY OKRĄGŁEGO STOŁU, dodatkowo pomny losu śp. Lecha Kaczyńskiego, uległ nieodpartej argumentacji oficyjerów WSI.

Którzy lubią od czasu do czasu przypomnieć, że z ponad 900 godzin "taśm Sowy" ujawniono zaledwie kilka procent...

Pozdrawiam serdecznie

Urszula Domyślna 14 czerwca 2017 22:51

AŚ&All

Polecam Państwu wywiad ze Sławomirem Cenckiewiczem opublikowany przez dzieje.pl

http://dzieje.pl/aktualnosci/slawomir-cenckiewicz-w-polsce-antykomunizm-jest-sierota

Zaczyna się tak:

"W Polsce antykomunizm jest sierotą, dobrze pokazuje to sytuacja wokół tzw. zbioru zastrzeżonego i honorowania 1. Armii Wojska Polskiego m.in. przez prezydenta Andrzeja Dudę."

= = = = =

Jak widać, nie tylko pan prezydent ukrywający (wbrew prawu) Aneks, ale i "odnowione służby" swoje ustawowe zobowiązania dotyczące odtajniania "urobku" komuny traktują z zadziwiającą nonszalancją; tak, jakby ich ustawy nie zobowiązywały.

Pozdrawiam

Aleksander Ścios 17 czerwca 2017 16:12

Pani Urszulo,

Przypominałem już kilkakrotnie, że w czasie kadencji B. Komorowskiego, ówczesna opozycja z PiS podnosiła zarzut, iż niepublikowanie Aneksu jest sprzeczne z ustawą z dnia 9 czerwca 2006 r. "Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego".
Ustawa ta mówi:
"Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, podaje Raport do publicznej wiadomości w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski". Postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o podaniu Raportu do publicznej wiadomości jest równoznaczne ze zniesieniem klauzuli tajności w rozumieniu art. 21 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych."
Oznacza to że Raport oraz uzupełnienia (aneksy) do niego muszą być publikowane przez Prezydenta RP. Przepis ten nie zawiera trybu warunkowego lecz nakłada na prezydenta obowiązek publikacji tego typu materiałów i wręcz wymusza ich ujawnienie.
Rzeczą niezwykle znamienną jest fakt, że dziś nikt nie stawia prezydentowi tego rodzaju zarzutu. To, że nie czynią go rządowi propagandyści, jest oczywiste. Znacznie ważniejsze jednak, że nie robi tego również zbieranina, zwana "opozycją" - tak rzekomo wyczulona na przypadki łamania prawa przez polityków PiS.
To jeszcze jedna przesłanka pozwalająca stawiać hipotezę o istnieniu zakulisowych ustaleń w kwestii Aneksu i odpowiedzialności B.Komorowskiego.
Ten człowiek jest dziś pewny swojej bezkarności, a znakiem rzeczywistych relacji Komorowskiego z Dudą, winny być sceny z wizyty ówczesnego prezydenta-elekta w Pałacu Prezydenckim.

Dziękuję za link do świetnego wywiadu z panem Cenckiewiczem. Jest tam wiele stwierdzeń, z którymi się identyfikuję, ale szczególnie blisko brzmi dla mnie ta deklaracja:
"Jest dla mnie - antykomunisty - dyskomfortem, że po blisko 30 latach od formalnego upadku komuny próbuje się wymusić na mnie de facto akceptację urobku komunistycznych tajnych służb, które - ZAWSZE - w porozumieniu z KGB dokonywały kradzieży technologii na Zachodzie! Mam opór by to dzisiaj sankcjonować."

Cenckiewicz jest bodaj jedynym człowiekiem, który w tak trafny sposób potrafi ocenić "urobek komunistycznych tajnych służb".
Rzecz sprowadza się do konkluzji, którą starałem się też wykazać w książce "Bezpieka - O mitologii służb specjalnych PRL" - to nigdy nie były polskie służby, zaś ludzie w nich służący nie mieli nic wspólnego z ochroną państwa i społeczeństwa polskiego. Od początku do końca były to służby sowieckie, służące wyłącznie interesom okupanta, zaś ich funkcjonariusze nie mają pojęcia o pracy dla Polski i bezpieczeństwa narodowego.
Dlatego zatrudnianie jakiegokolwiek "fachowca" - esbeka lub czynienie z nich jakichś "ekspertów", (jak z pewnym płk. Wrońskim robią rządowe "wolne media") jest wyjątkowym draństwem i kpiną z Polaków.
Ponieważ tej prawdy nie chcą przyjmować "elity" III RP, jesteśmy skazani na skandaliczny spektakl związany z ujawnieniem tzw. zbioru zastrzeżonego.
Ludziom PiS do głowy nie przyjdzie, że nie ma takich "tajemnic" ani "zdobyczy" owych służb sowieckich, których państwo polskie powinno strzec lub chronić. Jeśli to robi - a wiemy, że takie zakusy mają nawet szefowie służb wojskowych, świadczy to nie tylko o rażącej ignorancji historycznej, ale intencji ochrony okupacyjnej spuścizny.
Cenckiewicz powiedział również i to, że - "W Polsce antykomunizm jest sierotą" i bardzo trafnie scharakteryzował kondycję partii odwołującej się do tradycji tej "utraconej broni".

Powiedziałbym więcej: w III RP nie ma antykomunizmu ani antykomunistów, a ci, którzy wycierają sobie gęby tą polską tradycją, nie wiedzą co czynią lub kpią z antykomunizmu II Rzeczpospolitej.
Naszym rodakom wmówiono nie tylko "śmierć' komunizmu ( co czyni postawę antykomunistyczną zbędną i anachroniczną) ale kłamstwo jeszcze gorsze - że państwo powstałe na fundamencie PRL-u i związane z nim tysiącami relacji, państwo czerpiące z sukcesji czasu okupacji i zaprzaństwa, może być wolną i demokratyczną Rzeczpospolitą.
To ordynarne kłamstwo utrwala dziś pan Kaczyński i jego partyjni koledzy.
Gdy Cenckiewicz wspomina o wycofanym projekcie nowelizacji ustawy o uposażeniu emerytalnym żołnierzy, trzeba podkreślić, że nie wycofały go mityczne "krasnale", ale zrobił to prezes PiS.

Dlatego nasi rodacy odrzucają dychotomię My-Oni, nie chcą słyszeć o fałszu, jakim karmią ich politycy i tzw. intelektualiści i chętnie uciekają przed odpowiedzialnością za zbudowanie wolnej Polski.
Cenckiewicz trafnie nawiązał do antykomunizmu Józefa Mackiewicza, bo postawa tego pisarza najpełniej wyraża myśl całkowicie obcą współczesnym Polakom:
"My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśmy nie stroną zaczepną, a obronną!"

Pozdrawiam serdecznie

Urszula Domyślna 18 czerwca 2017 16:55


Nawiązując do słów Mackiewicza - czy zauważył Pan w artykule prof. Cenckiewicza znamienne, moim zdaniem, niezwykle pesymistyczne stwierdzenie:

"Nie ma u nas integralnej partii antykomunistycznej, która nazwałaby przeszłość tak jak ona na to zasługuje i wyciągnęła z tego wnioski. Są owszem partie mniej lub bardziej antykomunistyczne, ale jednej, w ścisłym sensie antykomunistycznej, w duchu Józefa Mackiewicza, po prostu nie ma i już nie będzie."

Nie ma i już nie będzie...

Czy zgadza się Pan z tym, Panie Aleksandrze? Bardzo proszę o odpowiedź.

Urszula Domyślna 18 czerwca 2017 17:43


PS. Odnośnie niezgłaszania przez "zbieraninę, zwaną opozycją" protestu ws. niezgodnego z prawem ukrywania Aneksu.

- Czy nie zauważył Pan, że pomimo nielicznych "podszczypywań" (w znacznej mierze markowanych), uwiarygodniających "martyrologię" pana prezydenta, jest on traktowany przez "OPOZYCJĘ" niezwykle łagodnie?

Nawet wynajęci kabareciarze z "Ucha prezesa" przedstawiali "Adriana" jako postać sympatyczną, nudnawą, ale nieszkodliwą, co to nikomu krzywdy nie zrobi, - totalnie przy tym zahukaną przez przebiegłego prezesa i jego gabinet wraz z sekretariatem. To, zdaje się, miało "ocieplić" wizerunek AD wśród elektoratu PO & in.

Natomiast cała siła rażenia kabareciarzy została, wbrew tytułowi, skierowana przeciwko min. Antoniemu Macierewiczowi. Dlatego nietrudno rozpoznać sponsora programu.

=================

Czy ktoś z Państwa mógłby mi odpowiedzieć, czy program Górskiego jest kontynuowany, jak zapowiadano, w telewizji? Bo na YT "akcja" skończyła się już w kwietniu, po 14 odcinkach.

Pozdrowienia

***

Urszula Domyślna 18 czerwca 2017 15:45

ON TOPIC - I BĄDŹ TU MĄDRY?!

> Najpierw definicja obowiązująca w cywilizowanym świecie (także "demokratycznym"):

"Konstytucja (ustawa zasadnicza) - najwyższy akt prawny, podstawa systemu prawnego i ustroju politycznego w państwie."

> A teraz wypowiedź pana prezydenta Dudy na zjeździe Klubów GP:

"Państwo ma być ukształtowane, jak chcą ludzie. Konstytucja jest dla Was, nie wy dla konstytucji. Obecna konstytucja ma poważne niedostatki. To konstytucja okresu przejściowego. Polsce trzeba nowej ustawy zasadniczej dla nowego pokolenia - stwierdził. - Dlatego chcę referendum konsultacyjnego. Żeby to nie elity, a społeczeństwo narzuciło nową konstytucję."

= = = = =

Czy Pan coś z tego rozumie, Panie Aleksandrze?

Pół biedy, gdyby to był tylko pijar -"pod drugą kadencję". Obawiam się jednak, że to usiłowanie zmiany systemu na "prezydencki". W tym wypadku (personalnym) zdecydowanie niekorzystne dla nas i dla Polski (nie mylić z III RP!)

Pozdrawiam serdecznie

OFF TOPIC - "UCHODŹCY"

Panie Aleksandrze,

Czy zauważa Pan niespieszną, ale jednokierunkową ewolucję "Dobrej Zmiany" ws. absorbcji "uciekinierów"?


Najpierw było:


- Nigdy w życiu!
- Nie spoczniemy, aż nie przyjmiemy!
- Itd., itp.


Wczoraj nasz-pan-prezydent jakby ciut inaczej:

- "Nie zgadzam się na to, żeby w moim kraju, który jest krajem wolnych ludzi, innych siłą przetrzymywano, zamykano i więziono - mówił prezydent Andrzej Duda na zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" w Spale. Dodał, że stanowisko rządu ws. uchodźców jest jasne. Prezydent tłumaczył, że do Polski zgodnie z prawem może przyjechać "każdy, kto po prostu będzie chciał i ten, kto będzie rzeczywiście potrzebował pomocy, tę pomoc w Polsce otrzyma". Andrzej Duda nie wykluczył referendum ws. przyjmowania uchodźców, zaznaczając jednak, że nie połączy go z referendum konstytucyjnym planowanym na listopad 2018 roku. Jak wyjaśnił, na razie jest temu przeciwny, bo stanowisko rządu ws. migrantów jest jasne. - Mamy rząd, który się po prostu na to nie zgadza, żeby siłą kogokolwiek do nas przywożono - powiedział".


Dzisiaj v/min. ON, M. Dworczyk (nowy "wirepuller" PiS?**) - przedstawia wersję znacznie złagodzoną:

- "My stoimy konsekwentnie na stanowisku, dopóki nie będziemy mieli mechanizmu weryfikacji osób, które mogą w Polsce się osiedlić, nie będziemy ich przyjmować".


= = = = = =

A ja myślę, że w końcu przyjmą, ilu im nakażą. - Ci, którzy rządzą tymi, "KTÓRZY NAPRAWDĘ RZĄDZĄ TYM KRAJEM".

** M. Dworczyk to ten v/min., który "zapodał" nową narrację smoleńską. Wg której: W imieniu państwa polskiego trzeba powiedzieć "przepraszam." - Jak rozumiem: skoro WINNI ZAMACHU się nie przyznają i nie przepraszają, musi to zrobić "państwo" - PiS?

PS. Kościół, a zwłaszcza jego prominentni TW, zachowuje zdanie odrębne.

https://wiadomosci.wp.pl/biskupi-w-boze-cialo-upomnieli-sie-o-uchodzcow-ale-w-pis-wiedza-lepiej-6134229603661953a

http://slask.onet.pl/abp-wiktor-skworc-reka-kosciola-z-chlebem-rowniez-dla-migrantow-i-uchodzcow/mg2g2zl

Urszula Domyślna 18 czerwca 2017 16:15



Co Pan o tym myśli?

https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/32276/Kaminski-zostanie-superministrem-PiS-szykuje-wielka-reforme-tajnych-sluzb.html

https://dorzeczy.pl/tylko-na-dorzeczy/32753/Ujawnic-ale-bezpiecznie-Rzecznik-Mariusza-Kaminskiego-o-zbiorze-zastrzezonym-IPN.html

Pani Urszulo,

Poruszyła Pani tak wiele tematów, że nie wiem, z którym mam się zmierzyć. Wolałbym nie dokonywać interpretacji wystąpień polityków PiS ws. tzw. imigrantów, bo uważam, że owi euro-realiści i zakładnicy mitologii demokracji i tak ulegną presji hierarchów i Berlina. To, co dziś mówią, nie ma znaczenia, a przekonać wyborców do zmiany poglądów będzie bardzo łatwo.
Ponieważ również Pan Rob Roy pyta o "projekt konstytucyjny" prezydenta Dudy, a rzecz ma związek ze strategią obozu prezydenckiego, przyjmijmy, że jest to temat najbardziej zbliżony do sprawy afery marszałkowej i Aneksu.
Już przed dwoma tygodniami skomentowałem na twitterze tę prezydencką inicjatywę: "Konstytucja obywatelska" Andrzeja Dudy jest groźnym i najbardziej podstępnym projektem rewitalizacji sukcesji komunistycznej pod nazwą III RP".
I właściwie nic więcej nie trzeba byłoby dodawać, bo znajomość poglądów pana prezydenta na kwestie historyczne, jego pozytywna ocena trzech dekad III RP, deklaracje o "odbudowywaniu wspólnoty" i "zasypywaniu podziałów" oraz nieskrywana niechęć do tematów nazbyt "kontrowersyjnych" (zbrodnia założycielska, B.Komorowski, Aneks, Smoleńsk) pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z intencją utrwalenia i konserwacji magdalenkowego potworka.
Ten projekt zawiera szereg pułapek, z których wymienię tylko najgroźniejsze.
Po pierwsze: daje on Andrzejowi Dudzie nie tylko "pijarowską odskocznię" i pozwala kreować się na aktywnego i zatroskanego o los Polaków prezydenta, ale pod osłoną pustej retoryki "obywatelskiej" dąży do zmodyfikowani "ustroju okrągłostołowego" w kolejną hybrydę pokomunistyczną.
Dość zrozumieć, że pan prezydent nie proponuje Polakom odrzucenia konstytucji uchwalonej przez "postkomunistów" (to fałszywy termin, bo komunistą zostaje się do końca swoich dni) i nie chce obalenia magdalenkowego porządku, lecz za podstawę "referendum" przyjmuję ustawę z 1997 roku i poprzedzającą ją "małą konstytucję" z roku 1992.
Uwzględniając wszelkie uwarunkowania historyczne i faktyczne, jest to pomysł bliski koncepcji modyfikowania konstytucji stalinowskiej z roku 1952. Istnieje bowiem historyczno-prawna, instytucjonalna i personalna ciągłość okupacyjnej pseudo państwowości PRL, z państwem zwanym III RP. To państwo nigdy nie przyjęło konstytucji II Rzeczpospolitej z roku 1935, by w ten sposób nawiązać formalno-prawną ciągłość z Niepodległą i zerwać ze stalinowskim prawodawstwem.
Po drugie: wartość deklaracji pana prezydenta o "konstytucji obywatelskiej" (kiedyż to Polacy stali się w III RP obywatelami?) i "wsłuchiwaniu się w głos obywateli", należy zweryfikować stosunkiem Andrzeja Dudy do kilku zignorowanych, choć prawdziwie obywatelskich petycji w sprawie zabójstwa księdza Jerzego. Warto zauważyć, że na stronie prezydenta dumnie wisi tzw. "petycja w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin (druk sejmowy 1105)", podpisana przez "ludowego" generała Puchałę, ale nie sposób znaleźć petycji z roku 2015, składanych w sprawie powierzenia śledztwa prokuratorowi Witkowskiemu.
Ten populistyczny zabieg semantyczny (odwołanie do obywatelskości) ma przykryć fakt, że projekt "nowej" konstytucji nie będą tworzyli Polacy (to rzecz formalnie niemożliwa) lecz zostanie on przygotowany przez reprezentantów "kraju rad" -prezydenckie gremia doradcze, w rodzaju Rady Dialogu Społecznego, Narodowej Rady Rozwoju, itp. Wystarczy dostrzec, że zasiada tam "kwiat elit" III RP i grono zadeklarowanych mitologów, by zrozumieć - w jakim kierunku będą prowadzone "prace modyfikacyjne".
Ponieważ pan Duda zaprasza do "debat konstytucyjnych" wszystkich Polaków, a będąc prezydentem tych "wszystkich", do grona Polaków zalicza również ludzi tzw. "opozycji" - o nowej ustawie mieliby też decydować zdrajcy i pospolite kanalie.

Po trzecie: Do kogo pan prezydent kieruje swój projekt i kto miałby firmować "nową" konstytucję? Być może tu tkwi istota inicjatywy A.Dudy, który już antycypuje skład nowego rozdania po wyborach parlamentarnych 2019 roku?
Taka zagrywka zdejmuje z PiS obowiązek przeprowadzenia głębokich zmian systemowych (przecież będzie referendum konstytucyjne) i zapewnia nośne "paliwo" propagandowe na następne dwa lata rządów "dobrej zmiany". Jest o czym gaworzyć i czym zaprzątać uwagę elektoratu.
Osobna rzecz to pytania referendalne. Gdy prezydent ogłosił zamiar przeprowadzenia takiego referendum natychmiast zaproponowałem jedno, zasadnicze pytanie: czy jesteś za zerwaniem ciągłości historycznej, instytucjonalnej, personalnej i prawnej z komunistyczną hybrydą zwaną III RP?
Ale tak nieprawomyślna kwestia z pewnością się nie pojawi. W jakim kierunku będą szły "prace obywatelskie" nad pytaniami referendalnymi, można wnioskować na podstawie "podpowiedzi" pana Dudy, udzielonej przed kilkoma dniami na zjeździe Klubów Gazety Polskiej. Prezydent zaznaczył: "Mam takie poczucie, że ta konstytucja, która jest obecnie, ona jednak ma poważne niedostatki. Tym niedostatkiem jest choćby to, że nie uchroniła nas przed podwyższeniem wieku emerytalnego."
Nie jest więc "niedostatkiem" ulokowanie w konstytucji komunistycznego potworka pod nazwą "Trybunał Konstytucyjny", Krajowej Rady Sądownictwa, Rzecznika Praw Obywatelskich i całego systemu "trzeciej władzy", stojącej na straży sukcesji komunistycznej, lecz sprawa związana z populizmem "dobrej zmiany".
Na pytanie - czy chodzi tu o zmianę systemu na "prezydencki", odpowiedziałbym przecząco. Andrzej Duda jest słabiutkim politykiem i jeszcze słabszym człowiekiem. Ponieważ jego jednym celem jest druga kadencja, sam musiałby ponieść konsekwencje wynikające ze wzmocnienia roli prezydenta. Ten pan zna swoje miejsce i ograniczenia.
Taka opcja jest możliwa tylko wtedy, jeśli projektanci wyborów 2020 roku planują głębszą reorganizację. Mógłby to być powrót do "sprawdzonej" kandydatury D.Tuska lub jeszcze nowsze rozdanie z M.Morawieckim.

Pozdrawiam serdecznie

***

Marcin Ís 20 czerwca 2017 19:17

@Aleksander Ścios 20 czerwca 2017 13:04
napisał: będąc prezydentem tych "wszystkich", do grona Polaków zalicza również ludzi tzw. "opozycji" - o nowej ustawie mieliby też decydować zdrajcy i pospolite kanalie.

Podobnie miałem napisane ale wykasowałem przed publikacją by nie wydłużać: .w realiach niewyjaśnionego zamachu na Polskę (a Duda zamierza przecież się konsultować i pytać również P.T. paserów i współpracowników zamachu smoleńskiego) .


Ściśle o aneksie to ciężko pisać albowiem zasadniczo, dzięki naszemu Prezydentowi nie wiemy nawet czy on istnieje ;-)

Sens jest taki, że
- z jednej strony Pan Prezydent wie lepiej co jest dobre dla Polaków i nie zamierza poinformować ich o cały czas aktualnych sprawkach bandy kręcącej swoje lody i kręcącej krajem przez ostatnie lata;
- z drugiej strony Pan Prezydent będzie zasięgał opinii tychże niepoinformowanych przez niego wyborców by podjęli decyzje na podstawie dostępnej im wiedzy jak kształtować ustrój kraju.
Dlatego robi sobie, hmm, żarty.

Żartem jest też, że łaskawie nagłośniono informacje o Bolku sprzed 40 lat, o którym i tak było wszystko wiadomo a zupełnie jeszcze świeże i aktualne sprawy, które mogą mieć wpływ na poglądy Polaków są skrupulatnie skrywane.


Aha, jeśli pod Tuska albo Morawieckiego to obcą walutę mamy jak w banku w konstytucji.

Marcin Ís,

To, że nie wiemy nawet, czy Aneks nadal istnieje, jest najbardziej kuriozalne, ale też niezwykle groźne.
Przed dwoma laty Stowarzyszenie Blogmedia24 pl. wysłało do Kancelarii Prezydenta wniosek o udzielenie informacji publicznej w tej sprawie.
Tu znajduje się całość korespondencji z urzędnikiem pana prezydenta, A.Dorszem, obecnym w KP od czasów Jaruzelskiego:
http://www.blogmedia24.pl/node/35213#comment-346230
Mimo dwukrotnych wystąpień, KP nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi na pytanie-"czy ten aneks jest w dyspozycji prawowitego dysponenta, jakim jest prezydent?", a tym bardziej nie odpowiedziała na drugą kwestię - "czy prezydent Andrzej Duda zdecyduje się na jego publikację - jak nakazuje ustawa z 14 grudnia 2006 r.?"
Nie udzielił jej też żaden z urzędników A.Dudy, przy czym na uwagę zasługuje jedna z wypowiedzi P.Solocha. Pytany w sierpniu 2015 roku - "Czy aneks owiany pewną aurą tajemniczości, pozostawiony w spadku po Bronisławie Komorowskim, jest tam, gdzie być powinien?" - Soloch odparł:
"Według informacji, które dostałem formalnie z archiwum - w kancelarii tajnej nie ma aneksu, o który panowie pytają. Nie ma go na terenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Poinformowałem o tym prezydenta i to wszystko, co w tej sprawie mogę na tę chwilę powiedzieć."
Tyle tylko, że Aneks nie mógł znajdować się w archiwum BBN, bo jego miejsce jest w tajnym sejfie pana prezydenta. Po co więc zapewniać, że dokumentu nie ma w BBN?
Przypomnę również, że w styczniu 2016 prokuratura zwróciła się do A.Dudy z prośbą o przekazanie kopii Aneksu. Miało to związek ze śledztwem dotyczącym dezinformacji rozpowszechnianych przez tyg."Wprost" w 2014 r. Prezydent Duda, podobnie, jak rok wcześniej zrobił to Komorowski, odmówił udostępnienia kopii dokumentu.
Co to oznacza?
Można z całą stanowczością stwierdzić, że poprzez odmowę udzielenia odpowiedzi na pytanie - czy Aneks w ogóle istnieje, pan Andrzej Duda nie tylko "kryje"potencjalne przestępstwo popełnione przez B.Komorowskiego, ale bierze na siebie pełną odpowiedzialność polityczną i karną.
Jeśli bowiem Komorowski posłuchał "dobrych rad" swoich przyjaciół z WSI i Aneks został zniszczony, zaś obecny prezydent zataił przed Polakami ten fakt - ponosi odpowiedzialność na równi ze sprawcą tego czynu.
Ponieważ upłynęły dwa lata odkąd ta kwestia nie została jednoznacznie wyjaśniona i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić, można uznać za wielce prawdopodobne, że tajny dokument został zniszczony za czasów B.Komorowskiego.
Pytanie, którego nie zada sobie żaden z wyznawców A.Dudy brzmi: w czyim interesie pan prezydent ukrywałby tak istotny fakt, kogo przez to chronił i dlaczego?
Taka okoliczność byłaby wręcz koronnym dowodem, że przed wyborczymi hucpami z roku 2015 doszło do zakulisowych ustaleń między rzeczywistym decydentem - środowiskiem B.Komorowskiego, a ludźmi "dobrej zmiany".

Pozdrawiam

***

Urszula Domyślna 22 czerwca 2017 22:13

SCENA JAK Z MOLIERA*

Pan prezydent - jednocząc się z SW - odkrywa w III RP zarówno komunizm, jak i złogi peerelu!

KLIK

"Wyście nie chcieli żadnego absolutnie kompromisu, nie godziliście się na kompromis. Dlatego nie byliście wśród tych, którzy popierali wtedy działania związane z Okrągłym Stołem. Bo uważaliście, że jest to pójście na kompromis z komunistycznym reżimem, z ludźmi tego reżimu, i że jest to rozwiązanie połowiczne. I prawda jest taka, że to było rozwiązanie połowiczne. Czego dowiodły i połowicznie wolne wybory w 89 roku, a przede wszystkim to, że operacja SB pod kryptonimem "Ośmiornica", która była prowadzona przeciwko Solidarności Walczącej, przeciwko ludziom Solidarności Walczącej, została zamknięta w lutym 1990 roku. I to między innymi mamy na myśli, kiedy mówimy, że w 89 roku Polska była teoretycznie wolna i teoretycznie upadł komunizm. Naprawdę komunizm upadł znacznie później, a niektórzy twierdzą, że tak do końca to nie upadł do dzisiaj. A ja twierdzę, że się pozbywamy do dzisiaj powoli złogów peerelu. I to nie chodzi o ludzi, bo ja nie ludzi mam na myśli w tym momencie, żeby była pełna jasność. Bo za chwilę ktoś zinterpretuje moje słowa, że ja to mówię przeciwko wszystkim Polakom. Nie, ja mówię o pewnej mentalności, która została wtedy, w tamtym ustroju zbudowana, którą codziennie ludziom wciskano. W ten sposób stworzono człowieka sowieckiego".

===========================================

* Jak to? Więc kiedy mówię: Michasiu, podaj mi pantofle i przynieś krymkę - to proza? [...] Daję słowo, zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą, nie mając o tym żywnego pojęcia! Jestem panu najszczerzej obowiązany, żeś mnie pouczył.

"Mieszczanin szlachcicem"

***

rodakvision1 23 czerwca 2017 11:23

Droga Pani Urszulo, - 1

Scena jak z gabinetu I-szego sekretarza

A wyście - wicie rozumicie - Duda zachowali chrakter. Pomimo tych wszystkich radykałów z Solidarności Walczącej, z KPN-u i innych niby to organizacji będących do nas w opozycji nie straciliście rozeznania i rozsądku. Nie poszliście jak te barany, te antysocjalistyczne elementy zagrażające Polsce Ludowej w jednym szeregu z wrogami ojczyzny. Stać was było pomimo młodego wieku i harcerskiego wychowania na wybór drogi, może nie pierwszej, może drugiej w kolejności socjalistycznej słuszności, ale drogi dialogu społecznego. Nie konfrontacji niszczącej nasz kraj i niosącej groźbę zbrojnej interwencji naszych sojuszników. Nie drogę warcholstwa na ulicach i "palenia komitetów". Potrafiliście wyraźnie się opowiedzieć po stronie demokracji, sprawiedliwości i dialogu społecznego. Wasza decyzja pokazuje, że można inaczej i jak szalone, bardzo szkodliwe są kierunki działań tych, co to marzą by "zamiast liści wisieli komuniści".

Towarzyszu Geremek, to wy przyprowadziliście do nas tego młodzieńca i jesteście tutaj świadkiem, że partia potrafi ocenić i docenić postawę godną naśladowania oraz kroczenia drogą polskiego patriotyzmu według naszego najlepszego rozumienia. W ten trudny dla Polski Ludowej czas partia jest otwarta na współpracę wszystkich sił demokratycznych dążących do pokojowego rozwiązania naszych wspólnych przecież, polskich problemów.

Towarzyszu, Drogi Bronisłwie serce się raduje jak widzę tę sztafetę pokoleń niosącą nasze najlepsze idee z myślą o przyszłości Polski. Wy wyszliście z naszych szeregów, a teraz kolejne, młodsze pokolenie wstępuje na nasz wspólny szlak ku świetlanej przyszłości, który rozpoczynamy w Magdalence, a zakończymy przy Okrągłym Stole. Nasza partia i wasza partia to jedno ramię które udźwignie wszystkie ciężary tego co będą nazywali transformacją, a co jak dobrze wiemy będzie kontynuacją.
Unia Woloności z takimi młodymi kadrami prowadzonymi niezawodną ręką naszych doświadczonych towarzyszy będzie siłą niezbędną dla prosperity (właśnie się nauczyłem, piękne słowo i obce, haha) liderów IIIRP. Przecież nigdy o lud nie chodziło tylko o nas, demokratyczną, polityczną arystokrację. Mieliśmy demokrację socjalistyczną, a teraz będziemy mieli liberalną hahahaha.
Wspaniale, wspaniale. Proszę zanotować na potrzeby moich pamiętników. Wiek Drogi Bronisławie. Wiek skłania do wspomnień, wywiadów rzek.

Z naszych szeregów wyrósł prezydent Kwaśniewski i mam nadzieję, że z waszej partii właśnie Andrzej Duda pójdzie w jego ślady. Oby to moje przeczucie się sprawdziło dla dobra naszych towarzyszy i ich dzieła III Rzeczpospolitej Polskiej.

Gratuluję też Andrzejowi Dudzie (żałuj młody człowieku, że już nie możesz szczycić się tytułem towarzysz) i mam nadzieję, że moje przewidywania się sprawdzą, bo ładny jest, elokwentny, żona pierwsza klasa, córka też laska... wręcz idealny pijarowy produkt, a o resztę jak koledzy wiedzą zadbamy. Jak nadejdzie czas wszystko zostanie komputerowo przygotowane dla Kaczyńskiego tak, aby nasi specjaliści mogli sfinalizować to polityczne rozwiązanie. Projekt wręcz wspaniały. Czyż nie?

Cieszę się że wstąpił pan do partii tak znakomitej i prowadzonej przez sprawdzonych towarzyszy. Witam!

Życzymy powodzenia.

Odprowadzając młodego kandydata na polityka do drzwi czule niemal go obejmuje za ramiona i cicho szepce na ucho:
proszę być cierpliwym i nie przywiązwać się za bardzo do otoczenia, bo my je będziemy zmieniać w zależności od sytuacji i potrzeb.

No, (rubasznie, z uśmiechem od ucha do ucha) to jeszcze raz gratuluję i życzę zdrowia, bo ono będzie niezbędne na drodze politycznego rozwoju i (tu znowu szeptem) niezbędnej dozy sk....syństwa życzę, bo bez niego ani rusz.

Po zamknięciu drzwi.
No, Drogi Towarzyszu co my byśmy bez was na tym trudnym odcinku konstruktywnej opozycji zrobili? No, no. Wam też gratuluję. Ludowa wam nie zapomni. Partia też.

Co było dalej już wiemy. Proroctwo się spełniło i Kaczyński zrobił ze swoim komputerem swoje.

A my głosowaliśmy, ponosimy odpowiedzialność i jesteśmy demokratycznie bezsilni jak wszystkie suwereny tego świata.
Za dwa lata kartka i w koło Macieju.

Ukłony Szanownej Pani

Urszula Domyślna 23 czerwca 2017 16:00

:-)

A po dwóch latach - o ile "projektanci wyborów 2020 roku nie planują głębszej reorganizacji" KLIK :

...Stanęliźmy w ramię w ramię z towarzyszami radzieckimi - wrróć! - lekarzami rosyjskimi - Szczerski, co wyście mi tutaj, krucafuks, podrzucili? To jest chyba na odprawę z towarzyszami wojskowymi ze złogów peer... - związku żołnierzy tow. generała Puchały?!

kazef 23 czerwca 2017 17:50

@rodakvision
Profetyczne, świetnie napisane. Niestety bardzo prawdziwe.

Drogi Panie Mirku,

W imieniu własnym oraz wszystkich suwerenów tego świata serdecznie dziękuję za rewelacyjne przemówienie I sekretarza. :) Śmieję się tak, że na razie do mnie nie dociera, że to może być najprawdziwsza prawda.

Pozdrowienia najmilsze dla Szanownego Pana

Pani Urszulo, Panie Mirosławie,

Bardzo mi się podobają te literackie supozycje na temat miłościwie nam panującego pana prezydenta.
Pan Mirosław przedstawił scenę tak żywą i sugestywną, że można go posądzić o dwie rzeczy: ma wielki talent literacki, albo... posiadł pierwszorzędne informacje na temat przebiegu wydarzeń w gabinecie I sekretarza :)
A ponieważ tak zacni ludzie nie bywają w nieprzyzwoitych miejscach, pozostaje mi stwierdzić, że Pan Mirosław winien częściej radować nas swoim talentem.

Dziękuję i pozdrawiam Państwa serdecznie

***

phill ozoff 25 czerwca 2017 16:07

Hmm... pod linkiem:
http://blog.wsr24.pl/afera-marszalkowa-aneks-nierowna-gra/#more-495
można znaleźć dziwnie znajomy tekst ...

wibo 57 25 czerwca 2017 23:02

Z szacunkiem dla obu Panów,ale zadałem już p. W S.z blog wsr.24 pl.pytanie o identyczność tekstów jakkkolwiek jego jest z 18.b.m.,a więc o 5 dni póżniejszy i oczekuje na odpowiedż; no chyba że p.WS i p. AŚ to ta sama osoba co uważam raczej za wielce nieprawdopodobne. Z pozdrowieniami dla gospodarza i komentujących.
Ps; Mam nadzieję że Nasz Gospodarz wypowie się jednak w tej kwestii

Aleksander Ścios 25 czerwca 2017 23:10

Martyna Ochnik, phill ozoff,

Dziękuję za wiadomość. To zaskakujące. Wygląda na to, że Wojciech Sumliński zamieścił mój tekst na swoim blogu i nie zechciał poinformować, kto jest jego autorem.
Takie praktyki źle świadczą o nowym, blogerskim przedsięwzięciu Sumlińskiego.

wibo 57 26 czerwca 2017 01:30

Dziekuje Panie Aleksandrze w imieniu własnym i pozostałych dwojga za Pana błyskawiczną odpowiedż na wskazany w blogu p.W.Sumlińskiego Pana ostani tekst. Niestety nie doczekałem się od Niego póki co żadnej odpowiedzi i chyba się już nie doczekam. A szkoda bo i Pan przywoływał postać tego człowieka w pozytywnym kontekście bodajże dwukrotnie.
Nie mogę pojąć co nim powodowało dokonując kalkowego plagiatu Pana tekstu na swoim blogu i optrując go własnym autorstwem. Chyba się tego nigdy nie dowiemy. Pozdrawiam

Wood 26 czerwca 2017 16:58

Odnośnie Pana Sumlińskiego - zamieszczony przez niego tekst w tytule zawiera wskazanie autora. Jest on również wskazany pod tekstem... Być może powinien Pan Sumlińskiego zamieścić link do bloga AŚ...

Martyna Ochnik 26 czerwca 2017 17:02

Ta zmiana pojawiła się dopiero dzisiaj. Ach, ludzie bywają tak roztrzepani... :D

Aleksander Ścios 26 czerwca 2017 18:02

Martyna Ochnik, phill ozoff, wibo 57, Wood,
Szanowni Państwo,

Po moim dzisiejszym monicie, osoba zarządzająca blogiem WSR24.pl wystosowała przeprosiny i poinformowała mnie, że doszło do "niedopatrzenia".
Dokonano również wskazania autora tekstu.
Wiem także, że niektórzy z Czytelników bezdekretu kierowali w tej sprawie listy do administratorów WSR 24.pl oraz próbowali zamieścić komentarze pod tekstem. Te ostatnie, nigdy się nie ukazały.
Ponieważ tego rodzaju incydenty nie gwarantują rzetelności edytorskiej, [oprosiłem, by mój tekst został natychmiast usunięty z WSR24.pl.
Na tym temat uważam za zakończony.
Bardzo Państwu dziękuję.

***

Urszula Domyślna 27 czerwca 2017 19:13

Panie Aleksandrze,

Pan prezydent najwyraźniej czyta mi w myślach! Pyta dziś (ze świętoszkowatym oburzeniem):

"Być może ktoś chce, by Polacy zobaczyli bijatykę na Krakowskim Przedmieściu?"

JESZCZE JAK!!!

Dla przypomnienia panu prezydentowi (historia nie jest, jak wiadomo, jego najmocniejszą stroną) - jedna z najsławniejszych warszawskich "bijatyk". A po niej wieszanie targowickich zdrajców:

Za Wiki:

Insurekcja warszawska 1794 roku - zbrojne powstanie armii koronnej i mieszkańców Warszawy przeciwko okupacyjnemu garnizonowi rosyjskiemu w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Jego celem było przejęcie kontroli nad miastem z rąk Imperium Rosyjskiego. [...] Walki uliczne, które początkowo obejmowały tylko jedną ulicę na zachodnich obrzeżach warszawskiej Starówki, w ciągu kilku godzin objęły całe miasto. Mimo znacznej przewagi liczebnej i technicznej, rosyjski garnizon został zaskoczony przez rozwój wypadków. Uzbrojone w broń zdobytą w Arsenale Królewskim regularne jednostki armii koronnej i ochotnicze milicje już w pierwszych godzinach powstania zdołały rozproszyć wojska carskie. [...] Insurekcja uznawana jest za największy sukces militarny powstania kościuszkowskiego; polskie zwycięstwo umożliwiło objęcie nim całego kraju.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Norblin_-_wieszanie_zdrajcow.jpg
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Norblin_Hanging_of_traitors_in_effigie.png

Urszula Domyślna 28 czerwca 2017 16:18

ALEKSANDER ŚCIOS

Chyba nie dla Pana Antoniego "ciacho" pt. Donald Trump?

PARĘ DNI TEMU => W RM:

Minister obrony narodowej zaznaczył, że jesteśmy w przeddzień wielkiego, historycznego wydarzenia - do Polski przyjeżdża prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Obecność prezydenta Donalda Trumpa w Polsce musi raz na zawsze przekreślić doświadczenie okupacji i zniewolenia sowieckiego oraz otworzyć etap współdziałania państw Europy Środkowej z USA tak, aby wolność, niepodległość i bezpieczeństwo zagościły wreszcie na naszych ziemiach -- podkreślił szef MON Antoni Macierewicz w cotygodniowym felietonie "Głos Polski".

DZISIAJ => wPolityce:

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz złoży jesienią wizytę w Stanach Zjednoczonych - dowiaduje się portal wPolityce.pl. Według naszych informacji szef MON ma już zaproszenie strony amerykańskiej. Do ustalenia pozostała jeszcze tylko szczegółowa data wizyty.

Nie jest jednocześnie jasne, czy Antoni Macierewicz weźmie udział w rozmowach w rozmowach plenarnych podczas wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. Amerykańskiemu prezydentowi towarzyszyć będą bowiem sekretarze obrony, skarbu oraz szef Narodowej Rady Bezpieczeństwa, i to ich polscy odpowiednicy wezmą udział w rozmowach. Skoro nie będzie sekretarza obrony USA, udział szefa MON w spotkaniu zależy - według naszych informacji - od decyzji Andrzeja Dudy, który może doprosić ministrów do udziału w rozmowach.

===================

"Może doprosić"...

- Oh, la, la... Panisko pełną gębą zrobiło się z pana prezydenta. ;)

Pozdrowienia serdeczne dla Szanownego Autora

Aleksander Ścios 29 czerwca 2017 19:31

Pani Urszulo,

To jeszcze jeden dowód, że pan prezydent został "wybudzony". Tak miało być.
Człowiek, który przez dwa lata nie robi nic w sprawach naszego bezpieczeństwa, postanowił zawalczyć o pijarowskie korzyści i drugą kadencję. Przy okazji, pokrzyżować nieco plany ministra Macierewicza.
Tylko temu służą wszelkie inicjatywy pana Dudy i starania jego urzędników.
Wątpliwości rozwiewa wypowiedź min.Szczerskiego, który bez cienia żenady wskazał nam jedynego dobrodzieja:
"Trzeba bowiem powiedzieć, że gospodarzem szczytu NATO był prezydent Andrzej Duda, walka o niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rozpoczęła się w Pałacu Prezydenckim, wreszcie - także w oświadczeniu Białego Domu potwierdzającym przyjazd Donalda Trumpa do Polski wyraźnie czytamy, że wizyta odbędzie się na zaproszenie prezydenta Dudy.
Polski prezydent we wszystkich tych kwestiach pełnił wiodącą rolę, co jest zresztą naturalne, bo jest głową państwa."

Stare przysłowie mówi - "konia kują, żaba nogę podstawia". Dziś ta pocieszna "żaba" nie tylko podstawia nogę, ale chciałaby uchodzić za księcia z bajki.

Pozdrawiam serdecznie

Urszula Domyślna 29 czerwca 2017 20:54

Panie Aleksandrze,

Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy prezydenccy kanceliści samego Wielkiego Stratega zaczną do pałacu "dopraszać".

Czy dopuszcza Pan taką możliwość?

Pozdrawiam mile

15.06.2017r.
RODAKnet.com





RUCH RODAKÓW: O Ruchu - Docz do nas - Aktualnoi RR - Nasze drogi - Czytelnia RR
RODAKpress: W skrocie - RODAKvision - Rodakwave - Galeria - Animacje - Linki - Kontakt
COPYRIGHT: RODAKnet