MY I ONI. OBOWIĄZEK - Aleksander Ścios


Rzecz dla
Rzeczpospolitej


W 30 rocznicę śmierci


Afera marszałkowa -
bo tak nazwałem cykl wydarzeń z lat 2007-2008 jest ,,matką" wszystkich afer z czasów rządów PO-PSL





 
Od redakcji RODAKpress:
Szanowni Państwo,

Aleksander Ścios od lat swoimi tekstami tworzy wspólnotę niezależnej myśli.
W tej trudnej pracy powinniśmy go wspierać i dlatego redakcja w imieniu Autora zwraca się do Państwa o dokonywanie dobrowolnych wpłat.
W tym celu przejdź na blog Aleksandra Ściosa

Kliknij na przycisk
"Przekaż darowiznę"
i dalej według instrukcji na stronie.
Dziękujemy wszystkim, którzy okażą wsparcie.

kazef: Aż ciężko coś tu dodać, skomentować. Doskonały, bardzo ważny tekst!
MY I ONI. OBOWIĄZEK

Bez podziału świata na My i Oni, nie byłoby Polski.
Nawet ten twór, zwany III RP powstał z dychotomii różnych postaw i poglądów, choć sprowadzonych do wspólnego mianownika - „historycznego pojednania”.
Bez podziału na My i Oni nie byłoby patriotyzmu, poczucia dumy narodowej, ruchów politycznych czy religijnych.
Bez tego podziału nie byłby możliwy opór przeciwko okupantowi, sprzeciw wobec komuny, wybór między dobrem, a złem.
Dychotomia My – Oni jest w życiu niezbędna. Organizuje i porządkuje nasz świat, pozwala odnaleźć grupową tożsamość, wydobyć się z nieokreśloności
Bez Oni, nie byłoby My.
Poczucie odrębności wyznacza granice tego, kim jesteśmy, do jakiego kręgu kultury należymy, co identyfikujemy jako nasze.
Wskazanie wrogów, nazwanie obcych - pełni ważną funkcję i buduje grupową solidarność. Jest konieczne, by świat stał się uporządkowaną rzeczywistością, a nie chaosem przypadkowych, nienazwanych relacji.
Dlatego Oni boją się podziałów.
Boją – szczególnie, gdy prowadzą do budowania narodu, gdy identyfikują nas wokół wartości godnych miana Polaka.
Dlatego nie pozwolili nam dobić komuny, czyniąc z tego zaniechania największą winę mojego pokolenia. Choć od dwóch dziesięcioleci dzielą nas sami, według mętnych kryteriów własnego interesu, boją się, gdy my dokonujemy wyboru i wprowadzamy kategorię niedostępną dla ich mentalności.
Dziś doprowadzili nas do muru, poza którym nie ma drogi. Dzieląc nas nienawiścią do człowieka prawego, drwiąc z naszych wartości i marzeń.
Postawili nas pod murem obojętności na zło, przyzwolenia na rządy miernot i kanalii, wymagając zgody dla rzeczy niegodnych i fałszywych.
Ale i tego było im mało. Gdy pod ciężarem ich nienawiści zginął mój Prezydent, zażądali od nas milczenia, wezwali do „pojednania” i narodowej amnezji. W imię lęku przed katem. Zniewolenie każąc nazywać „pragmatyzmem”, kłamstwo - „polityką pojednania”, a zdradę – „racją stanu”.
W obronie zafajdanych życiorysów i marnych interesów, narzucają nam semantyczne oszustwo i żądają odstąpienia od nazywania rzeczy po imieniu. Chcą dialektyki, w której prawa oprawcy mierzy się zdolnością do deptania grobów ofiar.
Historia nie znosi idiotów i błędów popełnianych ponownie. Doświadcza, lecz uczy.
Dla tych, którzy ją ignorują – bywa bezlitosna i spycha ich w otchłań zapomnienia.
Dlatego podział na My i Oni jest dziś konieczny. Nasz gniew jest konieczny. I nasz sprzeciw. Nie okazaliśmy go, gdy był na to czas. Gdy żył nasz Prezydent i mieliśmy wokół ludzi na miarę wolnej Polski.
Nie okazaliśmy go wcześniej, gdy Książę Poetów wykrzyczał nam, że „naród dostał w pysk, napluto na niego, na wszystkie jego marzenia.”
Milczeliśmy tak długo, aż wina za smoleńską tragedię naznaczyła wszystkich i zatarła granice dobra i zła.
Dusza polska jest chora, to prawda. [...] Głównym symptomem tej choroby jest wszak przekonanie, że nic od nas nie zależy, bo wszystkie ważniejsze role rozdano. To jest mentalność człowieka zniewolonego. [...] Najważniejsze, żeby zobaczyć tę polską niemoc i się wkurzyć. Im więcej ludzi to zobaczy i się wkurzy, tym większa szansa, że coś się zmieni. Kiedyś widziałem w filmie taką scenę: mężczyzna otwiera okno w środku nocy i krzyczy, że ma już dość i tak dalej być nie może. Po jakimś czasie zaczynają tak się zachowywać inni i powstaje reakcja zbiorowa. Może to jest jakiś pomysł?” – pytał przed laty prof. Ryszard Legutko.
Trzeba się wreszcie wkurzyć i nie powtarzać bredni o naszej jedności. Trzeba się wkurzyć, by nie usypiać Polaków opowieściami, jak wspaniałym są społeczeństwem i jak zjednoczyli się w obliczu tragedii.
Trzeba się wkurzyć, by zamknąć drogę do kolejnej kampanii nienawiści. To, co chcą z nami zrobić Oni, wymaga otwarcia okien i krzyku w środku nocy.
Wymaga wyznaczenia jawnej, nieprzekraczalnej granicy - wobec retoryki rozmywania odpowiedzialności, wobec pokusy relatywizowania postaw.
Wymaga wreszcie, by słowa i wybory były wyrażane według jasnych kryteriów dobra i zła, bez światłocienia, który jest mową oszustów.
Jeśli ten podział nie nastąpi, będziemy skazani na „Polskę Ketmanów”, którzy usprawiedliwią każde łajdactwo i z zaprzeczenia rzeczom niezaprzeczalnym uczynią wspólną normę.
To Oni - „światli naprawiacze świata”, tchórzliwi konformiści, bufoni, karierowicze i pospolite kanalie, stworzyli przestrzeń własnej miernoty, nieistniejące „państwo Ketmana”, w którym próbują dyktować fałszywą wersję zdarzeń, pisaną językiem łgarzy.
W świecie, który wznoszą – ich zaprzaństwo ma znieść wszelkie granice, zatrzeć hierarchie i zniszczyć normy.
Ma przeczyć istnieniu naturalnego porządku, w którym wybór (choćby i polityczny) dokonuje się zawsze w kategoriach dobra i zła.
Nie wolno do tego dopuścić, ponieważ „państwo Ketmanów” zabija nadzieję i niszczy prawdę o rzeczywistości, drwiąc z ludzi zdolnych udźwignąć jej ciężar.
Nie wolno, bo takie państwo jest śmiertelnym wrogiem człowieka, wszystkiego, co w nas słabe i potężne, co czyni nas wolnymi i pozwala się zmierzyć z wyzwaniem. Nawet wówczas, gdy przygniata nas ciężar tragedii.
My i Oni - to podział dziś konieczny.
Kto boi się takiej dychotomii, niech zostanie w „Polsce Ketmanów”.
Ten podział jest konieczny, by stworzyć nową Polskę.

Maj- 2010

     Ten tekst powstał przed ośmioma laty, gdy zamach smoleński obnażył przepaść dychotomii My-Oni i ukazał podziały, o których milczą „elity” tego państwa i nie chcą wiedzieć nasi rodacy.
Tych podziałów nie tworzyły „kwestie polityczne”, nie wyznaczył ich „światopogląd” ani różnice w ocenie spraw polskich. Są konsekwencją półwiecza okupacji sowieckiej i trzech dekad sukcesji komunistycznej, pod nazwą III RP. Są efektem zainfekowania polskości obcym tworem komunizmu i narzucenia nam fałszywej wspólnoty z Obcymi.
Wynikają ze „skazy pierworodnej” okresu instalowania okupacji sowieckiej, gdy zgraję degeneratów i zdrajców przywiezionych tu na ruskich czołgach, kazano uznawać za przedstawicieli państwa polskiego i obdarzono nienależnym mianem Polaków. Odtąd przyjęcie fałszywej normy – jakoby Polakiem był ten, kto urodził się na terytorium naszego kraju i posiada tzw. obywatelstwo, determinuje oceny dotyczące polskości.
     Jeśli po zamachu smoleńskim, nie udało się obalić „państwa ketmanów” , ogromne zasługi w tym procederze mają ludzie mieniący się dziś „prawicą” i „narodową reprezentacją”.
Ci ludzie – wzorem szalbierzy z lat PRL-u, nawołują nas do zabójczej „zgody narodowej”, każą „zapominać i wybaczać”, a wzywając do respektowania „praw opozycji” i budowania wspólnoty z apatrydami, niszczą tożsamość narodową i skazują nas na zatracenie.
Fałszywa retoryka „jednania ponad podziałami” i poszukiwania „kompromisów” z Obcymi, zniszczyła w nas dumę z polskości i sprawiła, że ograniczamy się do małych, żałosnych aspiracji – w rodzaju „bycia w UE”, praktykowania „przyjacielskich relacji” lub wiary w partyjne „mechanizmy demokracji”.
Jeśli są dziś tacy, którzy nadal nie potrafią zrozumieć haniebnych zachowań tzw.”opozycji”, jeśli nadal epatuje się nas antypolską retoryką tych środowisk, szokuje ich zaprzaństwem i dowodami obcości –to tylko dlatego, że obecne państwo, z jego partiami, mediami i instytucjami historycznymi, odrzuca elementarną dychotomię My i Oni i fałszuje obraz sukcesji komunistycznej.
Dekady „oswajania” z komunizmem, a dziś – budowania „wspólnoty” z jego bękartami, zatarły zdolność takiego postrzegania rzeczy i to, co było naturalne dla naszych przodków i decydowało o zachowaniu tożsamości narodowej, stało się dziedzictwem dawno utraconym.
Świadomość, że czyny popełnione przez sukcesorów komuny wykluczają z polskiej wspólnoty i są wymierzone w naszą tradycję i interes narodowy – jest obca większości Polaków.
Obca dlatego, że ci, od których winniśmy wymagać prawdy o realiach III RP i spełnienia obowiązku ukarania zdrajców, okłamują nas parcianą retoryką i wiodą do kolejnego etapu „zgody narodowej”.
Uznawanie ludzi poprzedniego reżimu za jakąś „opozycję”, nadawanie im praw honorowych, celebrowanie ich słów i traktowanie z polityczną atencją – jest więcej niż głupotą i więcej niż aberracją.
Jest zbrodnią fałszu, dokonywaną na otumanionych i niezdolnych do obrony Polakach. Jest draństwem wobec tych, którzy pamiętają jeszcze dzień 10 kwietnia 2010 roku.
Uczestniczące w tym procederze rządowe „wolne media”, w których każde plugastwo owej „opozycji”, może liczyć na uwagę i poczesne miejsce, działają na szkodę spraw polskich i stanowią jedno z największych zagrożeń dla naszej wolności.
Ci ludzie, nie tylko uciekają przed definicją państwa-sukcesji PRL, ale wbrew narodowym powinnościom odrzucają podział na My-Oni i za szczyt patriotyzmu przyjmują dezyderat „zgody budującej”. Tej „zgody”, w której zło miesza się z dobrem, postępuje amnezja historyczna i wzrasta komuna z Obcymi.
Ordynarne kłamstwo o „podziałach między Polakami” – szerzone dziś przez ludzi partii rządzącej, fałszuje genezę historycznego konfliktu i obarcza nas niepopełnioną winą.
Od polityków PiS nie usłyszymy, że nie Polacy są podzieleni i nie poglądy polityczne nas różnią.
Nie dowiemy się od nich, że nie naszą winą jest stan jakiejś „wojny”, bo jedynymi wrogami są tutejsi Obcy, którzy z polskością nie chcą mieć nic wspólnego.
Nikt też nie przyzna, że właściwym „dialogiem” z antypolską zbieraniną, winna być infamia, banicja i długoletnie więzienia.
Takimi apelami, jaki padł wczoraj ze strony B. Szydło, na tzw. konwencji wyborczej PiS w Zakopanem - „Mamy jeden dom i jedną ojczyznę. Szkoda czasu na to, byśmy się spierali, kłócili. Bądźmy razem i na pewno wtedy przyszłość naszej ojczyzny będzie miała dobre szanse”, ludzie owej „reprezentacji narodowej” wpisują się w retorykę B. Komorowskiego, który tuż po zamachu smoleńskim, załganym frazesem - „bądźmy wszyscy razem" próbował zacierać nieprzekraczalne granice.
Odpowiedź udzieloną wówczas Komorowskiemu - „Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę” - powtórzę dziś luminarzom „dobrej zmiany”.
Powtórzę tym mocniej, im dalej będą uciekali od prawdy o dychotomii My-Oni i stawali po stronie magdalenkowych szalbierzy.
Tym chętniej, im gorliwiej będą gardzili opinią „oszołomów” i stronili od twardych pytań.
Tacy, jak Szydło, Duda czy Kaczyński, mogą się „jednać” - z kim tylko zechcą. Mogą pochylać nad bełkotem „opozycji” i spełniać żądania antypolskiej hałastry. Mogą „apelować” do stada Obcych i traktować z atencją pospolitych chamów. Wolno im dążyć do „porozumienia i dialogu”, a nawet „wybaczać” - we własnym imieniu.
Wolno, bo perspektywa owych działaczy partyjnych, podobnych im redaktorów, publicystów i „patriotycznych elit” , jest dalece inna niż ta, którą znają wyborcy.
W tej perspektywie – kreślonej przez partyjne geszefty, profity władzy, dochody ze spółek, honoraria i apanaże, nie może być miejsca dla ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli dychotomii My-Oni i przez wiele lat muszą znosić butę Obcych.
Dla tych - bez koneksji i środowiskowych układów, zmęczonych codziennymi problemami, porażonych ogromem kłamstwa, zalewem podłości i nienawiści.
Dla tych, którzy utracili pracę -często z powodu obrony własnego zdania, których prześladowano za krytykę władzy, obronę rodziny i polskich wartości, których pozbawiano wolności i poczucia bezpieczeństwa.
Dla tych, którzy płakali po zamachu smoleńskim, byli bici na Krakowskim Przedmieściu, nazywani „bydłem” przez reżimowych sługusów i „marginesem” przez hierarchów Kościoła.
Dla tych, którzy zatracili nadzieję i radość życia, bali się mówić i krzyczeć. Ludzi oszukanych i poniżonych, spragnionych prawdy i sprawiedliwości, doświadczanych realiami życia w komunistycznej hybrydzie.
Skrzywdzonych cicho i w ukryciu, lub jawnie - „w majestacie prawa” stanowionego przez łotrów.
O takich ludziach, politycy PiS zapomnieli równie łatwo, jak łatwo przyszło im wykorzystać ich gniew, nadzieje i oczekiwania.
Jeśli nawet przypomną sobie, gdy kolejna mistyfikacja „święta demokracji” zmusi małych demiurgów do demagogii i taniego populizmu – nie ma to znaczenia.
Perspektywa, w jakiej ludzie obecnej władzy oceniają sprawy polskie – nic mnie nie obchodzi. Ich podległość wobec dyktatu Obcych, ich troska o „demokrację”, fałsz języka i pojęć, zbyt są odrażające, by warte uwagi.
Oczekiwać od nich nazywania rzeczy po imieniu lub wytyczenia granic dobra i zła – byłoby absurdem.

Takie oczekiwanie, trzeba natomiast kierować do ludzi wolnych i rozumnych. Do tych, którzy w podkreślaniu dychotomii My-Oni nie widzą okazji do wyrażenia własnych frustracji lub szerzenia nienawiści, lecz dostrzegają w tym narodowy obowiązek.
Wynika on z prostej zasady – nie można zbudować Niepodległej na „kompromisie” Obcych z Polakami.
Nie da się stworzyć wspólnoty narodowej na ukrywaniu prawdy, że moc „obywateli III RP” należy do grona Obcych-apatrydów i nie ma żadnych związków z polskością.
Oni muszą być nazwani i wykluczeni z narodowej gromady.
Nie z pragnienia naszej „zemsty” i nie z „nienawiści”, ale dlatego, że każdym czynem, słowem i działaniem sami potwierdzili znamiona obcości i dokonali ostatecznego wyboru.
Nie ma powodu, by takim, którym polskość jawi się jako „nienormalność”, odbierać prawo odrzucenia tego ciężaru.
Nie ma też powodu, by tym, którzy w euro-unijnej magmie chcieliby "zakopywać Polskę aż po sam czubek głowy, razem z tym czakiem ułańskim, razem z czapką krakuską” - zabraniać „integracji” tak doskonałej, że prowadzącej do ich zatracenia i anihilacji.
Obowiązkiem ludzi wolnych i rozumnych jest troska o to, by nie dokonało się „wielkie zamazanie” i nie pogrzebało żywych razem z upiorami. To obowiązek wytyczenia granicy, która położy kres rozmywaniu odpowiedzialności i relatywizowaniu postaw. Granicy, na której dychotomia My-Oni stanie się ozdrowieńczym darem, a nie zdradliwym przekleństwem.
      Gdy w przyszłym miesiącu będziemy wspominali setną rocznicę odzyskania Niepodległej, niewiele będzie powodów do radości.
Państwo zbudowane podczas magdalenkowych libacji i utrzymywane mocą setek mitologii, tylko szalbierstwem rzymskiej liczby imituje pokrewieństwo z II Rzeczpospolitą. W tym państwie – wzorem PRL-u, Polacy i Obcy mają tworzyć fałszywą wspólnotę, a zapominając – czym jest komunizm i kim są jego sukcesorzy - odrzucić dumę z polskości.
Tym większy obowiązek spoczywa na ludziach wolnych i rozumnych. Czas refleksji nad dziełem naszych przodków, którzy odrzucili kompromis ze złem i uwolnili nas od jarzma władzy Obcych, jest dobrą okazją, by z dychotomii My-Oni uczynić kolejny krok na drodze długiego marszu.

 

Aleksander ŒŚcios
Blog autora

ŚŒCIOS PYTAŁ KOMOROWSKIEGO, a TERAZ PYTA NASZYCH WYBRAŃCÓW

Czytelnikom Aleksandra ŒŚciosa i jego komentatorom na blogu oraz TT:
Aleksander ŒŚcios 19 maja 2016 21:43

Szanowni Państwo,

Najmocniej przepraszam stałych Czytelników bezdekretu za dyskomfort związany z lekturą niektórych "komentarzy" i za obecnoć treści, które nie powinny znaleść się w tym miejscu.

Od wielu lat staram się prowadzić blog w ten sposób, by nie pojawiały się tu dezinformacje, łgarstwa lub esbeckie "wrzutki". Dość ich w tzw. wolnych mediach i na "prawicowych" forach internetowych.

Nie dopuszczam również do głosu klasycznych idiotów, ćwierćinteligentów ani zadaniowanych funkcjonariuszy.

Nie ma tu miejsca dla teoretyków spisku żydo-masońskiego, wyznawców endokomuny i narodowych bolszewików, dla sierot po Urbanie, esbeckich prowokatorów lub zwolenników "trzeciej drogi".

Nie mam czasu ani ochoty, by prowadzić polemiki na poziomie uwłaczającym ludziom rozumnym. Nie uważam też za konieczne objaśniania rzeczy oczywistych.

To kwestia zasad, higieny psychicznej oraz szacunku wobec gości i przyjaciół bezdekretu.

Chcę więc wyraźnie podkreślić, że od tej chwili wszelkie brednie o "wspólnych posiedzeniach rządów polskiego i izraelskiego z ojcowskim nadzorem Amerykanów" itp. rewelacje, których autorzy węszą spiski żydowsko-amerykańskie, będą stąd natychmiast usuwane i nie doczekają się odpowiedzi.

Będę również kasował "komentarze" w stylu zaprezentowanym przez pana "Kowalski Jaroslaw". Nie ma tu miejsca na niewybredne insynuacje ani na łgarstwa powielane na forach Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa itp. organizacji.

Nie interesuje mnie - co o takich praktykach pomyślą autorzy takich wypowiedzi. Będę ich usilnie zniechęcał do odwiedzania mojego bloga i dbał, by nie zaśmiecali tego miejsca.

Z komentarzy na blogu Autora:

Z tt:
kazef‏  @kazef_ 8 hours ago

Replying to @SciosBezdekretu

Aż ciężko coś tu dodać, skomentować. Doskonały, bardzo ważny tekst!

Aleksander Ścios‏  @SciosBezdekretu 7 hours ago

Panie Kazefie -uprzejmie dziekuję za te słowa. Tym dla mnie ważniejsze,że autorstwa stałego czytelnika bezdekretu,którego opinię bardzo sobie cenię.

***

Panie Aleksandrze>
Kiedy rozpoczynałem z Panem Marsz szedłem w porywie serca, nie czując zmęczenia.
Obecnie zmagam się z prawdą, którą posiadłem dzięki Pańskim wysiłkom i którą nabywam za cenę poswięconego czasu i osobistych aktywnych poszukiwań.
Satysfakcja i poczucie moralnej wyższości ustąpiło zmaganiom z pokusą do beznadziei, rozgoryczenia, irytacją bliskich, niezrozumieniem. W pewnym sensie wewnętrzną alienacją. Więc tak wygląda cena prawdy? Dotychczas bez powaznych fizycznych i finansowych niedogodności. Co mnie tu trzyma? Chcę być prawdziwy. Chcę móc patrzec na siebie w lustrze.
Nie do przecenienia jest funkcja nawet małych wspólnot wartości i postrzegania świata. Bądźmy razem. My

Panie Meewroo,

Używając często zwrotu „prawda oczyszcza”, zwykle nie zastanawiamy się nad znaczeniem tych słów. A przecież stan, który Pan tak dobitnie opisał, jest właśnie efektem procesu „oczyszczenia”.
Jak inaczej mogłoby się ono dokonywać, jeśli nie poprzez reakcje radykalne, gwałtowne, czasem drastyczne?
Oczyścić coś, można tylko w drodze śmiałych, inwazyjnych działań, traktując przedmiot ogniem, kwasem, siłą fizyczną. Ten proces jest konieczny, by to, co chcemy oczyścić, nabrało blasku i świeżości.
Myślę, że nie inaczej jest z działaniem prawdy. Pana wyznanie – bardzo bliskie również moim doświadczeniom, utwierdza w tym przekonaniu.
A ponieważ napisał Pan - „Co mnie tu trzyma? Chcę być prawdziwy. Chcę móc patrzeć na siebie w lustrze”, mam pewność, że tą wysoką cenę zapłacił Pan bez żalu. I nadal zamierza ją płacić.
W logice dychotomii My-Oni – która zawsze dotyczy poczucia tożsamości, mieści się prawda, iż „Nie do przecenienia jest funkcja nawet małych wspólnot wartości i postrzegania świata”.
Są one potrzebne, by odszukać ludzi podobnie myślących, podobnie doświadczonych procesem „oczyszczenia”. Odnajdując takich ludzi – jeśli nawet jednego na tysiąc, będziemy na dobrej drodze do odbudowy własnej tożsamości.
Bo takich rzeczy nigdy nie dokonuje się w pojedynkę, nigdy w samotności. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy możemy powiedzieć – My.

Dziękuje Panu i pozdrawiam

***

Drodzy Państwo.
Kto (między innymi dzięki Panu Aleksandrowi) poznał prawdę, kto wie jak, dlaczego i po co, komu polskie sprawy leżą na sercu, nigdy nie zejdzie już z drogi Długiego Marszu. Po prostu nie ma innej drogi. I jeśliby nawet marsz ten trwał dziesięciolecia - idźmy. Idźmy razem ku Wolnej Polsce. Szczęść Boże wszystkim. CT

CT,

Można zejść z takiej drogi, ale to mocno niewygodne. Bo później, nic nie będzie takie jak dawniej. Nie da się tak samo siebie okłamywać, nie sposób nadal uciekać i trudno zadowalać się rzeczami marnymi.
Ta „niedogodność” jest mądrą cechą naszych sumień i naszego rozumu.

Pozdrawiam Pana

***

"Bądźmy razem. My." - Pan meewroo :)


Panie Aleksandrze,

Rzeczywistość polityczna III RP staje się dla NAS coraz bardziej upokarzająca i obrzydliwa; często nie do zniesienia, bo dotyczy osób kompletnie niepodatnych na propagandę, tym samym pozbawionych krzepiącej zdolności oszukiwania samych siebie. :)

Aż nie chce się o tym pisać.

Widać już jasno, że rządzący od 30 lat wybrańcy Kiszczaka, podlegają bez wyjątku wyposażonym w "haki", "papiery" i "nagrania" KONTROLEROM z WSI/GRU (często swym wieloletnim oficerom prowadzącym).

Jakiekolwiek nasze usiłowania wobec tego szczelnie zamkniętego układu są pozbawione sensu. Jedyny sposób to całkowita od NICH separacja i życie tak, jakby ich nie było. Oraz wytrwałe, cierpliwe budowanie polskiego sprzeciwu, na razie zakonspirowanego i "cichego". Jednak - jak myślę - obowiązani jesteśmy dawać świadectwo swojej "odmowie, niezgodzie i uporowi". Bez względu na wszystko. Tak, jak od lat czyni nasz Gospodarz.

Przyznaję, że mam - w przeciwieństwie do wielu Kolegów ze wspólnoty BEZDEKRETU - stosunkowo niezłą sytuację: cała rodzina i wielu przyjaciół (przedtem zawsze głosującym, jak ja, na PiS) dojrzewa do rzucenia wszystkiego w diabły i pozostania - jak ja - w domu, ignorując totalnie najbliższe i kolejne "święta demokracji" - ICH święta!

Tak pojmuję swój obowiązek wobec Ojczyzny.

Od lat pomaga mi w moim oporze blog Pana Aleksandra i zgromadzeni na nim Koledzy. Bardzo Panu i Państwu za to dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie


PS. As (as, as, as) and Them... - wie Pan skąd to? tylko proszę bez guglania! :))

Pani Urszula Domyślna.
Rozumiem frustracje obecnym stanem rzeczy i myślę podobnie, ale z jednym zastrzeżeniem. Ukrytych bojowników "długiego marszu" wygarną o świcie z naszych szaf bojówki wygranej PO, bo oni nie będą brali jeńców. Nie po traumie przegranej w 2015 roku i nie doczekamy efektów naszego "długiego marszu", którego efektem ma być nasza uczciwa i piękna prawdziwie wolna Polska. Moim zdaniem należy walczyć z tymi, którzy są zbyt tchórzliwi, żeby pomimo ogromnych przeciwności, maja szansę odbudować Polskę naszych marzeń, przy naszej pomocy, narzucać im naszą wolę w naszych wykrzyczanych żądaniach, którzy podobnie myślą, chociaż nie umieją tego wprowadzić w pełni w czyn. Mówię o PIS. Jeżeli teraz przegrają, to już nas nie będzie. Proszę mi wytłumaczyć w jaki sposób miałoby być inaczej. Przytoczyć czas zaborów? To się nie powtórzy. Czas zbyt szybko zmiata tych słabych, tych czekających na cud.

Pani Koro .... :-(

Pani Kora Jabłońska

Ależ proszę walczyć i narzucać! Tylko koniecznie proszę zacząć od Kaczyńskiego, Dudy i Morawieckiego. (Reszta w tzw. Zjednoczonej Prawicy nic nie znaczy i najwyżej żre się między sobą). Wtedy zobaczy Pani jak skutecznie potrafi "bić" PiS, który, zapewniam, też nie "bierze jeńców". Ze swoich. Więc przed akcją musiałaby się Pani zapisać do tzw. "opozycji". Życzę powodzenia.

Tłumaczyć niczego nie będę. Skoro nie zrozumiała Pani wyjaśnień A. Ściosa, tym bardziej nie pojmie moich. Pozdrawiam.

Pani Urszulo,
od siebie dodam dla pani Kory Jabłońskiej mój ostatni tt:
https://twitter.com/RODAKvision1/status/1047452015834497025
Zaznaczam że trzeba się zanurzyć w podane linki. To kilkunastolenie
"bicie" się z PiS. W kwestii reprezentacji paralmentarnej emigracji mamy symboliczną panią Anders, a IIIRP ma "tą zmianę". Nie opisane "bicie" się w tzw. kuluarach, które wyrażały wypowiedzi pisowskich politykierów włącznie z "wielkim intrygantem" najczęściej obiecujących reprezentację przy okazji kampanii wyborczych.
Cokolwiek by nie chcieć zrobić dla Polski, to najpierw trzeba ją uwolnić z IIIRP. Ona musi być Niepodległa żadnej "zmianie" OS i jak pisze Pan Aleksander nie kartką IIIRP została nam narzucona i nie kartka ją obali.

Pozdrawiam Panią i wszystkich maszerujących

Pani Urszulo,

„Aż nie chce się o tym pisać”. Bo i nie trzeba, a nawet nie wolno. Dla ludzi - jak Pani celnie to ujęła - „pozbawionych krzepiącej zdolności oszukiwania samych siebie” , takie wybryki są zakazane.
Świat i wszystko, co nas otacza, jest dalece ciekawszy od wytworów ćwierćinteligentów i problemów małych hochsztaplerów. Polska jest ciekawsza i to, co dotyczy naszej przyszłości.
Uświadomienie sobie, że jesteśmy My i są Oni - to metoda na ożywcze, dalekie i odważne spojrzenie na sprawy polskie. Takie spojrzenie, którego oni nigdy nie potrafią ogarnąć ani mu sprostać.
Proszę zauważyć, jak inaczej – w perspektywie długiego marszu i wiedzy o realiach III RP, wygląda postulat bojkotu „świąt demokracji”. Dla ludzi, którzy nie znają tej perspektywy, dla tych zanurzonych po uszy w żałosnej „bieżączce” tego państwa, małych gierkach i wielkich szwindlach, taki postulat jawi się jako akt kapitulacji, dowód wrogości, „działania na szkodę”. Ponieważ umysły tych ludzi zostały „sformatowane” pod retorykę partyjną i dogłębnie skażone mitologią III RP – nie potrafią inaczej myśleć.
Świadomość, że mieliby odrzucić jeden z podstawowych mitów – o państwie prawa i demokracji, a zamiast wrzucania bezwartościowych karteczek, wziąć się za ciężką robotę budowania małych wspólnot – paraliżuje, rodzi strach i złość. Ta ostatnia, zawsze znamionuje tchórzy, zmuszanych do rozstania z własnym tchórzostwem.
Ciężko jest się rozstać z przeświadczeniem, że żyjemy w demokracji, że mój głos się liczy, że mam wpływ na sprawy państwa. A przecież wystarczy racjonalnie ocenić trzy lata rządów „dobrej zmiany”, by dostrzec niedorzeczność takich mitów.
Po sfałszowanych „wyborach” z roku 1947, pojawiło się takie powiedzenie: „Wybory to taka szkatułka: wchodzi Mikołajczyk - wychodzi Gomułka".
Ci, którzy w roku 2015 głosowali na partię Kaczyńskiego, licząc na twardą rozprawę ze zdrajcami i sukcesorami komuny, którzy dostrzegają – ilu i jakich „prawicowców” z UW,UD,PO itp. przygarnął PiS,powinni dziś sparafrazować te słowa - „to taka szkatułka:głosujesz na PiS – wychodzi Unia”.
Cieszę się z tego, co Pani napisała: „cała rodzina i wielu przyjaciół (przedtem zawsze głosującym, jak ja, na PiS) dojrzewa do rzucenia wszystkiego w diabły i pozostania - jak ja - w domu, ignorując totalnie najbliższe i kolejne "święta demokracji" - ICH święta!”.
To jest dobry proces, jeśli nawet powodowany innymi okolicznościami i pod inną argumentacją.
Trzeba nam „rzucenia wszystkiego w diabły” - z ich partiami, mediami i całym systemem semantycznego zniewolenia. Póki to się nie dokona, będziemy skazani na kolejne porażki, frustracje i stracone nadzieje.

Serdecznie Pani dziękuje i pozdrawiam

PS. Nie „guglowałem”,zatem kompletnie nie wiem, czego dotyczy „As (as, as, as) and Them...”. :)

Dziękuję, Mistrzu za piękną odpowiedź i wyjaśniam zagadkę. :)

Kiedy po raz kolejny ujrzałam na blogu pamiętny posmoleński tekst "My i Oni" (który tak wiele razy komentowałam), zanuciło "mi się" z angielska:

https://www.youtube.com/watch?v=GKiLEgAzFDQ

Pozdrawiam serdecznie

Us and Them to piosenka Pink Floyd. Bez googlania:)

:-) Pozdrawiam.

***

Panie Aleksandrze, Szanowni komentatorzy,
Patrząc na obecną sytuację, nasuwa mi się kilka wniosków. Oczywiście, jak Pan pisał, widzimy tylko teatrzyk i nie jest nam dane dowiedzieć się, co się dzieje za kotarą, ale i tak pewne tendencje zaobserwować można. Pierwszym z istotnych faktów jest bezczelne szukanie przez PO miejsca dla swoich przy korytach samorządowych kosztem działaczy lokalnych. Oni już muszą wiedzieć, że przyszłoroczne wybory parlamentarne od koryta głównego ich odetną. Niejako potwierdzeniem może być pański wpis z Twittera: „Przekaz brzmi: "Pamiętajcie o tych, którzy zarządzają taśmami".
Kolejnym faktem jest usilne kreowanie podziału sceny na „prawicę” w postaci PiS i „lewicę” w postaci mocno promowanego SLD, przy czym wiele i rozmyślnie zrobiono, by każdy ewentualny protest społeczny zaszufladkować. Wyjdziesz z hasłami dotyczącymi konstytucji – jesteś kodziarzem, nie podoba ci się coś w sądach – pisowiec, itd. Z jakimi hasłami by ktoś wyszedł, zawsze się go medialnie przypisze do jednej z dwóch grup. W całym tym szale jedyną rozsądną i wyważoną partią ma być SLD.
Najgorszym jednak problemem dla Onych są prawdziwie prawicowe „elementy”. Z tego też powodu usilnie wmawia się Polakom, odmieniając przez wszystkie przypadki, że prawica to PiS, a nawet, że w PiS jest „skrzydło” skrajnie prawicowe. Idąc tą logiką, każdy choć trochę bardziej na prawo od PiS jest już faszystą.
Wydaje się być naturalną niejako koleją rzeczy, że w przyszłym miesiącu, gdy tysiące Polaków wyjdą uczcić setną rocznicę powrotu Polski na mapy, wiele zostanie zrobione, by tych niepokornych przedstawić jako faszystowskich bandytów. Możemy spodziewać się prowokacji i walk ulicznych, a także późniejszych represji. Pozostaje pytaniem otwartym, czy tym razem wygrają znowu Oni, czy jednak okaże się to szansą na wzmocnienie dla nas?
Pozdrawiam

Rafał Stańczyk,

Panie Rafale, zapytam prowokacyjnie – po co Pan zaprząta sobie głowę takimi dylematami?
Co nas może obchodzić ich kuglarski podział na „prawicę” i „lewicę” lub reakcje partyjnych propagandystów?
Te „wartości” dawno zostały tu obalone i odesłane w diabły.
Sprawy, na które zwraca Pan uwagę dotyczą semantycznego terroryzmu – narzędzia, którym „ojcowie założyciele” III RP – wzorując się na komunistycznych protoplastach, pozbyli się realnych przeciwników komuny, którym zabili w nas dumę z polskości i sprowadzili nasze myślenie do owych żałosnych dylematów.
Tak powstały pojęcia-paralizatory, w rodzaju: „polskiego szowinizmu”,”polskiego antysemityzmu”, „zoologicznego antykomunizmu”, „faszyzmu”, „nietolerancji” i wielu innych. Z czasem obwarowano je sankcjami karnymi lub nadano status niepodważalnych identyfikatorów.
To są pojęcia-cepy, którymi można walić po łbie, pozują przy tej prymitywnej czynności, na człowieka światłego i inteligentnego.
Ci, którzy przejęli ową metodę „zarządzania masami” - a zatem PiS i PO, używają tego narzędzia do stygmatyzowania każdego, kto „odstaje” od szablonu wyciosanego przez magdalenkowych szalbierzy.
Przeciwnik PiS-u – musi być zdrajcą lub sympatyzować z PO,SLD itd.
Przeciwnik PO – musi być „oszołomem” lub sympatyzować z PiS-em i „faszystami”.
Nie wolno ulegać takiemu terroryzmowi, a głupców, którzy stosują go bezwiednie (bo z głupoty) ignorować i obdarzać pogardą.
Warto tak zrobić, choćby po to, by Oni nie wygrali.

Pozdrawiam

***

Straszliwie, boleśnie, boicie się świń. Bo tratują, bo kwiczą, bo cuchną, bo sprytne... Świnie w pędzie do koryta, albo po prostu rzecz ujmując: świnie głodne - wykazują zachowania godne drapieżników i spryt godzien naczelnych - i o tym już nawet National Geographic kręci dokumenty, o tej inteligentnej nad podziw zwierzynie... Tyle o świniach. Nie nasze koryto, nie nasze świnie. Nasz głód nie fizyczny i do świńskich zachowań go nie zniżymy. Jeśli zachowamy godność: pędzić nie będziemy, zakwiczeć się nie damy, śmierdzieć nigdy nie śmierdzieliśmy... Jedno jest pewne: nie świniom decydować, kto Polak.

Pani Joanno,

aż się prosi, żeby do Pani świetnego wpisu dodać ostatnie zdanie z Orwellowskiego "Folwarku zwierzęcego":

"Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim."

Pozdrawiam Panią

***

Witam wszystkich.

"MY i ONI". W „tamtej” chwili, ten wpis był dla mnie fundamentalny, mimo że nie miałam do końca świadomości jak bardzo?
Parafrazując słowa prof. Legutko: „Najważniejsze, żeby zobaczyć tę polską niemoc i się wkurzyć". Ja się nie wkurzyłam. Ja dostałam WKURWA na polską niemoc i zgraję otaczających mnie psubratów/apatrydów.
I jakże prawdziwe są słowa "CT": "Kto (między innymi dzięki Panu Aleksandrowi) poznał prawdę, kto wie jak, dlaczego i po co, komu polskie sprawy leżą na sercu (…). Po prostu nie ma innej drogi. I jeśliby nawet marsz ten trwał dziesięciolecia - idźmy.".
Bo lepiej zginąć niż się wycofać. Życie kundla/ powrót do skundlonego życia dla kogoś, kto raz poczuł się wolny, jest nie do zniesienia! Nie daj Bóg się wycofać! Nie daj Bóg!
To prawda. "Można zejść z takiej drogi, ale to mocno niewygodne. Bo później, nic nie będzie takie jak dawniej. Nie da się tak samo siebie okłamywać, nie sposób nadal uciekać i trudno zadowalać się rzeczami marnymi. Ta „niedogodność” jest mądrą cechą naszych sumień i naszego rozumu".
To prawda Panie Aleksandrze. Nic już nie byłoby jak dawniej. Nie dość, że wszystko dobro poszłoby na marne, to jeszcze bandyci, kanalie i wszelkiej maści cwaniaki, rozzuchwaliliby się, pozwalając sobie na więcej i więcej. A na końcu – kto wie – by z MY stać się jak ONI. A z tylu głowy do końca życia już słuchać tego oskarżycielskiego rechotu demona: „I po co ci było to zaczynać?”.
Dlatego już lepiej zginąć niż się wycofać!

Pozdrawiam.

Pani Halko,
Dziekuję za ten komentarz.
Tacy Ludzie wyzwolą Polskę z IIIRP i doprowadzą Polaków do Niepodległej, a już napewno nigdy nie wybiorą "kartką szajspapieru" niewoli.
Jasna, czytelna deklaracja. Bez światłocieni usprawiedliwiających każdą słabość czy potknięcie. Bez tej jakże częstej maniery tchórzy udających ludzi rozsądnych i odpowiedzialnych: no tak, ale żyć trzeba. Za wszelką cenę, ale żyć trzeba nawet w "samodzielnie" wybranych kajdanach.
Powtórzyć za Panią: Dlatego już lepiej zginąć niż się wycofać!- nie jest rzeczą prostą, ale jeszcze ważniejszym jest że mówi to polska Kobieta i mówiąc nie pozostawia Mężczyznom wyboru. Za to dziękuję.

Ukłony,
Mirosław

Pani Halko,

Większość mężczyzn powinna się uczyć od Pani odwagi i honoru – cech zanikających lub będących w niełasce.
Bo niełatwo dziś napisać - „lepiej zginąć niż się wycofać!”.
Tym bardziej niełatwo, że w całym obszarze życia społecznego i politycznego III RP, mamy do czynienia z postawami krańcowo różnymi, z „promocją” zachowań sprowadzonych do wspólnego mianownika „kompromisów”, tryumfem „kultu słabości” i państwowej impotencji.
Proszę zauważyć, jak bezmierną butę okazują dziś tabuny Obcych – od przedstawicieli grupy zwanej „sędziami” poczynając, po ludzi „opozycji” czy tzw. „artystów”.
Ich bezczelne zachowania, zdrada, antypolskie donosicielstwo i rozliczne akty łamania prawa, są powszechnie akceptowane i przedstawiane przez rządową propagandę, jako argument „walki politycznej”. Okłamuje się nas, że takie reakcje Obcych świadczą o skuteczności „dobrej zmiany” i są dowodem jakiegoś strachu przed rządami Prawa i Sprawiedliwości.
To oczywisty nonsens, bo takie reakcje wśród ludzi prymitywnych i tchórzliwych(a innych nie ma w środowisku Obcych) może wzbudzać tylko poczucie całkowitej bezkarności oraz pewność,że mają do czynienia ze słabym i głupim przeciwnikiem.
Te zachowania Obcych są zatem dowodem bezmiernej impotencji grupy rządzącej i pokazują, że środowisko zwane dziś „opozycją” doskonale rozpoznało prawdziwe intencje partii Kaczyńskiego.
Sytuacje, których jesteśmy świadkami – niestosowanie prawa, swobodna działalność agentury, dywersja propagandowa, nawoływania do siłowych rozwiązań czy jawny pucz ludzi zwanych „sędziami”, nie stanowią oczywiście zagrożenia dla luminarzy „dobrej zmiany”. Niosą natomiast katastrofalne skutki dla Polaków: prowadzą do obniżenia ( i tak przeraźliwie niskiego) progu przyzwolenia na zło, do degradacji instytucji państwa ( i tak już zdegradowanych) oraz do deprawacji społeczeństwa. Jeśli ludzie widzą – na co przyzwala się nietykalnej kaście sądowej, jak chronieni są przestępcy, zdrajcy i kanalie, jeśli mają świadomość istnienia podziału na „równych” i „równiejszych” wobec prawa - zawdzięczamy to partii Kaczyńskiego i żałosnej niby-polityce prowadzonej przez mitomanów demokracji.
Dlatego postawa, o której Pani napisała i to – jakże potrzebne - „wkurzenie” na realia III RP, będzie zachowaniem dostępnym tylko nielicznej grupie „straceńców”.

Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam

***

I rzecz dziwna. Mimo coraz lepszego rozeznania spraw polskich, dopada czasami przygniatająca świadomość ogromnego osamotnienia i smutnej bezradności . Beznadziejności dnia codziennego. Ja wiem że Marsz, że trzeba czasu i wytrwałości, żmudnego , spokojnego i mądrego objaśniania rzeczywistości sprytnie otumanionym współbraciom. Ale jednak. Ale jednak… Zastanawiam się często z przygnębieniem, jak to możliwe, że w wielomilionowym społeczeństwie, w dobie błyskawicznego przepływu informacji, nie masz nawet setki porządnych ludzi z tak zwanego świecznika, by dali świadectwo prawdzie, a ludziom prostym przykład. Tyle uniwersytetów, instytutów, stowarzyszeń i wszystko psu na budę! Niepojęte. Okropna nędza. O ile szybciej potoczyły by się dobre sprawy? O ile łatwiej? Celowo i litościwie pomijam grono naszych Pasterzy, których rola jaką mogliby odegrać w odzyskiwaniu Polski, jest ogromna! Zbyt bolesne są dla mnie ich zaniechania. Zbyt wstydliwe. Mimo wszystko pozdrawiam radośnie i z niegasnącą nadzieją na lepsze. CT

CT,

Problem, który Pana zastanawia, jest przypadłością znaną w reżimach totalnych – a do takich zalicza się III RP. Przypomnę, że w państwach komunistycznych również istniały uniwersytety i byli ludzie zwani „elitą”.
W żadnym stopniu nie przekładało się to na jakość życia intelektualnego, a tym bardziej- na stosunek do prawdy.
Cechą takich państw, a zatem również cechą sukcesji komunistycznych, jest zaprzęgnięcie wszelkich instytucji i środowisk opiniotwórczych ( intelektualiści, naukowcy, dziennikarze itp.) w służbę „jedynie słusznej” narracji.
III RP, nazwana przez samych esbeków „państwem socjalistycznym nowego typu”, posiada więc – wzorem PRL-u, ogromny zasób mitów, łgarstw, pseudo-idei i semantycznych „wytrychów”, związanych z „ustrojem” tego państwa i służących utrwaleniu fałszywej narracji.
Są to, podobne „demokracji socjalistycznej”, niepodważalne dogmaty, których wyznawanie i głoszenie jest warunkiem (podkreślam) przynależności do grupy beneficjentów systemu. By trafić do tej grupy, nie można głosić tego, co sprzeczne z dogmatyką III RP. Takie osoby – z mocy niepisanej zasady, są bowiem wykluczone z grona „elity” i skazane na przemilczenie.
Ta praktyka jest dowodem na obecność innej, ważnej dla komunizmu cechy – autocenzury, a nadto, chroni przedstawicieli „elity” od zderzenia z racjonalną argumentacją lub z niewygodnymi faktami.
Dlatego oczekiwanie, by ktokolwiek z grona owych beneficjentów zdobył się na odwagę samodzielnego i zgodnego z rzeczywistością (prawdziwego) definiowania stanu tego państwa, jest co najmniej wyrazem niezrozumienia konstrukcji sukcesji komunistycznej i świadczy o infantylizmie.
Nie można takich rzeczy wymagać od owych „elit”, bo nie byłyby „elitami”, gdyby postępowały w zgodzie z naszym oczekiwaniem.
Można natomiast (i trzeba) dążyć do stworzenia autentycznej elity – niezwiązanej z tzw. establishmentem i odpornej na środowiskowe patologie. Tacy ludzie będą potrzebni jako nowa kadra wolnej Polski.

Pozdrawiam Pana

rodakvision16 października 2018 08:10

CT,
Pisze pan: "Tyle uniwersytetów, instytutów, stowarzyszeń i wszystko psu na budę! Niepojęte". Przecież pan wie, że pojęte. To wynik "marszu przez instytucje", to efekt niemal 80 lat zniewolenia i przekonywania, że łańcuch może być biżuterią. Mniejsza o te "autorytety" i ich moc sprawczą, bo ta jest na usługach demokratycznych wybrańców, skarbników partii i rządowej kiesy. Mnie martwi co innego, że Maszerujący nie znaleźli żadnego (może tylko do mnie nie dotarła taka wiedza) uniwesyteckiego wykładowcy, nauczyciela szkół średnich, który uwzględniłby w swoich zajęciaciach "walkę z mitami" w/g "Nudis verbis..." Aleksandra ŚCIOSA. To jest nasz rzeczywisty problem: "takie będą Rzeczypospolite...". Przecież to jedna z propozycji dla Maszerujących. Dla mnie też smutną jest myśl: "jak to możliwe, że w wielomilionowym społeczeństwie, w dobie błyskawicznego przepływu informacji, nie masz nawet setki porządnych ludzi z tak zwanego świecznika, by dali świadectwo prawdzie, a ludziom prostym przykład". Ale znacznie bardziej ponurą jest świadomość trudności znalezienia kilku śmiałych za którymi poszliby następni NAUCZYCIELE.
W "Poczcie śmiałych" naszego Marszu jest zaledwie trzech(!) Panów:
- Wydawca, Paweł Toboła Pertkiewicz,
- Historyk, politolog, publicysta, Jerzy Targalski,
- Dziennikarz radiowy, publicysta, bloger i poeta, Bogdan Zalewski.
Ten ostatni płaci dużą cenę za swoją postawę i przekonania.
http://www.rodaknet.com/rp_aktualnosci_2017_dlugi_marsz_przeciwko_
mitom_poczet_smialych.html
Mamy sporo propozycji na 2 Etapy Marszu. Informacji zwrotnych nie ma, a te potrzebne są dla Meszerujących i osób zainteresowane przyłączeniem się.
Nas nie cechuje "błyskawiczny przepływ informacji", niestety. Chyba, że nie ma o czym informować. W takim wypadku powracamy do senda pana wypowiedzi: smutek i wstyd.

Niemniej, też radośnie pozdrawiam pana i Maszerujących odżegnując się od "matki głupich" wolę stać na gruncie czynów

Mirosław Rymar
Ps
Doskonałym przykładem dla nas jest to co robi Pani Halka
http://www.rodaknet.com/rp_aktualnosci_2017_dlugi_marsz_przeciwko
_mitom_odnotowane_art_3_dlugi_marsz_%20przeciw_mitom_pani_halki.html
Czy Pani Urszula
Urszula Domyślna2 października 2018 22:21
"...cała rodzina i wielu przyjaciół (przedtem zawsze głosującym, jak ja, na PiS) dojrzewa do rzucenia wszystkiego w diabły i pozostania - jak ja - w domu, ignorując totalnie najbliższe i kolejne "święta demokracji" - ICH święta!" To wymaga trudu. Im bliżesze otoczenie tym większego. Ukłony.

Alicja Kluz 6 października 2018 20:57

Szanowny Panie Rodaku,

Powiało żalem, goryczą i pesymizmem. Każdy z Nas, tu bywających, robi co może, bo nastał Ten czas gdy milczeć już nie można! Maszerujemy bez świateł, reflektorów i poklasku. Przyznaję, sytuacja jest arcytrudna, a ludzie ogłupiali ponad miarę, ale na to pracują całe zastępy rozmaitej agentury i medialni przebierańcy.

Obecna sytuacja jest o tyle trudniejsza, że walczymy z rzekomo patriotyczną i do "cna zacną" częścią tzw " elyty", bo o hordzie zdrajców i zaprzańców nie ma co gadać. Mało kto potrzebuje prawdy, a jeżeli nawet jej wysłucha uważa, że zmieniło się front na Onych lub jest się ich częścią.

Dawniej nazywano mnie "oszołomem". Przejrzawszy na oczy i oczyściwszy rozum stałam się "antyoszołomem" i jak takiemu można zaufać?
Niestety, podjęliśmy się karkołomnej pracy i nie bez kozery nazwaliście ją Państwo - Długim Marszem.

Wątpiącym pozostaje już tylko zadanie sobie hamletowskiego pytania:"być albo nie być kurwą" (cytat z W.Łysiaka) i do roboty!

Pozdrawiam serdecznie Pana, Gospodarza i Wszystkich Długomarszowców

Alicja Kluz,

Napisała Pani: „Obecna sytuacja jest o tyle trudniejsza, że walczymy z rzekomo patriotyczną i do "cna zacną" częścią tzw " elyty", bo o hordzie zdrajców i zaprzańców nie ma co gadać”.
To prawda, choć pozwolę sobie dodać, że my wcale z nimi nie walczymy. Chyba, że walką nazywać opisywanie rzeczywistości – bez partyjnych dogmatów i mitologii III RP.
Znamienne natomiast, że już tylko takie zachowanie jest traktowane przez te „patriotyczne elity”, jako zagrożenie i forma sprzeciwu. Gdyby ktoś miał wątpliwości, przykład działań podejmowanych wobec mojej skromnej osoby, jest dość przekonujący.
Dlatego zastanowiłbym się raczej – dlaczego owe „elity patriotyczne” spod znaku PiS, tak bardzo boją się wolnej myśli, że – nawet metodami służb – próbują ją uciszyć? Tu analogia z czasami komuny wydaje się w pełni uprawniona. Jeśli nie poprzez bezpośrednie konotacje, to z powodu analogicznych zachowań w stosunku do poglądów niezgodnych z doktryną partyjną.
Warto dostrzec, że ci ludzie z wielką łatwością podejmują „polemikę” z wytworami najgorszych prymitywów, pochylają się nad bełkotem Obcych, nadają racjonalność wywodom zdrajców. To dowód, że nie stanowią one realnego zagrożenia dla systemowej partii Kaczyńskiego. Obcy są bowiem "schizmatykami" tej samej mitologii, jaką wyznają ludzie PiS.
Jednocześnie – nikt z owej „patriotycznej elity” nie odważy się podjąć rzeczowej polemiki z poglądami głoszonymi na tym blogu i nie zdobędzie na racjonalną argumentację. Co więcej – takie poglądy tchórzliwie się przemilcza, cenzuruje i spycha na margines. Gdy to nie wystarczy, sięga się po działania służb.
Takie zachowanie ujawnia głębokie intencje owych „elit”, ale też pokazuje profil prawdziwego przeciwnika.
Powracając do użytego przez Panią sformułowania, można zatem powiedzieć, że tą walkę podejmujemy już wówczas, gdy pozwalamy sobie na różną od partyjnej dogmatyki, ocenę rzeczywistości. Dlatego warto się zastanowić - jak zareagują „patriotyczne elity”, gdy za myślą podążą konkretne działania?

Pozdrawiam serdecznie

***

Drogi Panie Aleksandrze,

Odłączyłam się na parę dni od wszystkich mediów (z internetem włącznie), żeby odetchnąć od informacyjnego kociokwiku i chyba realnej (?), bo imającej się najbrudniejszych środków, walki na kły i pazury między dwoma szczepami "przewodniej siły" III RP.

"Seksiści i hipokryci" (PO) v/s niewinne, szlachetne lelije (PiS + przybudówki), z wygłupiającym się cynicznie premierem, który bez żadnych zahamowań mnoży przedwyborcze bujdy, a w propagandzie sukcesu przebija wszystko, co dotąd widziały oczy moje.

Ale ja nie o tym...

Właśnie uważnie przestudiowałam Pańskie zaległe tweety i muszę przyznać, że ostatni z nich po prostu mną wstrząsnął! TAK NIE MOŻE BYĆ!!!

Cyt.:

Aleksander Ścios @SciosBezdekretu

Pytanie do P. @WasikMaciej:Na jakiej podst.delegatura ABW w Lublinie od 1,5 r. prowadzi postęp[owanie], w którym wzywane są osoby mogące mieć związek z A. Ściosem? W toku śledztwa próbowano m. in. przesłuchiwać człowieka umierającego na raka. Czy celem tego postępowania jest ustalenie mojej tożsamości?


Gangsterzy, złodzieje i bandyci (= mafia PO), nawet ci po wyrokach (jak słup Falenta) chodzą wolni, nic im nie zagraża. Komorowski i Tusk (z krwią na rękach) - bezkarni, nikt nawet nie myśli o ich przesłuchiwaniu, a ruska awanturnica bryluje swobodnie po krajach UE szkalując Polskę, i nie słyszałam o żadnym proteście władz, czy służb specjalnych.

W związku z tym wielu konstatuje, że tych służb najzwyczajniej - nie ma. To oczywiście nieprawda, bo one są, tyle że - jak w PRL -, służą do inwigilacji i prześladowania Polaków, nieakceptujących załganej rzeczywistości.

Przede wszystkim dotyczy to prawdziwie niezłomnych, takich jak Pan Aleksander Ścios - od lat piszący w artykułach prasowych, na internetowym blogu i w wydawanych książkach, prawdę o pomagdalenkowej III RP.

Dla "nich" jest więc Pan coraz groźniejszym WROGIEM SYSTEMU! :)) Którego należy wytropić i zniszczyć! Choć nie popełnił Pan żadnego przestępstwa. Ale w III RP prawda jest bardzo niebezpieczna, bo nawet "oni" wiedzą, że pewnego dnia obali potiomkinowski UKŁAD.

Bardzo się cieszę z nowej książki, gratuluję! - zaraz ją zamówię i będę niecierpliwie czekać.

Pozdrawiam serdecznie

PS. Pisanie na Pańskim blogu to wyróżnienie i prawdziwy zaszczyt, z którego jestem bardzo dumna.

Pan Mirek Rymar i Wszyscy!

1. Proponuję, aby każdy z Państwa posiadający konto na TT przesłał, jak p. MR, ostatni tweet AŚ do władz i dziennikarzy. Może tylko unikałabym wyrażeń typu "lokator pałacu dla prezydenta". To jednak będzie "oficjalny" tweet, więc wypadałoby zachować formy.

2. Gorąco zachęcam do zamówienia i zakupu nowej książki Pana Aleksandra: "Nudis verbis - obalić III RP" wydanej przez "Prohibita". => KLIK


3. I na koniec przypominam słowa Autora z prawego marginesu blogu:

Szanowni Państwo!

Ten blog istnieje tylko dzięki życzliwości i pomocy Czytelników.
Darów szczególnie dla mnie cennych po roku 2015, gdy luminarze dobrej zmiany uznali moją publicystykę za niegodną "niezależnych mediów".
Jeśli zamieszczane na blogu teksty i prowadzone rozmowy, pozwalają budować wolną wspólnotę myśli - jest w tym wyłączna zasługa Czytelników.
Wyrażane tu poglądy i analizy oraz projekt długiego marszu, będą tak długo kontynuowane, jak długo zechcą Państwo wspierać istnienie bezdekretu.


Bardzo uprzejmie Państwa proszę o dokonywanie stosownych wpłat, bo przez jakiś czas wszystko szło nieźle, a teraz znów się zacięło. :) => więc KIERUNEK - Paypal (u góry na blogu).

Pozdrawiam serdecznie

Pani Urszulo,
dziękuję za Pani propozycję. Co do formy to nie roszczę sobie żadnych praw, a tym bardziej jej nie dyktuję :-) Na własny użytek stosuję jedną formę: maksimum pogardy i z trudem hamulec na ostre słowa, ale to moja przywara i nie zalecam. Cenię "twórczy" indywidualizm. Anim utytułowany, ani utytłany. To daje mi ten luksus pewnej swobody.
Mój ostatni TT:

RODAKvision1
‏ @RODAKvision1

"Długi marsz przeciwko mitom" - Jakim prawem ścigają Ściosa? http://www.rodaknet.com/rp_aktualnosci_2017_dlugi_marsz
_przeciwko_mitom_odnotowane_art_6_wyslij_wniosek_o_informacje
_publiczna.html … via @RODAKvision1 Wysyłajcie Państwo wniosek o udzielenie informacji. Niech "nasi" wybrańcy wiedzą, że tego nie da się zrobić po cichu. Niech będzie głośno. W sieci też. Proszę o RT

Z linkiem do trochę szerszego odniesienia do sprawy "kaminszczaków".

Pozdrawiam Panią i Maszerujących

***



Cieszę się, że już dziś zdołał Pan opublikować moje komentarze, bo wydają mi się szczególnie ważne. Dziękuję.

Wiem, że ten blog jest czytany przez wielu uczciwych ludzi, także spośród uczonych, polityków i dziennikarzy. Gorąco do Państwa apeluję: nie zostawiajcie tego bez reakcji. Takie rzeczy nie powinny i nie mogą się dziać! Nawet w III RP.

Pozdrawiam

!

Z roztargnienia zapomniałam o jeszcze jednym tłicie, który zamierzałam przenieść na blog, bo odzwierciedla co do słowa także moje myśli.

Przytaczam z polską czcionką i jedną niewielką zmianą. Pozdrawiam serdecznie Autora, Pana GK.

George Kumpin ???? @geokumpin

W odpowiedzi do @SciosBezdekretu @WasikMaciej

Szukają Ściosa w stogu siana - ze strachu czy polecenia Sił Wyższych...a Ścios to My wszyscy, którym marzy się Polska Niepodległa, Suwerenna i Wolna...wkrótce nas zobaczą



PS. I jeszcze prośba do Pana Aleksandra: czy mógłby Pan nie blokować komentarzy Pana Marcina Is (wiem z TT AŚ], nawet gdyby wyłącznie wyrzekał na AM? :)

Choćby z tego powodu, że ja się bardzo stęskniłam za tymi komentarzami. - Więc jak będzie? :-)

Pozdrawiam serdecznie

Pani Urszulo,

Niewiele mógłbym dodać do Pani komentarzy w sprawie pytania, jakie zadałem na Twitterze.
Muszę natomiast napisać, że daleki jestem od pozy „męczennika” i „ofiary reżimu”. Jeszcze dalszy – do woli wzbudzenia jakiejś formy współczucia.
Jeśli zdecydowałem się poinformować o tym fakcie, to tylko z jednego powodu. Nie może być tak, by pod pretekstem jakiejś absurdalnej sprawy, prowadzonej od kilkunastu miesięcy, Bogu ducha winni ludzie byli wzywani na przesłuchania przez kontrwywiad III RP, by musieli tracić czas, przejeżdżać setki kilometrów, narażać się na dyskomfort.
Wszystkie te osoby łączy wspólny mianownik – zdaniem dzielnych agentów ABW, mogły mieć one związek z działalnością A. Ściosa. Stąd uprawniona jest konkluzja, że celem postępowania może być ustalenie mojej tożsamości.
Sprawa wydaje się mieć wiele mrocznych zagadek i bulwersujących aspektów, z których próba przesłuchania człowieka umierającego na nowotwór, jest tylko jednym z przykładów. Dodam, że próba nieudana, bo człowiek ten zmarł przed wizytą w siedzibie ABW.
Nie spodziewam się natomiast dwóch rzeczy: odpowiedzi pana Macieja Wąsika - posła PiS, sekretarza Kolegium do spraw Służb Specjalnych, zastępcy Mariusza Kamińskiego oraz reakcji „prawicowego elektoratu” i tzw. dziennikarzy „wolnych mediów”.
Żyjemy bowiem w państwie, w którym za rzecz naturalną, a w wręcz oczywistą uważa się długotrwałe angażowanie kontrwywiadu do akcji związanych z aktywnością anonimowego blogera.
Jest to rzecz tak dalece oczywista dla wyznawców demokracji III RP, że ani im w głowie dostrzec w tym znamiona prymitywnego zamordyzmu, odwetu czy cenzury.
Żyjemy też w państwie, w którym każdy dzielny żurnalista i „patriotyczny” dziennikarz doskonale wie – co i ile wolno mu pisać, o czym wolno mu mówić, kogo i o co pytać. Gdyby tego nie wiedział, nie byłby przecież dzielnym żurnalistą i „naszym”, „patriotycznym” dziennikarzem.
Dla porządku dodam (bo porządek lubię), że podobnych działań nie doświadczyłem w czasach reżimu PO-PSL. Co – z pewnością - nie dowodzi, że był to reżim bardziej „tolerancyjny”. Może natomiast świadczyć, że tamci Obcy nie dostrzegali w mojej aktywności takiego zagrożenia, jakie widzą Obcy dzisiejsi.
To świadomość krzepiąca, bo pozwala dostrzec w mojej publicystyce jakiś rys korzystnego rozwoju i dojrzałości.

Mnie również podobała się twitterowa myśl pana George Kumpina @geokumpin:
„Szukają Ściosa w stogu siana - ze strachu czy polecenia Sił Wyższych...a Ścios to My wszyscy, którym marzy się Polska Niepodległa, Suwerenna i Wolna...wkrótce nas zobaczą”.
Również dlatego, że to „szukanie Ściosa w stogu siana” może okazać się nad wyraz realistyczną metaforą.

Pani i Panu Mirosławowi serdecznie dziękuję za wyrazy wsparcia i zamysł rozpowszechniania mojego pytania-wystąpienia do pana Wąsika. I choć nie obiecuję sobie żadnych pozytywnych reakcji ze strony luminarzy „dobrej zmiany”, jest to dla mnie dowód prawdziwej solidarności i żywej wspólnoty.

Pozdrawiam serdecznie

Szanowny Panie Aleksandrze,

Na tt ująłem to tak:

RODAKvision1 @RODAKvision1

RODAKvision1 Retweeted Aleksander Ścios

Za nic mam ich reakcje P. Aleksandrze. Moim celem jest informowanie Polaków o działaniach szubrawców, żeby nie mogli tego robić po cichu. Robić tyle rabanu ile się da, bo każdy Maszerujący jest Ściosem. Powinniśmy zacząć się podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem Ścios!-Mirek Ścios

Tym samym również dziękuję panu George Kumpina @geokumpin, bo to jego tt przytoczony przez panią Urszulę podsunął mi myśl abysmy zaczęli podpisywać się ŚCIOSEM.
Niezła metoda żebyśmy się policzyli :-)

Prawicę Panu i Maszerującym ściskam

Mirosław Rymar-Ścios, albo Mirosław Ścios - zapraszam do powielania

***

02.10.2018r.
RODAKnet.com





RUCH RODAKÓW: O Ruchu - Docz do nas - Aktualnoi RR - Nasze drogi - Czytelnia RR
RODAKpress: W skrocie - RODAKvision - Rodakwave - Galeria - Animacje - Linki - Kontakt
COPYRIGHT: RODAKnet