DZIEŃ KOBIET - Audycja w radio 4EB- Mirosław Rymar


 

 

 

 

 

 

 


DZIEŃ KOBIET - Audycja w radio 4EB, 8 marca 2005 r.
(wstęp muzyczny - 6. Jazz. Will Eat Itself - Vanessa Mae)

Witając słuchaczy polskiej audycji Radia 4EB kłaniam się paniom w dniu ich święta, 8-go marca. Zaczniemy piosenką Kaji, którą wykonywała przed laty w warszawskim Klubie Hybrydy, a która to piosenka - mam taką nadzieję - stworzy klimat pod to, co chciałbym dzisiaj powiedzieć.

( "Tabakiera" - Kaja)

Tym razem nie mogę uniknąć małego wtrętu ocierającego się o pilitykę, aby jaśniejszym
i zrozumiałym stało się moje stanowisko.
Przed chwilą złożyłem ukłon "paniom w dniu Ich święta". Nie był to wybieg pod publiczkę tylko wyraźna z mojej strony deklaracja.
Pomijam w tym momencie przyczyny komercyjne obchodów różnych dni i ich mnożenia.
Co nawiasem mówiąc ma również znaczenie polityczne, bo prowadzi do spychania, a przynajmniej usiłuje zepchnąć w cień dni i święta ważne i uświęcone długą tradycją.

Wracając do Dnia Kobiet muszę powiedzieć, że staram się zauważać i celebrować każdą okazję do wyrażenia swych uczuć i szacunku dla pań. Szczególnie tych najbliższych: żony i mamy. Niemniej aby pozostawać w zgodzie z własnym sumieniem i wyznawanymi wartościami musiałem dokonać pewnej modyfikacji na własny użytek.
8 marca z życzeniami zwracam się do pań, które cenię za zachowanie przez nie kobiecości własnie. Jako, że niestety Dzień Kobiet został przez komunizm sprowadzony do funkcji kiepskiego z nich żartu i zakłamanego rownouprawnienia z mężczyznami, sadzając je na kombajnie, czy traktorze.
A mnie kobieta na pięknym rumaku bardziej przemawia do poczucia piękna i równości w dosiadaniu też. Ha, ha, ha. Tylko proszę bez nadinterpretacji.

Na tzw. Zachodzie zaś poza stricte komercyjnym charakterem - niezbyt zresztą udanym jak porównać do walentynek - Dzień Kobiet jest zdominowany przez środowiska kobiet walczących już nie tylko o równouprawnienie, ale i o niezależność. Nasuwa się pytanie - niezależność od czego? - mężczyzn?, tradycji?, biologii?, macierzyństwa?, romantyzmu? Niezależność od czego?

Te nurty są mi obce i stąd powstała potrzeba zaznaczenia, że życzenia w tym dniu składam Paniom. Jako, że wśród kobiet nader dużo doszło do głosu "wojowniczek", a te cechy ludzi wojujących są przecież dla kobiet utrapieniem u mężczyzn, którzy jak jeden są w/g nich męskimi szowinistami.
Kim zatem są kobiety wojowniczki?

Tutaj mówię pass. Niech wojują same wpisując się w postęp, nowoczesność, New Age czy cokolwiek innego.

Drogie Panie jest was całkiem sporo, tylko waszego głosu nie słychać, bo nie jesteście agresywnie wrzaskliwe, bo zachowałyście cechy najpiękniejsze: spokój, wrażliwość i determinację bycia kobiecą. Bo wreszcie kobiecość nie jest poprawna politycznie.

Wam poświęcam tych parę słów i ciepłe myśli bez końca.

Jesteście od chwili najpierwszej, pierwszą kobietą każdego mężczyzny i kobietą najważniejszą będąc jego matką. To wy dajecie mu życie i ciepło, którego żadna probówka nie zastąpi. Naukowy test i laboratoryjne działania nie są w stanie zrównać uniesienia, ekstazy i pełnego macierzyństwa.
To wy przekazujecie nam potrzebę doznawania i dawania czułości wraz z całą gamą uczuć wyższych. Stajecie się także wzorem kobiety i dlatego jakże często malcy deklarują, że jak dorosna to ożenią się ze swoją mamą. Jesteście dla nich po prostu NAJ!

Mówię o czasie, gdy otaczający nas świat jeszcze nie ma destrukcyjnego wpływu na wasze wysiłki i dobre pragnienia. Gdy ograniczony jest do waszego kręgu wartości i do słów których znaczenie nam przekazujecie.

Potem bywa różnie. Wiele czynników wpływa na postawy waszych jedynych, ukochanych synów.
Czy potrafią prowadzić matkę pod rękę obok knajpy przy której stoją z kuflem piwa ich koledzy?
Czy potrafią i chcą być dumni ze swojej mamy?
Często się zdarza, że te miłe dzieciaki wyrastają na młodzieńców u których trudno się wam dopatrzeć słodkich malców.
A ci mężczyźni, szowiniści, łobuzy będący przyczyną łez pań, którym ślubowali to wszakże też wasi synowie. Trudno jedynie panie obciążać złym wychowaniem synów, ale trudno też odmówić racji twierdzeniu, że niewiele mam wychowując chłopaka ma na uwadze dobro jego przyszłej żony. To nie jest problem zastępczy, wirtualny, to problem realny:
wychować syna na męża. Pogodzić się świadomie z faktem, że robię to dla innej i zrobić najlepiej jak można.

Zrobić tak by był samodzielny w kuchni i pralni, w pracy i w domu. Przygotować do partnerstwa.
By wreszcie pozostał wojownikiem, bo tylko taka postawa pozwoli mu dźwigać odpowiedzialność i pokonywać własne słabości dla dobra jego rodziny. By pewność własnej siły przekładała się na spokój i pewność powodzenia najbliższych.
Trudne? A kto powiedział, że życie będzie łatwe.
Miłość rodzicielska jest dana. O każdą inną trzeba zabiegać bez końca.
Z tą świadomością synowie powinni opuszczać rodzinny dom.

Dziękuję ci mamo. Pani, która nauczyłaś mnie zabiegać o wasze względy, szanować i podziwiać te z was, które kunszt bycia szyją opanowały do perfekcji.

Tym Paniom, wypełnionym kobiecością, bez której nasz świat byłby ponury całuję rączki i życzę panów których oczy płoną głębokim blaskiem podziwu i przejęcia.
Drogie panie oddając siebie oczekujcie zawsze tego samego od nas. Nie opuszczajcie poprzeczki oczekiwań, bo łatwe jest tanie, a taniego się nie szanuje.
Życzę wam panów mających taki ładunek uczuć pięknych, które skanalizują wpływ testosteronu.

Słuchaczy i wszystkie Panie żegna daleki od szowinizmu

Mirosław Rymar

("Daj rozkoszy noce" - Krzysztof Nalepa)

Od redakcji RODAKpress:
Polecamy felieton Elżbiety Isakiewicz Moja manifa utrzymany w miłym nam tonie, a dotyczący tematu. Autrka pisze ładnie o KOBIETACH, które tak jak i ona wolą mężczyzn.

08. 03. 2005r.
RODAKpress

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet